Debata o sytuacji w rolnictwie w Sielinku

Sytuacja w polskim rolnictwie nie jest najlepsza. Cenowe zawirowania dotknęły tym razem nie tylko jeden dział produkcji. Straty wyliczają zarówno producenci zbóż, jak i bydła, świń czy mleka. Gdzie popełniono błędy i kto za nie odpowiada? Jak można zaradzić obecnej sytuacji? Na te pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy debaty Aktualna sytuacja, problemy i zagrożenia dla polskiego i wielkopolskiego rolnictwa”, która odbyła się w dniu 1 grudnia w Sielinku. Spotkanie odbyło się, niestety, bez większego zainteresowania parlamentarzystów. N”

Debatę, której organizatorem była Wielkopolska Izba Rolnicza (WIR) zdominowało kilka tematów. Jednym z nich był dokument przygotowany przez Business Centre Club, zatytułowany Raport w sprawie ostatecznego rozwiązania problemu KRUS”. Ta sama organizacja zaskarżyła także przepisy o ubezpieczeniu społecznym rolników do Trybunału Konstytucyjnego, stwierdzając, “że Polski system ubezpieczeń społecznych rolników jest jednym z najbardziej drastycznych przykładów nieracjonalnego zarządzania środkami publicznymi”. W raporcie czytamy m.in., że “Gospodarstwa rolne korzystają z nieuzasadnionych w obecnej sytuacji ekonomicznej przywilejów, obciążając płatnościami inne, często dużo uboższe grupy społeczne”. Zdaniem BCC politycy nie podejmują prób zmian w KRUS, ponieważ brakuje im odwagi i z tego względu “kolportują pogląd o powszechnej biedzie rolników i o znacznie niższej opłacalności pracy w rolnictwie niż poza rolnictwem”. W związku z tym BCC domaga się m.in. włączenia rolników do powszechnego systemu ubezpieczeń (ZUS) i systemu podatkowego.
– Polskiemu rolnictwu przybył wielki znawca i autorytet – Pan Goliszewski (prezes zarządu BCC – Marek Goliszewski, przyp. red.), przewodniczący BCC. Ten Pan strasznie się oburzył przywilejami rolników, którzy nie płacą podatków, tylko grosze na ubezpieczenie społeczne. Najbardziej przyczepił się do KRUS-u i podatków.Jesteśmy jedyną grupa w tym kraju, która płaci podatki, bez względy na to czy osiąga dochody czy nie – bo taki jest podatek rolny – mówił Mirosław Serafinowicz, członek WIR z powiatu Kolskiego. – Jeżeli chodzi o podatek dochodowy, to ja namawiam na to rolników. Średnie gospodarstwo 20 ha płaci 2 tys. podatku rolnego. Na to, żeby rolnicy zapłacili 2 tys. podatku dochodowego, musieliby mieć czystego dochodu 30 tys. Lepiej by na tym wyszli.
– Jest mi przykro, że jednym ze współautorów tego materiału jest pani profesor Duczkowska-Małysz. W tym momencie nauka polska się nie popisała – wtórował mu Roman Białachowski ze Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w Poznaniu.

Rolnicy podkreślali również, że BCC zapomniało dodać, iż poniżej minimum socjalnego żyje na wsi 63% ludzi, a w mieście 42%. Natomiast odsetek populacji żyjącej poniżej minimum egzystencji w mieście wynosi 3,3 na wsi 8,7%.

Słów krytyki wobec raportu i BCC nie szczędził również poseł Stanisław Kalemba z PSL, jedyny obecny z 49 zaproszonych na debatę parlamentarzystów.
– Dlaczego nikt nie dodaje, że miliardy złotych idą na ZUS. W przyszłym roku na ten cel państwo ma dopłacić ponad 60 mld zł. To jest bezwzględny atak na KRUS, na Agencję i na PSL! – mówił podniesionym głosem poseł Kalemba, namawiając jednocześnie izbę rolniczą do zajęcia oficjalnego stanowiska w sprawie raportu BCC.
Kolejnym wzbudzającym emocje tematem okazał się projekt ustawy o obrocie ziemią. Obecny na sali Franciszek Nowak ze Stowarzyszenia Dzierżawców i Właścicieli Rolnych RP, wskazywał na błędy w ustawie.
– Nasza organizacja jest w otwartym sporze z ministrem rolnictwa – mówił F. Nowak. – Przygotowaliśmy pismo, poprzez warszawską kancelarię prawną, że proponowane przez ministra zapisy są sprzeczne z 4 art. Konstytucji RP i 12 przepisami Kodeksu Cywilnego. Nowelizacja jest w sporze z prawem. Apeluję do Pana ministra, niech zajmie się gospodarką, bo jak będziemy bogaci, to wtedy możemy kupować ziemię na wszystkie sposoby.

