fbpx

Dlaczego Ursus musiał upaść?

Postawione w tytule pytanie tyczy się oczywiście warszawskiego Ursusa, którego bardzo długa i zawiła historia zakończyła się ostatecznie w 2011 roku przejęciem marki przez Pol-Mot Warfama. Czy ta historia musiała zakończyć się w ten sposób? Co wpłynęło na taką a nie inną historię tego najbardziej znanego w Polsce producenta ciągników?

Od upadku warszawskiej fabryki, i należy tu podkreślić właśnie słowo fabryki, a nie montowni, minęło już ponad 11 lat, więc jest to chyba dobry czas aby nieco głębiej zastanowić się nad tym, czemu najbardziej znany producent w kraju nie produkuje już ciągników.

Samasz loteria - baner

Zacząć należy chyba od tego, że upadek Ursusa rozpoczął się na długo przed transformacją ustrojową, do czego walnie przyczyniły się decyzje polityczne, a nie ekonomiczne ówczesnej władzy. Jako początek należałoby uznać nawiązanie w 1972 r. współpracy z czeskim Zetorem, z której to np. wyłoniła się seria Ursusa najpierw C-4011, która ewoluowała do znanego wszystkim C-360.

Było to tym bardziej dziwne, że już pod koniec lat 60. gotowa była prototypowa seria ciągników U, która została opracowana od podstaw w biurze konstrukcyjnym Ursusa, a jednostki napędowe były poddane testom w angielskiej firmie Ricardo Consulting Engineers i uzyskały tam bardzo dobre oceny, które plasowały je w czołówce tego typu konstrukcji w ówczesnym czasie.

Ciekawym pomysłem była półramowa konstrukcja, w której blok silnika nie przenosił obciążeń nośnych całego pojazdu, a był jedynie zawieszony, dzięki czemu silniki mogły być stosunkowo lekkie. Maszyny miały być również wyposażone w dwutarczowe suche sprzęgło o dwóch stopniach, w którym drugi stopień od WOM można było załączać niezależnie od pierwszego stopnia.

Skrzynia biegów dysponowała 12 przełożeniami: 9 do przodu i 3 do tyłu. Ponadto dzięki temu, że osie umieszczono w bliskiej odległości od siebie, uzyskano bardzo mały promień skrętu a ciągnik prowadził się bardzo lekko mimo braku wspomagania. Jednakże z racji, że taki rozstaw osi nie w każdych warunkach jest korzystny, konstruktorzy przewidzieli możliwość przesuwania przedniej osi do przodu aby go zwiększyć.

Bardzo korzystnie prezentowało się także miejsce pracy operatora, które wyposażono w komfortowe, szczelne i ogrzewane kabiny, które zapewniało bardzo wysoki jak na tamte lata komfort pracy.

Kolejnym czynnikiem, który przyczynił się do upadku warszawskiej firmy był zakup w 1974 r. licencji na produkcję ciągników od firmy Massey Ferguson. Wdrożenie ich do produkcji wiązało się z koniecznością budowy nowej, kosztownej fabryki, z taśm której pierwsze sztuki zjechały dopiero 10 lat później. Jej potencjał zresztą nigdy nie został w pełni wykorzystany.

Ursus wkroczył więc w lata 90. z niewykorzystanym potencjałem produkcji, przestarzałych już wtedy ciągników na bazie Masseya Fergusona i Zetora oraz ogromnym przerostem zatrudnienia. W tym miejscu możemy się zastanowić, czy niewdrożenie własnych ciągników wiązało się ze zbyt dużymi kosztami?

Chyba nie, bo owszem, prototyp a seryjna produkcja to dwie zupełnie różne kwestie i wprowadzenie nowego modelu wiąże się z ogromnymi kosztami, to uruchomienie licencyjnej produkcji nie kosztowało mniej, tym bardziej, że wszystkie maszyny należało i tak zakupić za dewizy na Zachodzie. Więc z dzisiejszego punktu widzenia wygląda to na sabotaż ze strony ówczesnej władzy.

