Ciągniki serii TG6 to obecnie największe maszyny w gamie japońskiego producenta Iseki. Czym się charakteryzują? Jak się sprawują? Co oferują, ile kosztują raz czy warto się nimi zainteresować? Odpowiedzi na te pytania próbowaliśmy znaleźć podczas Iseki Demo Tour.
Japoński producent Iseki słynie z maszyn, które łączą dwie rzeczy: nieduże rozmiary oraz wysoką jakość. Przez lata firma dopracowywała rozwiązania w zakresie małych traktorów, by z czasem włączyć do oferty także kosiarki samojezdne, wciąż jednak produkcja pozostała w obrębie maszyn bardzo kompaktowych. Czy jest to światowy lider w tej dziedzinie? Nie nam to oceniać, choć de facto przez lata profil produkcji nie uległ zmianie, a firma wciąż jest niezależna, co świadczy o tym, że jakość potrafi się obronić. Seria TG6 to póki co ukoronowanie linii ciągnikowej, choć na rynku wewnętrznym firma ma większe modele. Są to jednak owoce współpracy z firmą Massey Ferguson, podobnie jak seria M1 od MF to dzieło Japończyków. Jak się wymieniać, to tylko z najlepszymi.
Iseki TG-6. Model otwierający: TG6507
Podczas trasy Demo Tour, mogliśmy bliżej zapoznać się z ciągnikiem TG6507, czyli otwierającym ofertę serii TG6, która składała się dotychczas z trzech maszyn: TG6057 AHLK, mocniejszej TG6687 AHLK oraz wariantu z przekładnią dwusprzęgłową. Ta z racji słabnącego zainteresowania jest obecnie wycofywana. A zatem ofertę budują hydrostaty i nie ma w niej miejsca na przekładnię ręczną. Czy to wada? Nie do końca, bo jak dowiedzieliśmy się od przedstawicieli Iseki, klienci w tym segmencie 35-74 KM, jeżeli chodzi o zastosowania komunalne czy ogrodnicze, poszukują przede wszystkim hydrostatów. Skrzynie ręczne, choć prostsze i tańsze w obsłudze, nie oferują tyle komfortu i takiej prostoty w czasie pracy, dlatego też ilość zapytań o takie ciągniki spada. Kto chce liczyć się w branży, musi mieć hydrostat.
Silnik i obsługa
Seria TG6 bazuje na silniku Iseki 2,4 l, czterocylindrowym, wyposażonym w DPF i EGR o mocy 49 KM w opisywanym wariancie lub 66 KM w modelu TG 6687. Co ciekawe, oprócz przekładni HST z trzema zakresami, do dyspozycji operatora jest jeden półbieg załączany przy kierownicy. Po przeciwnej stronie znajduje się wybierak kierunku jazdy, podobnie jak w ciągnikach z rewersem, tutaj jednak jest to element typowo elektryczny. Niemniej dzięki temu nie ma drugiej dźwigni nożnej jazdy jak w typowym hydrostacie lub dźwigni dwukierunkowej (tył-przód). Jest jedna dźwignia, która pełni rolę kontroli prędkości. To bardzo wygodne rozwiązanie, zarówno podczas jazdy po drodze jak i precyzyjnych manewrów oraz pracy.

Wyposażenie ciągników wyższej klasy
Jeżeli już jesteśmy przy pracy, to seria TG-6 jest dosłownie naszpikowana wyposażeniem znanym ze znacznie większych maszyn, między innymi przełączaniem pomiędzy wyjściami hydrauliki ze sterowaniem z dżojstika, miękkim startem wałka odbioru mocy czy dwoma tempomatami – jednym klasycznym, drugim zaś użytecznym podczas wykonywania prac np. z narzędziem z napędem hydraulicznym, które wymaga podbitych obrotów silnika. Przy czym warto podkreślić, że ciągnik nie sprawia wrażenia przeładowanego przyciskami i dźwigniami; wszystko jest dość proste i intuicyjne w obsłudze, nie ma również mowy o odwracających wzrok monitorach. Pod tym względem ciągnik jest bardzo konserwatywny.
Cena
Oczywiście za tym wszystkim idzie cena; model prezentowany na filmie kosztuje około 200 tys. zł netto jeżeli mówimy o fabrycznie nowej maszynie lub 180 tys. w przypadku tego konkretnego egzemplarza, gdyż jest on na sprzedaż jako maszyna popokazowa.