F. Nowak podkreślił, że w ustawie brakuje zapisów dotyczących reprywatyzacji. Ustwa nie mówi nic o byłych właścicielach majątków ziemskich. Jego zdaniem ustawa doprowadzi także do utraty praw nabytych do ziemi przez obecnych dzierżawców.
– Minister w ustawie pisze tak, że najpierw wypowie wszystkim umowy, później odbierze 30% a resztę sprzeda tym, co dzierżawią. Jeżeli tak to się dzieje, to znaczy, że jak będę miał umowę zerwaną, to stracę prawa nabyte?– pytał Nowak.
Wypowiedź Nowaka zripostował Bogdan Fleming, członek zarządu WIR. – Od 19 lat, jak trwają przemiany na rynku, zawsze był problem, co z ziemią po PGR. Wiem, że dzisiaj dzierżawcy płaczą, iż rolnicy chcą jeszcze kupić ziemię. Trzeba jasno powiedzieć! Kto przejął gospodarstwa po PGR? Ci, którzy byli dyrektorami. Oni wiedzieli, które majątki opłaca się kupić-mówił.

W podobnym tonie wypowiedział się również poseł Stanisław Kalemba.
– Panowie dzierżawcy, sami pomyślcie, jak się podzielić tymi tysiącami hektarów, które w różny sposób w ostatnich kilkunastu latach nabyliście. Dzisiaj odmawiacie prawa do powiększania gospodarstw rolnikom, którzy gospodarują tutaj od pokoleń. Jak to jest możliwe, że jeden zawłaszcza sobie prawo do tysięcy ha, a drugiemu nie daje się możliwości, żeby zakupił te kilka ha, zapłacił do Agencji oraz gminy i porządnie to uprawiał? Nikt nie chce zabierać tych 300 ha. Tylko umożliwcie powiększanie gospodarstw chłopskich-mówił Kalemba
W debacie nie zabrakło także oceny ważnych wydarzeń ekonomicznych, które zachwiały rynkiem rolnym w ostatnich kilku miesiącach.
– W rok 2008 wchodziliśmy z nadzieją. Dobrze stało polskie mleczarstwo, na rynku zbóż zapowiadały się tłuste lata. Niedobór zbóż w ubiegłym roku oraz wysokie ceny, przekraczające 900 zł za tonę, spowodowały, że wielu producentów zdecydowało się na zwiększenie wydatków plonotwórczych. Niestety, w kwietniu aura wyprostowała szacunki – wspominał początki tegorocznej suszy prezes WIR, Piotr Walkowski.
R. Białachowski podkreślił, że Polska nie ma obiektywnego programu prognozowania zbiorów upraw.
– Amerykanie dokładnie wiedzą, jakie u nas będą zbiory. Czy mamy skorzystać z metod, które stosuje armia amerykańska? – pytał przedstawiciel Kółek Rolniczych.
– Jak gospodarzę 30 lat, to nie spotkałem się z czymś takim, żeby była klęska suszy, zboże staniało 50% i dopłacało się do suszy. Jak się stało, że zboże staniało 50%, a chleb i bułka ani 50 gr? – pytał Marek Bańczyk, przewodniczący rady powiatu WIR w Turku.

– Zastanawiam się, co produkować? Mam 42 ha, trzoda, bydło, pszenica i żyto w silosie, na wiosnę otrzymałem 940 zł, dzisiaj 410-415 i nie chcą kupować. To grzech, że ja świnie muszę karmić pszenicą – mówił B. Fleming.
– Jeszcze niedawno mieliśmy nadwyżkę świń. Poprzedni minister doradzał nam, żeby zmniejszać produkcję (Wojciech Mojzesowicz, przyp. red.). Tak też zrobiliśmy. Na dzień dzisiejszy produkcja krajowa nie wystarcza na pokrycie naszych potrzeb. Z eksportera staliśmy się importerem trzody – oceniał sytuację na rynku trzody chlewnej Ryszard Mołdrzyk, prezes Wielkopolskiego Związku Producentów Trzody Chlewnej.
Jego zdaniem, by sytuacja poprawiła się, należy stworzyć odpowiednie przepisy, które będą chronić rodzimą produkcję. Chodzi m.in. o Fundusz Promocji Mięsa.

Podczas debaty poruszano także wiele innych tematów. Edward Warych z Krajowego Stowarzyszenia Producentów Rzepaku mówił o problemach rynku biopaliw. Wspomniał, że Polska wyprodukowała w ubiegłym roku tylko ok. 15 tys. ton estrów z oleju rzepakowego. Dla porównania, Niemcy ok. 3 mln ton. E. Warych zwrócił także uwagę na krajowe przepisy dotyczące produkcji biopaliw, które jego zdaniem są nieprzestrzeganie (więcej patrz film).
Przedstawiciele izb rolniczych dopytywali, co z nowelizacją ustawy o samorządzie rolniczym. Dzięki niej izby miały mieć zwiększone kompetencje. Wciąż nie wiadomo także, kto przejmie doradztwo rolnicze w Polsce. Na razie są dwie propozycje. Jedna, że będą to izby, druga, że samorządy gmin.
Rolnicy wskazywali także na niedociągnięcia w rozporządzeniu o programie zwalczania choroby Aujeszkyego. Sprzeciwiali się wybijaniu stad, żądając szczepienia wszystkich zwierząt. Poseł Kalemba poinformował, że w tej sprawie jest napisany projekt nowelizacji rozporządzenia. Nie wiadomo jednak kiedy i czy w ogóle wejdzie w życie. Dobra wiadomość to taka, że ministerstwo finansów przyznało 51 mln zł na dalszą realizację programu zwalczania tej choroby. Dla Wielkopolski z tej puli przypada 12,5 mln zł.

tekst: Marcin Simiński/WRP
Współpraca i foto: D. Alankiewicz/WRP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności