Dominują nowości!

0
636

17 czerwca 2010 roku w Brylewie odbyły się Warsztaty Polowe 2010″ firmy Sumi Agro Poland Sp. z o.o.. Imprezę pt. “Dominują nowości!” zorganizowano na polach Ośrodka Hodowli Zarodowej “Garzyn” Sp. z o.o., która zajmuje się, m.in. produkcją rzepaku oraz pszenicy. Kilkudziesięciu producentów tych gatunków miało okazję przyjrzeć się plantacjom wdrożeniowym, na których prezentowano, m.in. doświadczenia praktyczne z ochroną pszenicy z wykorzystaniem preparatu YAMATO 303 SE oraz przegląd odmian rzepaku, których dystrybutorem nasion jest w Polsce Sumi Agro Poland Sp. z o.o.”

Uczestnikom tegorocznych Warsztatów Polowych 2010″, szczegółowych informacji udzielali przedstawiciele firmy Sumi Agro Poland Sp. z o.o. (Daniel Zawada, Mariusz Staniek oraz Artur Kulikowski), a fachowymi poradami oraz prezentacją doświadczeń zajęli się dr Zuzanna Sawinska i mgr Łukasz Sobiech z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu oraz mgr inż. Grzegorz Pruszyński z IOR – PIB w Poznaniu.
YAMATO 303 SE w pszenicy ozimej
W pierwszym bloku tematycznym goście przyjrzeli się wynikom stosowania preparatu YAMATO 303 SE w łanowym doświadczeniu w pszenicy ozimej. Doświadczenie wdrożeniowe przedstawiła dr Zuzanna Sawinska. Pszenicę siano 29 września na glebie klasy III a z kukurydzą na kiszonkę, jako przedplonem.
Pierwsze poletka stanowiła kontrola pozostawiona bez ochrony, widać było wyraźnie objawy chorobowe, m.in. brunatnej plamistości, septoriozy, fuzaryjnej zgorzeli podstawy źdźbła, łamliwości źdźbła oraz mączniaka. Uczestnicy warsztatów wyrywali rośliny i mogli zauważyć, ze prawie wszystkie były porażone przez różne choroby.
Druga w doświadczeniu była pszenica chroniona YAMATO 303 SE 19 kwietnia (termin przyspieszony). Przyspieszony termin oprysku miał sprawdzić działanie preparatu w stosunku do chorób podstawy źdźbła, głównie dlatego, że większość producentów zbóż ma tendencje do opóźniania tego zabiegu, kierując się wyglądem liści i przede wszystkim obawiając się porażenia roślin przez mączniaka. Tymczasem, według dr Sawinskiej, mączniak staje się problematyczny dopiero, gdy poraża górne fragmenty roślin i kłos, gdyż za budowanie plonu u zbóż odpowiedzialne są liście flagowe (z wyjątkiem jęczmienia ozimego, w którym za budowanie plonu odpowiedzialne są liście dolne).
Dr Sawinska przypomniała, że pierwszy zabieg na choroby podstawy źdźbła powinien być wykonany, gdy kolanko znajdzie się 1-1,5 cm powyżej węzła krzewienia (faza BBCH 31), a ostateczny termin przypada, gdy drugie kolanko znajdzie się w odległości 2-3 cm od pierwszego. Na opisywanym poletku rośliny były o wiele zdrowsze niż kontrolne, choć także można było znaleźć pojedyncze porażenia. “Nie należy się jednak spodziewać 100% źdźbeł bez porażenia. Nie chodzi nam bowiem o 100% skuteczności, ale o ograniczenie chorób do takiego poziomu, żeby nie ograniczały plonu”, tłumaczyła dr Sawinska.
Kolejne poletko stanowiła kombinacja z YAMATO 303 SE zastosowanym 8 maja, czyli w terminie standardowym, gdy pszenica była w fazie BBCH 33. Okazało się, że ten zabieg był już nieco spóźniony i porażenia chorobami były trochę wyraźniejsze, choć zdaniem dr Sawińskiej, różnica pomiędzy poletkami z dwoma różnymi termami użycia Yamato 303 SE nie była tak duża, gdyż po tegorocznym oprysku 19 kwietnia przyszły 2 dni z przymrozkami, które utrudniły działanie preparatu.
Zwilżacz SLIPPA
Na polu z lucerną goście warsztatów mogli się przyjrzeć efektom opryskiwania roślin czystą wodą oraz wodą z dodatkiem preparatu zwilżającego SLIPPA. Jak tłumaczył Łukasz Sobiech z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, efekty skuteczności zabiegu opryskiwania zależą od wielu czynników (m.in. pogody, pokrycia liści), ale jednym z ważniejszych jest fakt, że liście pokryte są warstwą woskową, która działa hydrofobowo w stosunku do wody. Preparat SLIPPA powoduje lepsze pokrycie opryskanych powierzchni, a dzięki zdolnościom rozprzestrzeniania umożliwia dotarcie cieczy roboczej w miejsca nieopryskane bezpośrednio, np. spodnie strony liści i wewnętrzne strony tych zwiniętych czy miejsca osłonięte oprzędami. Takie efekty można było zobaczyć na własne oczy, pomimo niekorzystnych warunków dla zabiegu w dniu pokazu (wysoka temperatura i wiatr).
Nowe odmiany rzepaku
Prezentował je Błażej Springer z francuskiej firmy hodowlanej Euralis Semences, której dystrybutorem nasion w Polsce jest SUMI AGRO POLAND Sp. z o.o.. Z 4 prezentowanych odmian francuskich, 3 stanowiły odmiany hybrydowe, których udział w zasiewach rzepaku w Polsce stale rośnie i w ub. roku stanowił już 25%.
