Branża drobiarska w zapaści

0
941

W związku z dramatyczną sytuacją w branży drobiarskiej z powodu koronawirusa oraz wystąpienia w Polsce grypy ptaków, Polski Związek Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu prosi Mariana Sikorę, prezesa Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych i wiceprzewodniczącego Copa (jednej z największych organizacji rolniczych w Europie) o interwencję i pomoc.

Zdaniem producentów drobiu, konieczne jest zdjęcie z rynku nadmiarowej ilości drobiu poprzez uruchomienie skupu interwencyjnego i wysłanie tego towaru w rejony, gdzie brakuje żywności np. na południe Włoch (nawet w formie darowizny). Według PZZHiPD, taką pomoc z pewnością przyjęłyby również kraje afrykańskie.

Obecnie bardzo duża ilość ferm przetrzymuje żywy drób rzeźny, musi go karmić, gdyż nie ma możliwości ulokowania go na rynku. Wiele ferm stoi przed dylematem podjęcia decyzji o zagazowaniu i utylizacji drobiu z konieczności, co dramatycznie zwiększy straty. To jest żywność bardzo dobrej jakości, chwilowo nadmiarowa w Polsce, co nie znaczy, że niepotrzebna gdzieś indziej.

Dotyczy to również części sektora produkcji jaj wylęgowych, które nie są odbierane przez wylęgarnie i trzeba będzie je utylizować, a zgodnie z prawem unijnym jaja te nie mogą iść do konsumpcji. Uważamy, że w takiej sytuacji należałoby taki towar czasowo spożytkować np. na proszek jajeczny.

Obawiamy się , że obecny kryzys odbije się negatywnie w przyszłości, gdyż stracimy znaczną część stad reprodukcyjnych, a odbudowa własnego zaplecza piskląt będzie trwała latami. Sektor paszowy – wytwórnie pasz nie solidaryzują się w łagodzeniu skutków kryzysu, można wysunąć zarzut pogłębiania go – gdyż w tym momencie tak dramatycznym dla hodowców podnoszone są ceny pasz, również przetwórcy, pośrednicy i handel często stosują zbyt wysokie marże, a większa część ekonomicznego ciężaru kryzysu jest przekładana na hodowców i producentów drobiu i jaj – informuje Anna Zubków z Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu.

Obecne koszty produkcji wynoszą około 3,4 zł za 1 kg kurcząt rzeźnych, a hodowcy zmuszeni są do sprzedaży nawet za 2 zł i poniżej za 1 kg żywca, lecz i tak jest brak odbiorów. Dotyczy to tzw. wolnego rynku, na którym funkcjonuje około 30% – 40% hodowców. Również ci hodowcy, co mają umowy kontraktacyjne zmuszani są do obniżania cen za pomocą wprowadzanych przymusowych aneksów do umów.

W ocenie PZZHiPD, straty na poszczególnych fermach są ogromne, szczególnie że większość ferm, zwłaszcza tych nowoczesnych korzysta z kredytów, których nie będą w stanie spłacić. Ponadto przetrzymywany drób powoduje zwiększenie masy towaru, którego i tak nikt nie chce.

Konsumenci najczęściej nie mają wiedzy o dramacie producentów, gdyż jak wspomnieliśmy ceny w większości sklepów tego nie odzwierciedlają. Prosimy o pomoc i nagłośnienie problemu zarówno wśród naszych władz, jak i na poziomie UE – piszą w liście do Mariana Sikory hodowcy drobiu.

Autor: Krzesimir Drozd

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności