Co za dużo, to niezdrowo

Pomidory, jak każda inna roślina, do prawidłowego rozwoju potrzebują mikro− i makroelementów. Czasem jednak trzeba zwrócić uwagę na fakt, że niektóre niezbędne im mikroskładniki są już w glebie, i to w nadmiarze. Tak właśnie jest w przypadku chloru.

Zanim zaczniemy nawozić plantację, należy przeprowadzić analizę gleby na polu. Warto przy tym pamiętać, że może ona mieć różne parametry w różnych częściach pola, niezależnie od tego, jaka jest specyfika ziem w danym regionie. Nawet w obrębie jednego gospodarstwa mogą występować znaczące różnice w zakresie kwasowości, czy zawartości mikroelementów.
 
Warto analizę gleby przeprowadzić metodą ogrodniczą, nie rolniczą. Jest ona zdecydowanie bardziej dokładna, co przekłada się na lepsze i bardziej racjonalne opracowanie programu nawożenia, dostarczenie bardziej optymalnych dawek składników pokarmowych roślinom, a w konsekwencji na wyższe i lepszej jakości plony.
 
Czego potrzebuje pomidor?
 
W naszym kraju rośliny uprawne narażone są na stresy termiczne, nadmiar wody lub okresowe susze. W związku z tym, trzeba im zapewnić jak najlepsze warunki, aby miały wigor i większą odporność na niekorzystne warunki zewnętrzne.
 
Jednym z mikroelementów, które są niezbędne do prawidłowego wzrostu warzyw, jest chlor. W większości jednak przypadków, zawartość tego pierwiastka w glebie jest nadmierna. A dodatkowy wzrost zawartości chlorku w glebie, zamiast działać pozytywnie, staje się wręcz toksyczny dla roślin, przekładając się na obniżenie potencjału ich plonowania. Jak wiadomo, co za dużo, to niezdrowo. Wśród warzyw są gatunki, które bez uszczerbku na zdrowotności zniosą nadmiar chloru, ale są też takie, którym może to zdecydowanie zaszkodzić.
 
Do roślin lubiących chlorek, należą, m.in. burak cukrowy, burak pastewny, seler, czy szparagi. Uprawy tolerujące chlorki, to, m.in. zboża, kukurydza, rzepak, szparagi, kapusta głowiasta, czerwone buraczki i rabarbar. Częściowo tolerują chlorki, m.in. słonecznik, winorośl, owoce ziarnkowe, czarna porzeczka, ziemniaki sadzeniaki i spożywcze, pomidory, czy rzodkiew. Całkowicie nie znoszą tego pierwiastka za to, m.in. ziemniaki wysokoskrobiowe i uszlachetnione, tytoń, czerwona porzeczka, agrest, malina, chmiel, fasola zwykła, czy bób.
 
Rozwiązanie problemu
 
Do warzyw częściowo tolerujących chlor należy, między innymi, pomidor. Warto więc w jego uprawie stosować nawozy bezchlorkowe.
 
Zawartość chloru w glebie powinna być na poziomie poniżej 50 mg Cl/dm3 w uprawie większości warzyw. W przypadku, gdy jest ona znacznie niższa, można zastosować w nawożeniu chlor. Jednak, gdy zawartość tego pierwiastka jest równa lub wyższa, chloru w nawozach trzeba unikać.
Jakie będą konsekwencje przenawożenia chlorem? Przede wszystkim, wzrost pomidorów będzie zahamowany, a ich plon niższy i gorszej jakości. Pierwiastek ten działa toksycznie na młody system korzeniowy i zakłóca wschody.
 
Problemem jest tu fakt, że zanim zauważymy, że roślina ma nadmiar chloru, może on już poczynić w niej spore straty. Może się to odbić na ich smakowitości poprzez obniżenie zawartości kwasów organicznych oraz na spadku zdolności przechowalniczych i przetwórczych, ponieważ w ich tkankach będzie nagromadzony nadmiar wody. Dodatkowo, nagromadzenie małocząsteczkowych substancji organicznych wiąże się ze spadkiem poziomu cukru, skrobi, czy białka w warzywach.
 
Co więcej…
 
Jednocześnie, gleby uprawne w naszym kraju są coraz mniej bogate w dostępną dla roślin siarkę. Tymczasem polecany poziom siarki siarczanowej w uprawie polowej wynosi 20–40 mg S−SO4/dm³, a dla podłoży z reguły 50–100 mg S−SO4/dm³. Pierwiastek ten wpływa pozytywnie na wzrost i rozwój warzyw. W końcu siarka należy do podstawowych składników pokarmowych roślin. Pomidory to zdecydowanie rośliny siarczanolubne.
 
Na rynku jest sporo firm oferujących nawozy bezchlorkowe. Często, oprócz azotu, fosforu, potasu i magnezu zawierają one również siarkę dobrze rozpuszczalną w wodzie.