Chronić, czy promować i konkurować? – debata nad dziedzictwem kulinarnym

0
615

O znaczeniu ochrony dziedzictwa kulinarnego jako jednego z przejawów tożsamości narodowej oraz korzyści wynikających z podniesienia świadomości społecznej w tej dziedzinie dyskutowano podczas wczorajszej konferencji Produkty regionalne i tradycyjne w kontekście ochrony dziedzictwa kulinarnego”, która odbyła się w Warszawie. Na konferencji spotkali się przedstawiciele Polski i Francji, reprezentujący sferę administracji rządowej obu państw, świat nauki, handlu i marketingu. Medialny patronat nad konferencją sprawowała redakcja WRP i Wrp.pl”

Na Wspólnotowych listach produktów chronionych (nazw pochodzenia – oscypek i bryndza podhalańska;gwarantowanych tradycyjnych specjalności – miody pitne, olej rydzowy;oznaczeń geograficznych – miód wrzosowy z borów dolnośląskich, rogal Świętomarciński) mamy dwanaście polskich tradycyjnych produktów, podczas gdy Francja – kilkaset.
Program konferencji składał się z dwóch dyskusji panelowych. Pierwszy panel dotyczył zagadnień związanych za znaczeniem dla obydwu krajów, regionów i obszarów wiejskich produktów regionalnych i tradycyjnych posiadających oznaczenia ChNP, ChOG i GTS, a celem była, jak sformułowano w programie, wymiana doświadczeń, omówienie korzyści i problemów związanych z funkcjonowaniem systemu wymienionych oznaczeń oraz innych systemów jakości (…)”.
O “wymianie doświadczeń” trudno tu jednak mówić, skoro Francja apelację co do ochrony szampana z Szampanii uzyskała już w roku 1927, gdy o sojuszu węgla i stali nikomu się jeszcze nie śniło. Zgodnie z przewidywaniami, była to więc część typowo informacyjna, choć te informacje wręcz porażały. Podczas gdy strona polska pochwaliła się regulacjami ustawowymi i listą dwunastu produktów chronionych, to Francuzi zasypali nas miliardami euro, jakie generuje ich rodzima produkcja artykułów tradycyjnych i regionalnych. Tak więc już podczas pierwszego panelu uzyskaliśmy odpowiedź na pytanie:chronić, czy promować i konkurować? Trzeba robić i to, i to. Nie ulega wątpliwości, że powinny to być działania przemyślane i zintegrowane. Skoro produkty chronione przynoszą we Francji wymierne efekty ekonomiczne, to możei w Polsce warto budować dla nich rynek, śmielej i systemowo kształtować świadomość konsumenta, wzmóc promocję?

Kto i za co ma to jednak robić?
Podczas drugiego panelu zatytułowanego “Rola i znaczenie marketingu kulinarnego” uczestnicy, zgodnie z oczekiwaniami i zdrowym rozsądkiem podkreślali jego ogromne znaczenie w kształtowaniu nawyków rynkowych. Ubolewali jednocześnie, że tak nikłym zainteresowaniem cieszą się środki unijne generujące odsetki na kontach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a przeznaczone na promocję produktów regionalnych i tradycyjnych, mimo że dzięki nim można pokryć do 70 proc. kwalifikowanych kosztów działań promocyjnych o bardzo szerokim zakresie.
Pozornie wszystko się zgadza. Są produkty spełniające wymogi Komisji Europejskiej i są pieniądze na promocję. Polski sektor żywnościowy nie dysponuje jednak taką firmą, jaką jest francuska “Sopexa”. To firma doradcza w zakresie komunikacji i marketingu francuskich produktów rolno-spożywczych. Jej agendy funkcjonują w bodaj 35 krajach świata. Dzięki niej logo francuskiego Ministerstwa Żywności, Rolnictwa i Rybołówstwa z małym napisem “France” i dużym “BON APPETIT” na tle wieży Eiffela trafia do wielu milionów ludzi na całym świecie, a w ślad za nim podążają francuskie produkty tradycyjne i regionalne. My zaś wciąż, niestety, jesteśmy bliżej smaków, niż rynku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności