Euro-recesja

Bank Światowy obniżył prognozy wzrostu gospodarczego w 2012 roku. Do 5,4 proc. dla krajów rozwijających się, na 1,4 dla krajów o wysokich dochodach oraz do minus 0,3 dla strefy euro. Wzrost w Polsce szacuje się na 2,5 procent. Kryzys rozlał się ze strefy euro na cały świat, a jego skutki odczują zwłaszcza kraje rozwijające się, takie są konkluzje raportu Banku Światowego Global Economic Prospects, zaprezentowanego w czwartek w Warszawie.

Raport przedstawia prognozy ekonomiczne na 2012 r. dla całego świata, ale ze szczególnym uwzględnieniem krajów rozwijających się. Autor raportu Andrew Burns określił obecną sytuację ekonomiczną na świecie, jako bardzo wrażliwą. Podkreślił, że jeszcze na początku zeszłego roku prognozy gospodarcze wydawały się w miarę dobre – jednak po marcowym tsunami w Japonii i po ujawnieniu się w lecie kryzysu w strefie euro sytuacja odwróciła się.

Globalnie prognozy zostały obniżone do 2,5 procent. Spowolnienie widać w słabnącym handlu. – Kraje rozwijające się spowalniają, przy jednoczesnej recesji w strefie euro. Jest ryzyko, że sprawy obrócą się na gorsze – uważa Andrew Burns z Banku Światowego.

Burns wskazał, że firmy na świecie nie wierzą w szybki powrót do wzrostu gospodarczego. Ich oczekiwania mocno spadły. Dodał też, że czynnikiem ryzyka jest spadek zaufania między bankami.

Autor raportu poinformował też, że prognoza dla Polski wynosi około 2,5-2,9 proc. PKB. Zauważył, że wpływ kryzysu w strefie euro już jest bardzo widoczny w gospodarkach krajów rozwijających się. Poinformował, że od sierpnia 2011 r. indeksy giełdowe w krajach rozwijających się spadły o 8 proc., a globalny PKB zmniejszył się o 9,5 proc., czyli o około 6,5 biliona dolarów.

W porównaniu do 2010 r., w ubiegłym roku o połowę zmniejszył się strumień pieniędzy płynących z krajów o wysokich dochodach do krajów rozwijających się. Wzrósł za to o 100 pkt bazowych wskaźnik Libor OIS, uważany za miarę niechęci banków do pożyczania sobie pieniędzy. Burns wyjaśnił, że oznacza to, iż pieniądze na rynku międzybankowym stały się droższe, co może powodować zmniejszenie strumienia kredytów dla przedsiębiorstw.

Andrew Burns wskazał, że kraje rozwijające się mają mniejsze możliwości fiskalne i monetarne walki z kryzysem niż te, jakie miały podczas kryzysu 2008-2009. Powołał się na dane, mówiące, że 38 proc. krajów rozwijających się ma deficyty budżetowe przekraczające 4 proc. PKB, podczas gdy jeszcze w 2007 r. dotyczyło to 18 proc. tych krajów. Bank Światowy radzi krajom rozwijającym się pokrycie deficytu, ustalenie priorytetów w wydatkach na cele społeczne i przeprowadzenie stress-testów instytucji finansowych.

– Warto pamiętać, że jeżeli sytuacja gospodarcza na świecie jeszcze się pogorszy, to kryzys nie oszczędzi nikogo – przestrzegał Burns. Rządy państw powinny mieć świadomość, że pozyskanie finansowania ich zobowiązań będzie coraz trudniejsze. Na zakończenie prezentacji raportu ocenił, że działania podejmowane w Europie – czyli wysiłki związane z konsolidacją finansów czy wzmocnieniem instytucji wspierających kraje w walce z kryzysem – idą w dobrym kierunku i powinny poprawić sytuację w strefie euro.

Witold Koziński, wiceprezes NBP, obecny na prezentacji raportu Banku Światowego powiedział z kolei, że istnieje obecnie przestrzeń do umocnienia złotego. – Są pewne okoliczności, które sprzyjają polskiej walucie. Pierwsza, zewnętrzna: mamy do czynienia z pewnym uspokojeniem rynków zewnętrznych, zobaczymy, czy przejściowym. Są i wewnętrzne. Jedna, stale obecna, to dobra pozycja Polski, dobra charakterystyka gospodarki oraz obecność NBP na rynku walutowym. Sądzimy, że nasze interwencje są skuteczne – powiedział Koziński.

Komentarz Pawła Zawadzkiego, analityka Money.pl
Ostatnie miesiące obfitowały w rewizje prognoz wzrostu gospodarczego dla większości światowych gospodarek. Nie demonizowałbym jednak ich wymowy.
Po pierwsze – o tym, że 2012 rok nie będzie najlepszy wiadomo już od dawna. Po drugie – instytucje wolą być pozytywnie zaskoczone niż posądzone o nieprzewidzenie najgorszego, kiedy przecież już wszyscy o tym mówili. Po trzecie – prognozy często przybierają skrajne wartości – zarówno w optymiźmie, jak i pesymiźmie. Zapewne jak zwykle okaże się, że prawda leży gdzieś po środku.

Źródło: Money.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności