fbpx

Czy może zabraknąć wody w Teksasie?

Już na westernach amerykańskich widzieliśmy, jak dużym problemem dla mieszkańców Teksasu były braki wody. Niektórzy w walce o dostęp do wody tracili nawet życie. Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda teraz i jak radzą sobie amerykańscy rolnicy.

Na przełomie lutego i marca 2024 r. Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych po raz szósty zorganizował wyjazd studyjny do Teksasu w USA dla członków Związku. Dla większości osób był to pierwszy pobyt na kontynencie amerykańskim. Dlatego też interesujące okazały się pierwsze wrażenia z pobytu w gospodarstwach oraz dyskusje z rolnikami i naukowcami.

Samasz loteria - baner

Deszczownia
Deszczownia

Już na westernach amerykańskich widzieliśmy, jak dużym problemem dla mieszkańców Teksasu były braki wody. Niektórzy w walce o dostęp do wody tracili nawet życie. Na szczęście czasy się zmieniły i współczesny rolnik nie musi aż w tak drastyczny sposób zapewniać swoim uprawom odpowiedniej wilgotności. Niemniej, zasoby słodkiej wody są ograniczone. Największy poziom wodonośny nazywa się Ogallala i jest przedłużeniem największego poziomu wodonośnego w Ameryce Północnej High Plains. Rozciąga się pod terenem 46 hrabstw stanu Teksas.

Pompownia i widoczne taśmy do nawadniania

O tym, jak ważny dla mieszkańców stanu jest dostęp do wody świadczyć może fakt, że opracowano na zlecenie Rady Rozwoju Wody w Teksasie (Texas Water Development Board) Stanowy Plan Gospodarki Wodą 2022 do roku 2070. Powstał on z myślą zapewnienia wody i jej ochrony dla 50 milionów mieszkańców stanu. W jego opracowaniu brało udział wielu naukowców, ekspertów, urzędników, a także 480 członków regionalnych grup planowania gospodarki wodą, wolontariuszy, którzy czynnie włączyli się w pracę nad tworzeniem dokumentu.

W ten sposób 16 regionalnych grup planowania gospodarki wodą przedstawiło swoje potrzeby, które zawarli w 4 tysiącach specyficznych strategii i planów, a które pokazały, jak Teksas może przeciwdziałać w przyszłości suszy. Dla wielu farmerów podstawą uprawy roślin jest woda z podziemnych jezior. Około 60% wody zużywanej na cele rolnicze pochodzi z formacji podziemnych. Z tego 80% jest wykorzystywane do nawadniania upraw. Są hrabstwa, w których deszcz nie pada przez kilka lat. Jedyną możliwość uprawy rolniczej dają złoża wodonośne.

WRP: Jakie systemy nawadniania wykorzystywane są najczęściej w Teksasie zapytaliśmy Tomasza Leszczyńskiego, jednego z uczestników wizyty studyjnej.

Tomasz Leszczyński: Najwięcej widzieliśmy deszczowni przesuwających się po okręgu, tworzących charakterystyczne koła widoczne dobrze z samolotu. System regulacji przepływu wody pozwala na racjonalną gospodarkę, co jest szczególnie ważne przy ograniczonym dostępie do wody. Taki system pozwala też na równomierne zraszanie, podobne do padającego deszczu. Zwróciłem uwagę na ustawione deszczownie na polach pszenicy i kukurydzy. My w Polsce narzekamy na suszę, ale nie musimy jeszcze stosować nawodnień w takich uprawach. To pokazuje, jak duże są niedobory wody opadowej i podstawowym warunkiem utrzymania plonów na przyzwoitym poziomie jest stosowanie nawodnień. Zaskoczyło mnie również to, że na polach pszenicy pasło się bydło. Ta metoda dość powszednie stosowana przez farmerów – jak się dowiedzieliśmy – ma pomagać w lepszym krzewieniu roślin i może pełnić tę samą funkcję co mróz i śnieg na naszych polach. Dla porównania średnie opady roczne w Polsce wynoszą 712 mm, natomiast w Teksasie 315 mm – powiedział Tomasz Leszczyński.

Skrzynka sterowania
Skrzynka sterownicza
WRP: Czy farmerzy i ranczerzy w Teksasie wiedzą, że zasoby w warstwach wodonośnych się kurczą?

Tomasz Leszczyński: Tak, rolnicy zdają sobie sprawę z tego, że zasoby coraz bardziej maleją. W wielu hrabstwach w ostatnich latach, szczególnie na terenach upraw warzywniczych, zaobserwowano znaczące obniżenie poziomu wód. Jak mówią sami Teksańczycy, już za kilka lat może zabraknąć wody do produkcji rolniczej.

WRP: Jakie są wobec tego perspektywy?

Tomasz Leszczyński: Najważniejsze wydaje się oszczędzanie wody, by wydłużyć proces eksploatacji złóż. Dlatego też jednym z takich rozwiązań jest zastosowanie taśm kroplujących. Pozwalają one na lepsze wykorzystanie wody, dostarczanie jej bezpośrednio do korzenia oraz zabezpieczenie wody przed parowaniem.

 WRP:  Czy mieliście możliwość zobaczenia, jak funkcjonuje taki system?

Tomasz Leszczyński: Tak, byliśmy na polu w miejscu, gdzie był pobór wody z podziemnych warstw wodonośnych. Zastosowano tam całą siatkę taśm z otworami, którymi mogła sączyć się woda i które umieszczano pod ziemią. Rozmawialiśmy z przedstawicielami firmy, która dbała o prawidłową eksploatację systemu. Mimo, że całość sterowana jest automatycznie, wymagany jest też systematyczny nadzór na polu. Większość z nas z dużym zainteresowaniem uczestniczyła w dyskusji. Zdajemy sobie sprawę, że u nas w Polsce coraz więcej obszarów rolniczych pustynnieje. Już wiele upraw warzywnych i sadów jest nawadnianych. Byliśmy na polu, gdzie uprawiano bawełnę i mogliśmy zobaczyć zarówno ujęcie wody z pompownią, skrzynkę sterowniczą, linie przesyłowe i perforowane taśmy, którymi doprowadzana była woda.

Wyjazd studyjny organizowany był w dniach 21 luty – 4 marca 2024 roku przez Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych przy współpracy z Agro Biznes Klubem ze wsparciem Funduszu Promocji Ziarna Zbóż i Przetworów Zbożowych.

Fundusze promocji - logo

Baner webinarium konopie
POZ 2024 - baner

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze artykuły
NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
[s4u_pp_featured_products per_row="2"]
INNE ARTYKUŁY AUTORA




ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)

NAJNOWSZE KOMENTARZE

Newsletter

Zapisz się do Rolniczego Newslettera WRP.pl, aby otrzymywać informacje o tym co aktualnie najważniejsze w krajowym i zagranicznym rolnictwie.