Dramatyczna sytuacja producentów owoców miękkich

Ceny porzeczek i wiśni jeszcze nigdy nie były tak niskie. Rolnicy załamują ręce, bo ich wysokość nie tylko nie pokrywa kosztów uprawy ale sprawia, że nawet zbieranie owoców stało się nieopłacalne. Politycy zdają sobie sprawę z problemu, jednak niewiele mogą zrobić. Robią za to sadownicy, którzy zdecydowali się wyjść na drogi i zamanifestować swoje niezadowolenie.

Obecnie cena za porzeczkę w skupie wynosi 30 groszy za kilogram, za wiśnie od 50 do 90 groszy. Jak mówią sadownicy, którzy w Kózkach w powiecie łosickim zablokowali krajową dziewiętnastkę, tak źle jeszcze nie było. Wyliczają, że aby nie dopłacać do interesu, za każdy kilogram powinni otrzymywać 2 złote. Co prawda, już w zeszłym roku skarżono się na niskie ceny, ale wówczas w punktach skupu płacono 1,50 za kg. Teraz nawet ta kwota jest nierealna.
Zdaniem Witolda Piekarnika ze Związku Sadowników RP wszystko wskazuje na to, że wielu producentów zbankrutuje. Większość z nich prócz wyżywienia rodziny ma na karku także duże kredyty, które zaciągnęli, by zainwestować w plantację. Zdaniem ekspertów za rok ceny prawdopodobnie wzrosną, ale tylko dlatego, że większość plantatorów zrezygnuje z dalszej uprawy.
Sadownicy mówią wprost, że winę za obecną tragiczną sytuację ponosi przemysł przetwórczy. 
 
AT za TVR