Dopłaty bezpośrednie zabezpieczeniem bankowego kredytu?

fot. K. Drozd

Rolnicy z Dolnego Śląska wnioskują do ministra finansów o opracowanie i wdrożenie systemowych rozwiązań umożliwiających uzyskanie kredytów przez producentów rolnych na poczet płatności bezpośrednich. Ich zdaniem trudna sytuacja w jakiej znalazło się z powodu epidemii COVID–19 wielu rolników (maja miedzy innymi kłopoty ze zbytem płodów rolnych) wymusza wdrożenie dodatkowych rozwiązań. 

Według Dolnośląskiej Izby Rolniczej jednym z nich jest możliwość pozyskania środków finansowych przeznaczonych  na zakup materiału siewnego oraz środków ochrony roślin niezbędnych do zapewnienia ciągłości produkcji rolnej. Zdaniem Izby zabezpieczeniem kredytu powinny być dopłaty bezpośrednie, które są najczęściej najbardziej pewnym i stabilnym dochodem rolników.

Takie rozwiązanie stosowane było od lutego 2016 roku. W tym czasie została uruchomiona linia kredytowa dla producentów rolnych, którzy oczekiwali na wypłatę płatności bezpośrednich za 2015 rok. Można było ubiegać się o nieoprocentowany kredyt na sfinansowanie kosztów prowadzenia produkcji miedzy innymi takich jak zakup nawozów, środków ochrony roślin czy paliwa. Do 30 czerwca 2016 roku banki mogły udzielać tego rodzaju kredytów obrotowych producentom rolnym, którzy oczekiwali na wypłatę płatności bezpośrednich za 2015 r.

– Dla rolników największą zaletą takiego kredytu było to, że całość oprocentowania płaciła Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Producent rolny ponosił wyłącznie koszty prowizji, które wyniosły 0,25% kwoty kredytu. Pomoc ARiMR udzielana była w formule de minimis w rolnictwie, co oznacza, że wysokość dopłat do oprocentowania kredytu nie mogła przekroczyć wolnego limitu tej pomocy na jedno gospodarstwo rolne tj. wartości 15 tysięcy euro w okresie 3 lat. Było to bardzo pomocne rozwiązanie, które aktualnie nie istnieje i nie zostało zastąpione innymi rozwiązaniami legislacyjnymi – mówi Ryszard Borys, wiceprezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej.

W ocenie samorządu rolniczego obecna sytuacja rolników jest znacznie trudniejsza niż ta w 2016 roku, gdyż spadła sprzedaż produktów rolnych z powodu zamknięcia stołówek  szkolnych, barów, restauracji i innych miejsc gdzie rolnicy sprzedawali swoje plony.   Natomiast sprzedawane obecnie w sklepach wielkopowierzchniowych warzywo i owoce w większości pochodzą z importu.

– Ta nadzwyczaj trudna sytuacja ekonomiczna polskich rolników owocuje brakiem gotówki w portfelu, a czas wiosenny to wzmożone wydatki związane z odtworzeniem produkcji. Dlatego wprowadzenie zaproponowanego przez DIR rozwiązania znacznie zmniejszy ryzyko utraty płynności finansowej przez wiele gospodarstw rolnych – dodaje Borys.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności