Energetyka kołem zamachowym gospodarki

Spółki z sektora energetycznego wydadzą w najbliższych latach nawet 200 mld złotych na inwestycje. To może okazać się kołem zamachowym polskiej gospodarki. Co prawda najświeższe dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że zaczyna się ona budzić, to jednak o powrocie do formy trudno mówić. Produkcja przemysłowa w styczniu wzrosła symbolicznie – o 0,3 procent w ujęciu rocznym i o 5,4 procent w porównaniu do grudnia.

Niższy eksport polskich przedsiębiorstw, problemy z dostępem do finansowania oraz zachowawcze nastawienie do nowych inwestycji przełożyły się na spadek produkcji rodzimych producentów. Bardzo dobitnie potwierdziły to grudniowe dane o produkcji przemysłowej, gdy spadła ona o ponad 10 procent w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku.
 
Według analizy Domu Maklerskiego PKO BP, branża energetyczna może dać impuls do wzrostu całej polskiej gospodarki.
Na rozwój sektora energetycznego do 2020 roku, w tym budowę nowych bloków wytwórczych, rozbudowę i modernizację sieci energetycznych i gazowych, budowę terminalu gazowego, poszukiwanie gazu łupkowego ma być przeznaczonych około 60 mld zł. Dodatkowo zakładana jest budowa elektrowni jądrowej za blisko 40 mld zł” – czytamy w raporcie Departamentu Analiz Ekonomicznych DM PKO BP.
W 2013 roku wydatki inwestycyjne na ten cel, na podstawie raportów spółek energetycznych i wypowiedzi ich przedstawicieli, można w przybliżeniu szacować na 15,5–18,9 mld zł. Łączny koszt koniecznych inwestycji w polskiej energetyce na następne 9 lat wynosi, jak wynika z raportu DM PKO BP, od 150 mld zł do 200 mld zł.
Nadziei, jakie wiążą ekonomiści z tą gałęzią przemysłu, nie potwierdzają notowania spółek energetycznych. Od stycznia 2012 roku indeks WIG-Energia, grupujący 9 spółek z GPW, stracił na wartości 8,18 procent, natomiast WIG20 w tym samym czasie zyskał 15,07 procent.
Inwestycja w spółki energetyczne w ostatnich 14 miesiącach nie była opłacalna
– „Ostatnie notowania spółek energetycznych nie zachwycają, co wiąże się bezpośrednio ze spadającymi cenami elektryczności. W całorocznej strategii DM BZ WBK zaleca niedoważanie akcji spółek energetycznych w portfelu" – mówi Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK. – "W przypadku poprawy w gospodarce, moim zdaniem szybciej i silniej zareagować powinny spółki sensu stricte przemysłowe – dopiero w późniejszym okresie spółki energetyczne.”
Wspominane w raporcie DM PKO BP gigantyczne inwestycje nie będą wpływać na wzrost atrakcyjności walorów spółek energetycznych w krótkim okresie. Oczywiście, w perspektywie kilku lub kilkunastu lat zapewne spowodują one wzrost wartości przedsiębiorstw, jednak horyzont inwestycyjny większości graczy giełdowych jest na tyle krótki, że w większym stopniu na wycenę akcji będą wpływać ogromne koszty związane z inwestycjami niż potencjalne zyski za kilkanaście lat.
Wśród największych spółek energetycznych najmocniej taniały akcje PGE
– „Gigantyczne inwestycje PGE i Tauronu wiążą się z dużymi nakładami finansowymi w latach 2013-2015. Wpływa to na wzrost niepewności co do wypłaty dywidendy, a to zniechęca inwestorów. Trzeba pamiętać, iż papiery tego typu spółek, zaliczanych do branży defensywnej, kupowane są głównie z myślą o dywidendzie” – zauważa Paweł Cymcyk, manager komunikacji inwestycyjnej ING TFI.
Co się dzieje w przypadku, gdy nie zostanie wypłacona część zysku spółki lub wypłata ta zostanie zmniejszona, widać po ostatnich notowania TP SA. Po informacjach o obcięciu o połowę dywidendy, w ciągu jednej sesji spółka została przeceniona o blisko 30 procent. Bojąc się podobnego scenariusza, inwestorzy będą unikać angażowania pieniędzy w akcje tego typu spółek.
