Dzis odbędzie się gorące spotkanie w Lesznie

Dziś po południu w Lesznie (Wielkopolska) odbędzie się spotkanie z wicepremierem Andrzejem Lepperem z producentami żywca wieprzowego. Spotkanie dotyczyć będzie sytuacji producentów wieprzowiny na terenie Wielkopolski i całego kraju. N

Jak nas poinformował Krzysztof Nosal, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej, spotkanie będzie dotyczyło sytuacji, w jakiej znaleźli się wielkopolscy hodowcy trzody chlewnej. W ubiegłym tygodniu strajkowali oni pod zakładami mięsnymi w Grąbkowicach, przeciw złym warunkom cenowym w skupie żywca wieprzowego, nie tylko w byłym, poznańskim, ale w całej Polsce. Protestujący zagrozili, że jeśli rząd nie ustosunkuje się do ich postulatów (m.in. stabilizacji cen na rynku, wprowadzenie umów kontraktacyjnych z zawarciem ceny miniamlnej), to wyjdą na ulice Warszawy.
Dziś Andrzej Lepper, ma pojawić się w Lesznie i uspokoić producentów. Jak powiedział nam Krzysztof Kwiatoń, hodowca trzody chlewnej z Leszna, a także koordynator ostatnich wydarzeń protestacyjnych, oczekiwania co do przyjazdu są duże. Atmosfera wśród producentów jest napięta. Oczekują oni konkretów od Andrzeja Leppera.
Zdaniem dyrektora biura Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej, Tadeusza Blicharskiego, na obecną sytuację na rynku wieprzowiny złożyło się wiele czynników. Głównym z nich, było to, że w większości krajów, UE, liczących się w produkcji żywca wieprzowego, w tym Polski, rosła produkcja przez ostatni czas i spodziewano się, że nowe rynki unijne, kraje nadbałtyckie i południe Europy, wchłoną zwyżkę produkcji.
– Liczono również na poprawę sytuacji z eksportem żywca do Rosji – mówi Blicharski. Sytuacja zaczęła się jednak komplikować, najpierw u Duńczyków. Stąd powstał w końcu roku 2006, duży import mięsa do Polski, głównie z Danii, bowiem tam ceny spadły dużo poniżej cen w Polsce. Ten duży import, załamał całkowicie nasz Polski rynek, co spowodowało, że mięso z Polski zaczęło wypływać w drugą stronę i destabilizować tamtejsze rynki. Duńczycy, którzy nie umieli, odnaleźć, miejsca na zbyt dużych ilości mięsa, bardzo zwiększyli produkcję prosiąt w 2005 i 2006 roku i 2006 duże ilości prosiąt eksportowali do Niemiec i Włoch, i Polski. To też był ogromny napływ kilkuset tysięcy sztuk, które do końca roku 2006 dorosły i spowodowały też zwyżkę produkcji. Ponadto nie udało się uruchomić rynków zewnętrznych. Chociaż oczywiście, nie można traktować tego jako panaceum na zaistniałą sytuacje.
Zdaniem specjalistów Polska płaci właśnie cenę za opieszałość w sprawie uwolnienia polskiego żywca od choroby Aujeszkiego. Powoduje ona, że ceny żywca są tragicznie niskie, gdyż nie możemy eksportować żywych świń do krajów w UE np. Niemiec, gdzie utrzymuje się znaczące wyższa cena żywca. Spowodowałoby to rozładowanie sytuacji szczególnie w Wielkopolsce. Niestety program uwolnienia Polski od tej choroby przebiega wolno. Na razie zrealizowano go w kilku procentach w woj. Lubuskim.
Relacja z popołudniowych wydarzeń w Lesznie, jutro na www.wrp.pl

Marcin Simiński