Jedyną prezentowaną odmianą liniową Euralis Semences był rzepak ES Bourbon. Jak podkreślał B. Springer, ta odmiana charakteryzuje się wolnym rozwojem jesiennym i brakiem skłonności do elongacji szyjki korzeniowej. Również wolno budzi się na wiosnę, późno kwitnie, ale dojrzewa już na poziomie średnio wczesnym. Tworzy niewysoki łan, nie wylega i jest odporna na większość chorób rzepaku. Nie jest rekomendowana jedynie na gleby gorszej kategorii, gdyż jej biomasa jest stosunkowo nieduża, a w przypadku rzepaku wielkość plonu zależy właśnie od wielkości biomasy.
Tegoroczną nowością w grupie odmian hybrydowych była odmiana średnio wczesna ES Domino F1, zarejestrowana w br. w COBORU. Ta hybryda ma bardzo wysoki potencjał plonowania – 120% wzorca (COBORU 2008/2009), a w 2009 roku była odmianą o najwyższym plonie nasion – 122% wzorca. B. Springer zwracał uwagę, że ta odmiana bardzo dobrze sprawdziła się w suchym ubiegłym roku w Wielkopolsce (zrzuciła bardzo mało łuszczyn bocznych w porównaniu do innych odmian). Jest mało wrażliwa na gęstość siewu i plonuje podobnie, zarówno przy siewie gęstym, jak i rzadszym. ES Domino F1 kwitnie i dojrzewa w terminie średnio wczesnym, mimo że niezbyt wcześnie rozpoczyna rozwój wiosenny.
Olano należy do mieszańców nieco starszej generacji, ale ma licznych zwolenników, głównie ze względu na szybki rozwój jesienny. Olano “nadrabia” nawet późny siew, nie ma tendencji do elongacji szyjki korzeniowej i dojrzewa najwcześniej na tle innych odmian mieszańcowych. Ponieważ ma skłonność do intensywnego rozgałęziania się, nie należy jej siać za gęsto (optymalnie – 30- 40 roślin na metr kwadratowy).
ES Betty to odmiana mieszańcowa, która znajduje się wśród 10 najczęściej uprawianych odmian rzepaku w Polsce. Inaczej niż w przypadku Domino F1, ES Betty “lubi” rzadki siew, gdyż tworzy dużo (10-12) rozgałęzień bocznych. Jej zaletą jest dobry wigor jesienny, mrozoodporność i zimotrwałość. ES Betty jest mało podatna na choroby grzybowe, dość wcześnie rozpoczyna wegetację wiosną i osiąga dojrzałość przedzbiorczą w terminie średnio wczesnym.
Daniel Zawada zaprezentował również odmianę liniową – Canti (z innej hodowli), która dobrze plonuje w Wielkopolsce i jest bardzo rozpowszechniona w województwie lubuskim. Jej najważniejszą cechą jest fakt, że nadaje się na słabsze gleby. Ma wysoki potencjał plonowania, tworzy dużo pędów bocznych i szybko rozwija się przed zimą. Rośliny są zdrowe (m.in. mało podatne na suchą zgniliznę kapustnych) i odporne na wyleganie.
Szkodniki rzepaku
Mówił o nich mgr inż. Grzegorz Pruszyński z IOR – PIB w Poznaniu. Informował, że w Polsce utrwaliła się teoria o 3 momentach ochrony rzepaku: przed szkodnikami łodygowymi, przed słodyszkiem i przed szkodnikami łuszczyn. G. Pruszyński przekonywał natomiast do stałego monitorowania rzepaku przez cały okres wegetacji przy pomocy żółtych naczyń rozstawianych na polach. Rzepak ma około 30 gatunków szkodników ważnych gospodarczo, z których co roku występuje zwykle 5, a szkodliwość pozostałych zmienia się w latach. Niekiedy ich populacja może się gwałtownie zwiększyć, np. w przypadku śmietki, którą zwalczamy jesienią (muchy w okresie składania jaj). Przy długiej i ciepłej jesieni zaprawy nasienne przestają działać i szkodniki “wchodzą” na rzepak. Monitorowanie pozwala sprawdzić ich obecność, podjąć decyzje o konieczności zwalczania, w tym coraz częściej wykonania zabiegu jesiennego. Aby woda w żółtych naczyniach nie zamarzała jesienią, wystarczy do niej dolać płynu zapobiegającego zamarzaniu. Dzięki żółtym naczyniom można także sprawdzać, jakie gatunki owadów pożytecznych nalatują na pole i tak dobierać preparaty, aby te organizmy chronić.
G. Pruszyński mówił też o odporności szkodników na insektycydy. Wiemy już, że punktowo jest w naszym kraju odporny na pyretroidy słodyszek rzepakowy. Podstawową metodą zapobiegania lub przełamania odporności szkodników jest stosowanie insektycydów z różnych grup chemicznych, o innym systemie działania na owady (np. neurotoksyny, inhibitory chityny). Jeżeli potrzebne są w sezonie 2-3 zabiegi, dobierajmy środki tak, aby substancje aktywne stosować przemiennie. Są już sygnały, że na pyretroidy zaczyna się uodparniać drugi groźny szkodnik rzepaku – chowacz podobnik.
G. Pruszyński radził także sprawdzać, jaka jest zawartość glukozynolanów w roślinach poszczególnych odmian rzepaku, gdyż te substancje są naturalną ochroną przed kręgowcami (odmian rzepaku o dużej zawartości glukozynolanów nie lubią, np. sarny) i niektórymi owadami, pogarszając smakowitość tkanek dla szkodników. Fizyczną odporność przeciw szkodnikom stanowi także grubość łuszczyny, która jest cecha charakterystyczna dla odmian (grube łuszczyny ma np. ES Betty).

Źródło: LEAF MEDIA”