Dalej nie wiadomo, co z koalicją?!

0
393

Andrzej Lepper i działacze Samoobrony zapowiadali, że posiedzenie Rady Krajowej partii przyniesie wielki przełom. Po raz kolejny jednak Samoobrona udowodniła, że jest mocna w słowach, a słaba w czynach. Po niedzielnym posiedzeniu Samoobrony Andrzej Lepper poinformował, że koalicja została zerwana, ale ministrowie Kalata i Aumiller pozostają na razie w rządzie.

Krajowe dzienniki poświęciły Andrzejowi Lepperowi i jego partii pierwsze strony poniedziałkowych wydań. Dziennik: Show Leppera: Wychodzimy, ale zostajemy”, Rzeczpospolita: “Samoobrona wychodzi, ale zostaje”, Gazeta Wyborcza: “Lepper grozi, ale nie strzela” – wystarczy przytoczyć kilka tytułów relacji z niedzielnych wydarzeń, aby zorientować się, że po raz kolejny Samoobrona tylko straszyła wyjściem z rządu i koalicji.

Rada Krajowa Samoobrony zebrała się w gmachu Naczelnej Organizacji Technicznej w Warszawie. Spotkanie miało przynieść wielki przełom. Rzecznik partii Mateusz Piskorski, zapowiadał, że decyzja rady będzie niczym trzęsienie ziemi. Zamiast trzęsienia ziemi mieliśmy farsę. Po zakończeniu posiedzenia, tu warto wspomnieć, że zorganizowanego z wielką, charakterystyczną dla Samoobrony pompą, Andrzej Lepper przekazał dziennikarzom mało zrozumiały komunikat, z którego wynika, że Samoobrona wychodzi z koalicji, ale nie wycofując swoich ministrów.
– Rada Krajowa Samoobrony – w związku z zerwaniem przez Pis koalicji – zagłosowała za wyjściem z rządu i wycofaniem ministrów. Za było 61 osób, 8 głosowało przeciw – powiedział podczas niedzielnej konferencji, zorganizowanej po posiedzeniu partii A. Lepper. Ale już po chwili dodał, że Samoobrona nie wycofa sama ministrów, niech zdymisjonuje ich premier. I choć znów Andrzej Lepper dość ostro wypowiadał się o PiS i działaniach premiera oskarżając go o złamanie umowy koalicyjnej, sytuacja generalne nie uległa zmianie. W rządzie pozostają, bowiem Anna Kalata, minister pracy i Jerzy Aumiller, minister budownictwa. A to oznacza, że rządowa koalicja trwa, mimo, tego, ze zarówno Liga Polskich Rodzina jak i Samoobrona wyraźnie mówią, że koalicji nie ma. To jasne, że partie bojąc się wyborczej porażki, nie chcą brać odpowiedzialności za rozpad koalicji. Farsa, pisze dzisiejsza Rzeczpospolita.

Nie sprawdziły się również zapowiedzi niektórych polityków, w tym Ryszarda Czarneckiego, jakoby działacze Samoobrony będą próbowali usunąć Leppera ze stanowiska szefa partii. A także te o rzekomym wyjściu z Samoobrony kilkunastu jej członków, obecnych posłów. Tylko dwóch członków rady krajowej z 69 zagłosowało za odwołaniem Leppera. Nie można jednak wykluczyć, że próby rozbicia Samoobrony były podejmowane. Jeśli tak, to przewodniczący Samoobrony pokazał, że ma silną pozycją w partii – przynajmniej na razie. Adam Bielan z Pis, w wypowiedzi dla dzisiejszego Dziennika mówi, że posiedzenie Samoobrony potwierdziło tylko słabą pozycję A. Leppera. Zdaniem Bielana na to by ministrowie Samoobrony podali się do dymisji nie pozwolili działacze Samoobrony. Po za tym to A. Lepper wywołała koalicyjną wojnę, Pis chciał tylko walczyć z korupcją w ministerstwie rolnictwa.

Zdaniem wicemarszałka Sejmy i posła PO, Bronisława Komorowskiego, niedzielna decyzja Samoobrony spowoduje, że proces gnilny będzie trwał. Komorowski w wywiadzie dla Dziennika mówi, że spodziewał się większej stanowczości Samoobrony a tak działacze tej partii udowodnili, jego zdaniem, że partia ta jest czuła na stanowiska.

W wywiadzie dla rzeczpospolitej Roman Giertych, stwierdził, że nie ma już przyjaźni pomiędzy PiSem a pozostałymi koalicjantami, ale rząd będzie trwał. Zarówno Samoobrona Jak i LPR mówią, że Pis chce przyspieszyć wybory, bojąc się odebrania dotacji przez Państwową Komisję Wyborcza, która stwierdziła nieprawidłowości w księgowaniu pieniędzy PiS i SLD. Gdyby wybory odbyłyby się według terminarza, to pierwsza transzę pieniędzy PiS otrzymałoby dopiero w lipcu 2010 roku – to oznacza, że Kaczyńscy nie mieliby pieniędzy na przeprowadzenie dużej kampanii wyborczej – powiedział dla “Rz” Roman Giertych. Wojciech Wierzejski wiceszef LPR, stanowczo stwierdza, że premier zerwał koalicje i należy podjąć rozmowy na nowo z PiS i innymi formacjami politycznymi.

Tymczasem Andrzej Lepper grozi, że ujawni kompromitujące dla PiSu taśmy, które nagrano przy okazji afery “korupcji politycznej”, kiedy namawiano m.in. Renatę Beger aby przeszła do PiS w zamian za stanowisko wiceministra rolnictwa.

Tak, więc spektakl wciąż trwa. Dobrze, że odbywa się podczas parlamentarnych wakacji, co pozwala wierzyć, że Polska i obywatele nie stracą na politycznych przepychankach.

M. Simiński
wrp.p
foto: K. Mikulski