Czas znaleźć skuteczny sposób na dziki w walce z ASF

0
508

Wszyscy znamy z dzieciństwa jeden z najpopularniejszych wierszy Jana Brzechwy ,,ZOO’’, w którym autor między innymi przestrzega nas przed spotkaniem w lesie z dzikiem i radzi, aby przed nim na drzewo zaraz zmykać. Dziś nie jest nam do śmiechu, gdy mówimy o rosnącej wciąż w naszych lasach populacji dzików. I powodem nie są wcale jak w wierszu Brzechwy ostre kły tych zwierząt, a bardziej rozprzestrzeniany przez nie wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF).

To groźna zakaźna i zaraźliwa choroba wirusowa, na którą chorują wyłącznie dziki i świnie. Ludzie nie są wrażliwi na zakażenie wirusem ASF, stąd choroba ta nie stwarza zagrożenia dla ich zdrowia i życia. Występowanie ASF wśród dzików stanowi jednak bardzo poważne zagrożenie dla trzody chlewnej. Powoduje znaczne straty dla właścicieli zwierząt oraz dla producentów mięsa i jego produktów.

U zwierząt występuje gorączka nawet do 42ºC, przyśpieszony oddech, osowiałość, możliwa utrata apetytu i pragnienia oraz przekrwienia i wybroczyny (na uszach, ogonie, kończynach i klatce piersiowej). Zazwyczaj pierwsze w stadzie chorują duże sztuki: lochy, knury, tuczniki. Padnięcia nawet pojedynczych świń w stadzie mogą być skutkiem rozwijania się zakażenia świń wirusem ASF w gospodarstwie. Wirus ASF może przez długi czas utrzymywać się w zwłokach padłych dzików, dlatego powinny być one usuwane ze środowiska.

Choroba szerzy się, w kierunku zachodnim. Oprócz naszego kraju dotarła ona także do Łotwy, Estonii, Litwy, Białorusi, Ukrainy, Rumunii i do Czech. Doniesienia o nowych ogniskach i przypadkach choroby z państw dotkniętych ASF, świadczą o ciągłym, systematycznym rozprzestrzenianiu się wirusa. Zagrożone są również inne państwa członkowskie. Przypadki choroby w kolejnych państwach członkowskich pokazują, że wirus nie uznaje granic, a zagrożenie ma charakter ogólnoeuropejski.

Afrykański pomór świń wystąpił w Polsce po raz pierwszy w lutym 2014 roku i rozprzestrzenia się na terytorium wschodniej części Polski, północnej (woj. warmińsko– mazurskie) oraz w centralnej (Mazowsze). W tym roku stwierdzono już 48 ognisk ASF u świń i 1798 przypadków tej choroby u dzików.

Za chwilę może przekroczyć też granice województwa łódzkiego, kujawsko–pomorskiego, wielkopolskiego oraz pomorskiego czyli regiony w których skoncentrowana jest produkcja świń w naszym kraju. I wtedy może w życie wejść najczarniejszy scenariusz, czyli likwidacja produkcji trzody chlewnej.

I nie pomoże wówczas ani zmiana na stanowisku ministra rolnictwa i kolejne obietnice o cudownej szczepionce czy też innych skutecznych formach walki z tą chorobą. Skutki ekonomiczne, gospodarcze czy społeczne mogą być bardzo duże, bo przecież rolnictwo (w tym produkcja trzody chlewnej) ma znaczący wkład w PKB.

O tym, że lepiej zapobiegać niż gasić pożary nikogo nie trzeba przekonywać. Jeżeli produkcja trzody chlewnej w naszym kraju ma trwać i rozwijać się, niezbędny jest skuteczny odstrzał dzików przynajmniej na obszarze występowania choroby, w strefach buforowych oraz obszarach wzdłuż granicy naszego kraju z Rosją, Litwą, Białorusią i Ukrainą. No i oczywiście przestrzeganie zasad bioasekuracji przez samych rolników oraz bezwzględne egzekwowanie kontroli granicznej na północnym i wschodnim odcinku granicy państwowej, pod kątem wyeliminowania wwozu żywności, w szczególności mięsa wieprzowego, dziczyzny i ich przetworów (także przewożonych na użytek własny).

Już wkrótce odbędzie się pierwsze posiedzenie nowo wybranego Sejmu RP. Jednym z najważniejszych zadań w tej kadencji naszego Parlamentu powinno być stworzenie skutecznych mechanizmów prawnych, które pozwolą zobligować organizacje łowieckie do przeprowadzenia corocznego odstrzału w celu ograniczenia populacji dzików w Polsce, co pozwoli, jak podkreśla w swoim stanowisku Mazowiecka Izba Rolnicza, na skuteczniejszą walkę z chorobą przyspieszając proces całkowitego jej zwalczenia na terenie kraju.

Na te przepisy hodowcy świń w Polsce czekają już do 2014 roku. Dotychczasowe działania wszystkich służb i instytucji zaangażowanych w walkę z afrykańskim pomorem świń nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Dowodem tego są kolejne przypadki wirusa wykryte wśród odstrzelonych lub padłych dzików i w stadach trzody chlewnej w gospodarstwach rolnych

Autor: Jakub Szela