Dzisiaj gościem w studiu Polskiego Radia 24 w programie 24 pytania była wiceminister rolnictwa Anna Gembicka. Polityk odniosła się między innymi do kwestii publikacji listy podmiotów skupujących ukraińskie zboże.
– Pojawiły się takie zarzuty ze strony opozycji ze strony części mediów o politykach czy byłych politykach czy politykach też Prawa i Sprawiedliwości, którzy mieli korzystać z tej zasady, że co nie jest zakazane, jest dozwolone i zarabiać na na tym, że to zboże ukraińskie pozostało w Polsce. Czy jakieś konsekwencje polityczne czy inne będą za to wyciągane? – pytał Annę Gembicką Mirosław Skowron.
– Przede wszystkim to to nie byli politycy PiS-u i tutaj oczywiście powiem tak: tonący brzytwy się chwyta i opozycja próbuje w jakiś sposób tworzyć taką narrację. Ja mogę podać bardzo wiele przykładów polityków związanych chociażby z PSL-em czy z innymi czy z Platformą Obywatelską. Pan minister Sawicki bardzo dobrze wie, jakie to są firmy, jacy to są politycy, bo bardzo dobrze się z nimi zna. Ale myślę, że w najbliższych dniach powinniśmy opublikować pełną listę. Ja Jestem zwolenniczką tego, żeby ta lista została w pełni opublikowana, żeby rozwiać po prostu wszelkie wątpliwości – mówiła Gembicka.
– Trzeba podkreślić jedno: te firmy sprowadzały to zboże legalnie. Trzeba rozdzielić dwie kwestie, bo to zboże, które trafiało jako zboże konsumpcyjne, ono normalnie było badane, było kontrolowane, więc to nie jest, tak że cokolwiek wjeżdżało bez kontroli. Natomiast jeszcze do października zeszłego roku były takie sytuacje i to faktycznie bada prokuratura, i to są działania nielegalne, niezgodne z prawem, kiedy zboże opisane jako techniczne później zmieniało tą formułę i miało być wykorzystywane jako zboże chociażby paszowe. Tutaj są faktycznie prowadzone postępowania przez prokuraturę. Mam nadzieję, że one zostaną zakończone możliwie szybko, w taki sposób, żeby można było postawić akt oskarżenia i też publicznie powiedzieć o tym, których firm to dotyczyło – wyjaśniała.
Anna Gembicka tłumaczyła też sobotnią decyzję rządu dotyczącą zablokowania importu towarów rolno-spożywczych z Ukrainy.
– My już od wielu miesięcy informowaliśmy Komisję Europejską, że trzeba podjąć konkretne działania. Trudno mówicie o jakimś zaskoczeniu; przypomnę też, że chociażby w piątek bodajże Słowacja wprowadziła także ograniczenia dotyczące wprowadzania na rynek tych produktów, po ogłoszeniu tego naszego rozwiązania także naszym śladem poszły Węgry. Ja bym chciała też powiedzieć o takim dwugłosie, bo z jednej strony opozycja chociażby bardzo mocno atakowała nas za tą sytuację ,a teraz te media sympatyzujące z opozycją, czy nawet politycy opozycji bezpośrednio mówią właśnie o tym, że to jest złe rozwiązanie, że nie powinno się tego wprowadzać – tłumaczyła podkreślając jednocześnie, że dopłaty wyrównujące cenę sprzedanego zboża do 1400 zł/t mają za zadanie pobudzić podaż, tak aby możliwe było pozbycie się nadmiernych zapasów zbóż do żniw. Nie odpowiedziała jednak na pytanie dotyczące kar, jakie UE może nałożyć na Polskę za wprowadzenie rozporządzenia blokującego import ukraińskich towarów, a niezgodnego z unijnymi przepisami.















Czy teraz Kaczyński i PiS to ruscy agenci? Tak wyzywali każdego krytycznego wobec ich poronionych pomysłów!