Ciągnikiem rolniczym dookoła Polski

Pan Marek Minkus jest mieszkańcem miejscowości Kamieniec, gdzie prowadzi 200-hektarowe gospodarstwo rolne. Jak sam mówi, postanowił zrobić coś innego. Pomysł rajdu ciągnikiem dookoła Polski powstał 5 lat temu.

Daniel Alankiewicz WRP: Skąd pomysł na rajd dookoła Polski?
Marek Minkus: Pomysł zrodził się już pięć lat temu. Chciałem zrobić coś innego niż wszyscy. Jedni jeżdżą rowerami dookoła Polski, drudzy skaczą na bungee. Ja postanowiłem objechać Polskę dookoła ciągnikiem rolniczym.
 
DA: Czy jest jakieś przesłanie rajdu? Myśl przewodnia?
MM: Chciałem pokazać, że nasza śląska ziemia nie musi kojarzyć się tylko z węglem, górnikami i hutami. My mamy też rolnictwo, i to na wysokim poziomie.
 
DA: Kiedy Pan wyruszył i gdzie był punkt początkowy trasy?
MM: Start był u mnie w gospodarstwie w Kamieńcu. Jechałem przez Racibórz, większe miasta jak Kamienna Góra aż do Jeleniej Góry. Tam był postój i 24 lutego pokonałem, jak na razie, najdłuższy odcinek trasy – z Jeleniej Góry do Stargardu Szczecińskiego.
 
DA: Jaka jest średnia prędkość na trasie i jaki najdłuższy odcinek jest Pan w stanie pokonać?
MM: Jadę średnio 35 do 40 km/h. Wczoraj na przykład, był najdłuższy odcinek o długości 410 km. Przemierzałem go około 11 godzin.
 
DA: A jak kondycja za kierownicą?
MM: Wszystko w porządku! Rolnik jest przyzwyczajony do długotrwałej pracy, do takich maratonów. W polu też pracujemy po 12 – 15 godzin.
 
DA: Czy obliczane było zużycie paliwa? Przecież pracy ciągnika nie kalkuluje się na dystansie tylko w motogodzinach!
MM: Przekonamy się o tym na mecie. Na razie notuję kilometry i litry. Tankuję do pełna jak zaświeca mi się kontrolka rezerwy. Do tej pory tankowałem tylko raz, weszło do zbiornika 180 l. Chociaż z dotychczasowego zużycia wychodzi około 25 l/100 km.
 
DA: Jak wyglądały warunki drogowe na trasie, nie powodują zmęczenia?
MM: Już teraz jest znośnie, Choć dla ciągnika zła pogoda nie jest straszna. Jadziemy do przodu! Przecież na polu też jest deszcz, kurz, czasami łapie mróz. Rolnik jest przywykły do takich warunków.
 
DA: Jakim ciągnikiem Pan się przemieszcza?
MM: Jest to John Deere 6930 Premium z 2008 roku. W tej chwili na liczniku jest 6500 motogodzin.
 
DA: A na jakim areale Pan gospodaruje i jaka jest specyfika produkcji pańskiego gospodarstwa?
MM: Gospodaruję na 200 hektarach. Profil gospodarstwa to produkcja roślinna. Są to zboża, rzepak, ale czołowym produktem jest ziemniak jadalny. Od zeszłego roku przechodzimy na odmiany nadające się do mycia i sprzedaży w supermarketach. Są to specjalne, gładkie odmiany. Niestety materiał genetyczny nie pochodzi z Polski. Rodzime odmiany nie spełniają jeszcze warunków handlowych. Sadzeniaki kupujemy w Niemczech, Danii, Holandii.
 
DA: Czy ma Pan własną linię technologiczną do konfekcjonowania?
MM: Mam linię do pakowania, ale nie posiadam myjki. W chwili obecnej korzystamy z usługi zewnętrznej. Firma, z którą współpracujemy odbiera od nas towar, sama myje i pakuje w opakowania handlowe.
 
DA: A co z wyposażeniem agrotechnicznym?
MM: Ten etap mamy już za sobą. Posiadam nowoczesną sadzarkę, formownicę do redlin i 2-letni kombajn jednorzędowy GRIMME.
 
DA: Jak ocenia Pan zeszłoroczne ceny zbytu?
MM: Lato 2012 r. pod tym względem było tragiczne. Ale nie sprzedawaliśmy w tym czasie, ponieważ 2 zł za 15 kg pakowanego ziemniaka, to jest cena, która nawet nie kompensuje kosztów wykopków, nie mówiąc już o koszcie produkcji.
 
DA: Więc jaka alternatywa, przechowywanie?
MM: Mamy przerobione 2 stodoły do tego celu. Ale obecnie adaptujemy dużą halę na profesjonalną przechowalnię ziemniaków.
 
Dziękuję za wypowiedź i życzę szerokiej drogi!

Rozmawiał Daniel Alankiewicz