Dalej było już tylko “z górki”, czyli wszechwładne związki zawodowe i, czego nie bierze się zbyt często pod uwagę, niekorzystne ulokowanie zakładów. Będąc przy związkach zawodowych to ich główną winą jest to, że nie chciały się zgodzić na restrukturyzację ogromnego zatrudnienia w przypadku wejścia zagranicznych inwestorów, którzy to doskonale zdawali sobie sprawę, że utrzymanie tylu pracowników jest zwyczajnie nierealne.

Podobnie sprawa miała się z lokalizacją warszawskich zakładów, które w związku z dynamicznym rozrostem miasta znalazły się zbyt blisko jego centrum. Wiązało się to z jednej strony z ogromnymi kosztami w postaci podatków lokalnych, a z drugiej z uciążliwością, jaką stanowiły dla okolicznych mieszkańców.

Wszystkie wymienione wyżej czynniki spowodowały, że na początku II dekady lat dwutysięcznych firma musiała zakończyć działalność.

Baner Agrosimex Alaska
Baner webinarium konopie
POZ 2024 - baner

7 KOMENTARZE

  1. Po owocach poznacie… Solidarność blokowała wszystkie próby naprawy firmy, zablokowała jedynego chętnego inwestora (Acco), prowadziła cykliczne pochody pod siedzibę rządu. Gdy wreszcie całkowicie przejęła rządy w zakładzie, szybko podzieliła firmę na niewielkie spółki. W każdej z nich prezes ze związku, zarząd ze związku, główne stanowiska w spółce okupowali działacze związku. Źle zarządzane przez niekompetentnych ludzi spółki padały jedna po drugiej. Jedynie majątki byłych działaczy zapewne rosły na dziesiątkach (setkach?) stanowisk w spółkach. Dziś na miejscu Zakładów Mechanicznych Ursus powstało wielkie osiedle, kolejna warszawska sypialnia. Dom kultury (po fabryce) obecnie miejski, upada. W mieście jedynym znanym sklepem jest Factory. Nawet McDonalda nie ma. I to wszystko zaczęło się od likwidacji przez Solidarność zakładu, z którym liczyło się miasto i władze państwa. Gratulacje.

  2. Niestety tak jak piszecie było…trzeba myśleć przy wyborach i tępić polityków którzy powinni odpowiadać za decyzje, Oj przydałby się ktos taki żeby złapał za ryj to całe towarzystwo z Wiejskiej

  3. Fabryka mogła funkcjonować w mniejszej skali, ale na pewno z zyskiem.
    Przy indywidualnym rolnictwie, i skali zapotrzebowania, (zapisy, przydziały i inne ograniczenia) wiadomo było że popyt będzie duży, zwłaszcza w perspektywie Sapard, i potem dopłat UE.
    Dziwnyn więc trafem Ursus padł na przełomie wejścia do UE.
    Moim zdaniem to władza w tamtym czasie wykończyła zakład celowo.
    Otworzył się rynek zbytu w Polsce.
    Wiem, bo ilość traktorów w mojej gminie wzrosła 500%

    • A kto miał inwestować w Ursusa?
      Państwo? A prywatny inwestor, tak jak stwierdza autor, nigdy nie zgodzi się na wszechwładne i rozpolitykowane związki zawodowe.A jakość pracy wydajność?

  4. Teraz Pisowska kontynuacja….Polska tania sila robocza klepie autobusy dla hiszpanskiego Solarisa za miske ryzu, Ursus czeka na nowego zagranicznego wlasciciela i przejecie za 2 euro. Jest jeszcze sporo firm do likwidacji i upchniecia.

  5. Musiał upaść,jak wszystko,SOLIDURNOSC dostala plan do zrealizowania ,,wszystkie firmy muszą zostać sprzedane ,a co się nie uda sprzedac to zlikwidowac.agenci w polskim rządzie wykonali polecenie

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze artykuły
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
[s4u_pp_featured_products per_row="2"]
INNE ARTYKUŁY AUTORA




ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Newsletter

Zapisz się do Rolniczego Newslettera WRP.pl, aby otrzymywać informacje o tym co aktualnie najważniejsze w krajowym i zagranicznym rolnictwie.