Zanim Ukraina wejdzie do Unii Europejskiej, konieczne są długie okresy przejściowe i różne klauzule bezpieczeństwa chroniące rynek rolny. Polska nie wchodziła na równych warunkach: polscy rolnicy dopiero po 20 latach osiągnęli poziom płatności bezpośrednich równy średniej unijnej – a nawet większy o 3 euro, bo niż średnia unijna to 256 euro/ha a Polacy dostają 259 euro/ha. Ogólna sytuacja unijnego rolnictwa wymaga powołania unijnego rzecznika rolników.
– Niektóre elementy typowo rolniczego Zielonego Ładu, zielonego rolnictwa, powinny zostać w przyszłej Wspólnej Polityce Rolnej. Nie powinno być odwrotu od wsparcia rolnictwa węglowego, dobrostanu zwierząt, lokalnych rynków. Wszystko powinno opierać się na zaproponowanej przeze mnie zasadzie 4S: „security” (bezpieczeństwo żywnościowe), „stability” (stabilność), „sustainability” (zrównoważony rozwój) i „solidarity” (solidarność) – mówił komisarz ds. rolnictwa UE Janusz Wojciechowski w wywiadzie udzielonym Euractiv.
Wszystkie decyzje powinny być podejmowane pod tym kątem. Rolnicy bez pomocy finansowej nie będą w stanie stabilnie funkcjonować, dlatego budżet WPR musi być większy 50%; nawet o 500% powinny zostać zwiększone fundusze kryzysowe, i powinny one być udzielane z pomocy unijnej nie krajowej. Zrównoważony rozwój i solidarność powinny przejawiać się w finansowych wspieraniu spółdzielni i innych form organizacji rolników. Rolnikom jest potrzebna również instytucjonalna pomoc wobec dominacji wielkich sieci handlowych.
Unijny rzecznik rolników
– W UE potrzebny jest rzecznik rolników, który zajmuje się typowo sprawami rolniczymi i reprezentuje ich wobec władz publicznych, także na poziomie krajowym. Taka instytucja funkcjonuje np. w Finlandii. Wyobrażam sobie, że rzecznik będzie bronił rolników także wobec wielkich podmiotów gospodarczych, nieuczciwych praktyk, bo choć mamy w UE przepisy zakazujące takich praktyk, to same przepisy nie wystarczą, gdy nie ma wsparcia przy ich egzekucji – mówił komisarz Wojciechowski.
Rolnictwo UE odniosło ogromny sukces: w 2023 r. nadwyżka eksportowa w handlu rolnym wynosiła 70 mld euro, import zmniejszył się o kilkanaście miliardów euro, co oznacza, że wbrew twierdzeniom eurosceptyków UE nie ogranicza produkcji i nie uzależnia się od importu.
Unijni rolnicy wygrywają jakością, nie ilością – w Chinach jest z tego powodu wielkie zainteresowanie unijną żywnością. Powinniśmy robić wszystko, by utrzymać ten trend, wysokiej jakości, wysokich standardów. To powinien być kierunek rozwojowy unijnego rolnictwa.
Akcesja Ukrainy – czy należy się spieszyć?
Politycznie bardzo nam zależy na jak najszybszym przyjęciu, bo musimy się wzmacniać geopolitycznie. Z drugiej strony Ukraina ma 40 mln hektarów ziemi i jest potentatem w produkcji zbóż. Natomiast w sektorze mięsa, mleka, nawet drobiu, minie jeszcze wiele czasu, zanim stanie się zagrożeniem dla unijnego przetwórstwa żywności. Mimo wszystko konieczne są długie okresy przejściowe i różne klauzule bezpieczeństwa zapobiegające nadmiernemu przywozowi. Pełna akcesja może nastąpić dopiero wtedy, gdy stworzone zostaną warunki do tego, aby Ukraina mogła być w Unii Europejskiej na pełnych prawach członka. Polska akcesja nastąpiła w roku 2004, a dopiero w 2023 r. polscy rolnicy osiągnęli poziom płatności bezpośrednich większy o 3 euro na hektar niż średnia unijna – bo Polacy dostają 259 euro, a średnia unijna to 256 euro/ha.
Dla Unii specyficznym problemem są ukraińskie agroholdingi – one powinny być wyłączone z płatności; w przyszłej WPR powinien zostać zastosowany tzw. capping, co oznacza, że jeden podmiot nie może otrzymać więcej niż 100 tys euro. Ta zasada absolutnie powinna być zastosowana.
Polscy rolnicy otrzymują z UE duże pieniądze?
Polscy rolnicy przez 20 lat obecności w UE dostali 78 mld euro. To duża suma, mniej więcej 60 tys. euro na statystyczne gospodarstwo (jeśli przyjmiemy, że jest ich 1300 mln), czyli ponad 5 tys euro na hektar w ciągu 20 lat. Ale jeżeli przeanalizujemy statystyki miasto-wieś, to okazuje się, że wieś nie jest preferowana – mimo twardych zapisów, że obszarom wiejskim należą się preferencje. Gdyby zrobić bardzo szczegółowy bilans przepływów środku unijnych to okazuje się, że w Polsce w czołówce pozyskiwania środków unijnych dominują gminy miejskie.
Budżet WPR jest za mały, zdewaluował się, i konieczne jest zwiększenie go. Dziś pieniądze przeznaczane z Unii Europejskiej na wspólną politykę rolną stanowią 0,4% budżetu UE. To zdecydowanie za mało jak na bezpieczeństwo żywnościowe, wyzwania dot. klimatu. UE zapomina, że, bezpieczeństwo ma 3 filary: militarny, energetyczny i żywościowy – przy czym bez jedzenia te dwa nie są ważne.
Czy Zielony Ład to dzieło Timmermansa?
Janusz Wojciechowski został zapytany, czy to Frans Timmermans jest odpowiedzialny za elementy Zielonego Ładu, przeciwko którym protestują rolnicy i czy to wraz z jego odejściem KE zmieniła podejście do presji klimatycznej na rolnictwo.
– Ne chciałbym sprowadzać tego do nazwisk. Było rzeczywiście tak, że pewne elementy ZŁ nie zostały włączone do WPR, ja byłem tego sprawcą, ale znów pojawiły się później: jak ograniczenie pestycydów bez różnic pomiędzy państwami, co było niesprawiedliwe, czy dyrektywa emisyjna nakładająca restrykcje przemysłowe na rolnictwo. Ja byłem temu przeciwny: rolnictwo to nie przemysł, ziemia to nie fabryka, zwierzęta to nie maszyny. Nie wiążę tego z personaliami, cieszę się, że nastąpiła pozytywna refleksja i sprawy, które wcześniej były niemożliwe, okazały się możliwe – odpowiedział wymijająco komisarz Wojciechowski, potwierdzając jednak kluczową rolę Fransa Timmermansa w kształtowaniu unijnej polityki klimatycznej.
Przyszłość Janusza Wojciechowskiego
Zapytany o swoją przyszłość zawodową Janusz Wojciechowski odpowiedział, że podjął się pracy na 5 letnią kadencję Komisji Europejskiej i o przyszłości będzie mówił dopiero następnego dnia po zakończeniu tej kadencji. Zważywszy jednak na wielokrotnie podkreślaną przez niego konieczność powołania unijnego rzecznika rolników można przypuszczać, że szykuje się na takie stanowisko.