Zdaniem Pawła Cymcyka, energetyka nie jest ulubionym segmentem inwestorów w Polsce. Jedynie w przypadku tragedii na rynku, branża energetyczna jako defensywna (teoretycznie w okresie bessy spółki energetyczne mniej tracą na wartości) mogłaby stać się bardziej popularna. W innym przypadku nie należy oczekiwać większego zainteresowania PGE, Tauronem i grupą Enea.
Jednym z głównych czynników ryzyka dla inwestycji w akcje spółek energetycznych są gigantyczne nakłady finansowe, jakie spółki te muszą ponieść w najbliższych latach. Przykładowo Tauron planuje zainwestować 48,8 mld zł w ramach programu na lata 2010-2020.
W przypadku spółki najbardziej zaawansowana jest budowa bloku parowo-gazowego w Stalowej Woli (inwestycja wspólna z PGNiG) za około 1,6 mld zł. Trwają także przygotowania do największego projektu – budowy bloku węglowego w Jaworznie. Wydatki inwestycyjne grupy w 2012 roku osiągną wartość ok. 3,5 mld zł, w 2013 roku mogą wzrosnąć do 4 mld zł – czytamy w raporcie DM PKO BP.
Decyzja komisji przetargowej w sprawie postępowania na budowę bloku energetycznego w Elektrowni Turów spodziewana jest jeszcze w lutym lub na początku marca. Największa spółka energetyczna notowana na warszawskim parkiecie, Polska Grupa Energetyczna, w 2013 roku planuje rozpoczęcie budowy bloków w Opolu i Turowie. Pierwsza z tych inwestycji opiewa na 11,6 mld zł, a termin zakończenia jest przewidywany na przełom 2017 i 2018 roku. Natomiast w Turowie inwestycja planowana jest na 2,5 mld zł. W obu przypadkach termin rozpoczęcia może się przesunąć ze względu na spór z ekologami. PGE toczy batalię z fundacją ekologiczną Client Earth, natomiast Stowarzyszenie Ekologiczne Eko-Unia z Wrocławia zaskarżyła decyzję środowiskową na budowę w Turowie.
Ponadto spółka coraz bardziej angażuje się w projekty związane z wydobywaniem gazu łupkowego oraz budowę elektrowni jądrowej. Temat energetyki jądrowej jest bardzo medialny, jednak analitycy podchodzą do niego bardzo podejrzliwie.
– „Elektrownia atomowa to wizja przyszłości. Gdyby wszystko ułożyłoby się po myśli inwestorów, mogłaby ona funkcjonować nie wcześniej niż za 10-12 lat. Tu i teraz budowa reaktora wiąże się z ogromnymi kosztami i to właśnie to będzie determinować decyzje o kupnie lub sprzedaży akcji PGE. Sam pomysł na energetykę jądrową jest interesujący, tylko zanim on zacznie przynosić realne zyski, wymaga potężnych nakładów finansowych. To oznacza zadłużanie się, płacenie odsetek od tego długu. W konsekwencji raportowane wyniki będą gorsze, a to wpłynie gorsze postrzeganie akcji spółki” – przestrzega Paweł Cymcyk.
Jednym z niewielu atutów grupy jest, zdaniem Pawła Puchalskiego, potencjalna wypłata części zysku akcjonariuszom. – „Biorąc pod uwagę potrzeby budżetu państwa, w krótkim terminie PGE jest jedyną spółką, która może pozytywnie zaskoczyć dywidendą. To może być główny bodziec do kupowania akcji spółki przez inwestorów” – zauważa analityk.
Świadczą o tym liczby. W 2011 roku na wypłatę dywidendy PGE przeznaczyła 2,92 mld zł, natomiast rok później było to już 3,42 mld zł.
Z kolei główną inwestycją grupy Enea jest budowa bloku o mocy 1075 MW w Elektrowni Kozienice. Wartość kontraktu realizowanego przez konsorcjum firm Hitachi i Polimex-Mostostal to około 6,3 mld zł. Zakończenie inwestycji szacowane jest na połowę 2017 roku. Obecnie elektrownia w Kozienicach jest najbardziej zaawansowaną inwestycją spośród wszystkich planowanych w Polsce ośmiu bloków o mocy do 1000 MW.
Grupa Energa zamierza inwestować około 3 mld zł rocznie między innymi w budowę elektrowni gazowych oraz odnawialne źródła energii. W planach spółki jest dwukrotne zwiększenie całkowitej mocy elektrycznej i utrzymanie pozycji lidera w zakresie wykorzystania OZE w Polsce.
Z zeszłotygodniowych informacji wynika, że wiceminister skarbu Paweł Tamborski potwierdził wcześniejsze zapowiedzi o planowanym na połowę 2013 roku debiucie Energi na GPW. Oferta publiczna obejmie do 50 procent akcji spółki. W drugim etapie spółka ma pozyskać inwestora branżowego, najlepiej z aktywami w Polsce.

Źródło: Money.pl.