Czy nasza wołowina trafi na tureckie stoły?

Byliśmy jednym z większych dostawców na ten rynek, do momentu wprowadzenia zakazu uboju w 2013 r.

Obecna wizyta Ministra Spraw Zagranicznych, któremu towarzyszy m.in. Minister Rolnictwa Marek Sawicki oraz grupa przedsiębiorców, jako jeden z głównych celów postawiła sobie ponowne ożywienie wymiany handlowej w grupie żywności.

Zwrot prawny w sprawie uboju rytualnego i jego ponowna legalizacja nie oznaczają automatycznego powrotu polskich producentów mięsa na rynki Bliskiego Wschodu.
Utracone rynki zbytu nie jest tak łatwo odzyskać, bowiem w międzyczasie pojawili się inni dostawcy. To także jeden ze skutków ubocznych zamieszania z przepisami, dotyczącymi uboju.

Nie jest tajemnicą, że rynek mięsa koszernego ma tendencję wzrostową i dobre perspektywy. Stąd stale rosnąca konkurencja, z którą muszą się mierzyć także polscy producenci. Jeśli obecna wizyta polskich władz przyniesie pożądane efekty, to i tak jeszcze kilka miesięcy potrwa ponowna procedura badania i dopuszczenia polskiej wołowiny na turecki rynek. Ale jest o co walczyć, bowiem przed przerwą, rozpoczętą w 2013 r., rocznie eksportowaliśmy rocznie mięso z uboju rytualnego za ponad miliard zł. Turcja jest aktualnie głównym partnerem Polski na Bliskim Wschodzie. Wymiana handlowa miedzy naszymi krajami systematycznie rośnie. Turcja to młode i perspektywiczne państwo z dużymi planami na przyszłość. Połowa tamtejszego społeczeństwa ma nie więcej niż 25 lat.

K. Madeja/Źródło: stooq.pl