Czy warto orać?

0
832
Fot. Łukasz Wasak

Tegoroczna susza panująca na terenie całego kraju wybitnie dokuczyła polskim rolnikom. Wielu plantatorów zaczęło rozważać wprowadzenie rozwiązań ograniczających wpływ warunków pogodowych na plonowanie roślin. Niebagatelne znaczenie ma pod tym względem stosowana technologia uprawy.

Ładnie wyglądające pole nie jest najlepszym argumentem na obronę płużnej technologii uprawy. Nie da się ukryć, że tradycyjna technologia uprawy, praktykowana w wielu gospodarstwach z dziada-pradziada, ma kilka ważnych zalet. Bez wątpienia należą do nich: dobre przykrycie resztek pożniwnych i obornika, ułatwiające późniejszy siew za pomocą siewników nawet z redlicami stopkowymi, wyrównana powierzchnia pola oraz redukcja zachwaszczenia. Jednak nie każdy zwraca uwagę na wady tej technologii, w wielu przypadkach w znacznym stopniu wpływające na plonowanie roślin.

Wszyscy ci, którzy mają problem z wrażliwością upraw na suszę, z zastoiskami wody na polu, czy też z niewystarczająco szybkim rozkładem resztek pożniwnych i obornika w glebie, powinni rozważyć zmianę technologii uprawy na taką, która wyklucza proces odwracania gleby.

Dlaczego orka szkodzi?
Chyba nikomu nie jest obce pojęcie podeszwy płużnej. Jest to silnie zagęszczona warstwa gleby, tworząca się na głębokości nieco poniżej warstwy ornej, w wyniku ugniatania gleby kołami ciągników i maszyn oraz wmywania drobnych frakcji z warstwy ornej. Znacznie utrudnia ona nie tylko rozwój systemu korzeniowego w głąb, ale również przesiąkanie wody z i do głębszych warstw, zwiększając wpływ warunków pogodowych na rozwój plantacji. Zatem na polach uprawianych według tradycyjnej technologii orkowej skutki suszy będą zdecydowanie bardziej i wcześniej widoczne niż w przypadku pól nieoranych, natomiast po obfitych opadach deszczu w zaniżeniach terenu będą się tworzyły zastoiska wodne.

Innym problemem występującym na polach uprawianych z użyciem pługa jest słaby rozkład przyoranych resztek pożniwnych i obornika. Czasem objawy tego zjawiska łagodzi się poprzez stosowanie użyźniaczy zawierających szczepy mikroorganizmów glebowych, które mają radzić sobie z materią organiczną. Lepszy efekt można jednak osiągnąć, likwidując przyczynę zjawiska. Jest nią właśnie odwracanie gleby za pomocą pługa, powodujące „wyrzucanie” mikroorganizmów beztlenowych na wierzch i „przyorywanie” tych tlenowych w głąb gleby. Powoduje to ich niszczenie i ograniczenie życia glebowego, a tym samym spowolnienie procesów rozkładu materii organicznej.

To tylko dwa spośród wielu powodów, dla których warto rozważyć zmianę technologii uprawy.

Co zamiast pługa?
Obecnie rynek maszyn rolniczych obfituje w sprzęt pozwalający na wdrożenie technologii bezpłużnych nawet w mniejszych gospodarstwach, dysponujących ciągnikiem o mocy do ok. 100 KM. Do najważniejszych elementów takiej uprawy należą: uprawa głęboka nieodwracająca za pomocą grubera lub pługa dłutowego, zapewniająca spulchnienie i zdrenowanie głębszej warstwy celem ułatwienia rozwoju systemu korzeniowego roślin, a także uprawa płytka mieszająca, np. za pomocą talerzówki. Typowe agregaty do uprawy bezpłużnej łączą w sobie funkcje obu tych narzędzi, jednocześnie zagęszczając uprawioną glebę za pomocą wału konsolidującego.

Charakterystycznym elementem tego typu uprawy jest pozostawienie sporej ilości resztek pożniwnych na powierzchni pola, co jest jak najbardziej wskazane z uwagi na ograniczenie erozji gleby oraz parowania wody. Z tego tytułu siew roślin powinien być jednak wykonywany siewnikami wyposażonymi w redlice talerzowe, które są znacznie bardziej odporne na zapychanie. Warto także zadbać o prawidłowe zagospodarowanie ścierniska. W przypadku rzepaku i zbóż chodzi przede wszystkim o bardzo płytkie zruszenie gleby ograniczające parowanie wody oraz stymulujące rozwój samosiewów, aby później zniszczyć je metodami mechanicznymi. W przypadku kukurydzy natomiast nieocenioną rolę w procesie niszczenia larw omacnicy prosowianki odgrywa mulczowanie.

Wieloletnie korzyści
Należy pamiętać, że odbudowa prawidłowej struktury gleby, zanikanie podeszwy płużnej i odbudowa mikroflory glebowej to wieloletnie procesy. Dlatego jednorazowe zastosowanie uprawy bezpłużnej nie przyniesie widocznych korzyści. Jednak prawidłowo prowadzona uprawa w technologii bezorkowej w perspektywie kilku lat w większości przypadków zaowocuje poprawą stosunków wodnych w glebie, zwiększeniem plonów i poprawą wyników finansowych gospodarstwa. Dobór odpowiedniej technologii zależy od typów gleb, gatunków uprawianych roślin oraz dostępnego parku maszynowego.

Autor: Łukasz Wasak