Był ostatnim wielkim dziełem płockiej szkoły konstrukcyjnej i zarazem najodważniejszą próbą rzucenia rękawicy Zachodowi. Bizon BS 110 nie tylko różnił się od swoich poprzedników – on wręcz zrywał z dotychczasową tradycją. Dla wielu rolników pozostaje do dziś najlepszym i najbardziej zaawansowanym Bizonem, jaki kiedykolwiek opuścił bramy fabryki w Płocku.
To właśnie dlatego często nazywa się go łabędzim śpiewem polskiej myśli technicznej w dziedzinie kombajnów zbożowych. Ostatnim z naszych wielkich projektów techniki rolniczej. Ostatnim tak udanym, bo Bizon BS Z110, to…
Kombajn inny niż wszystkie dotychczas
Kiedy pod koniec lat 80. na pola wyjechał Bizon BS Z110, od razu było jasne, że nie jest to kolejna modernizacja znanego modelu Super czy Rekord. Była to konstrukcja całkowicie nowa, opracowana od podstaw w Fabryce Maszyn Żniwnych w Płocku.
Skrót „BS” oznaczał bębnowy system omłotu i separacji ziarna. I nie był to jedynie marketingowy dodatek. Pod blachami pracował zupełnie inny układ niż w tradycyjnych Bizonach.
- Zobacz także: SW-680 – silnik, który napędzał PRL. Historia jednostki, która poruszała haubice i kombajny
- Zobacz także: Ten kombajn przypłynął ze Szwecji promem. Od 40 lat pracuje pod Żninem
- Zobacz także: 40 lat i trzy pokolenia za kierownicą. Ten Bizon dawał im niezależność
Rewolucja pod osłonami
Zamiast klasycznych wytrząsaczy klawiszowych zastosowano układ osiowy, składający się z:
- bębna młócącego o średnicy 600 mm i szerokości 1280 mm,
- bębna odrzutnika słomy,
- bębna separatora,
- pięciu bębnów separujących o średnicy 450 mm.
Rozwiązanie to pozwalało uzyskać przepustowość sięgającą nawet 10 kg masy na sekundę. W praktyce oznaczało to wydajność, o której użytkownicy starszych Bizonów mogli jedynie marzyć.
Gdzie BS Z110 pokazywał pazur?
System bębnowy najlepiej sprawdzał się w uprawach o krótkiej słomie oraz podczas zbioru kukurydzy. W tej ostatniej potrafił osiągać wydajność wyższą nawet o 30–50% w porównaniu z klasycznymi kombajnami klawiszowymi.
To właśnie wtedy BS pokazywał, na co go stać. Gęsta masa, trudne warunki, wysoka wilgotność – tam, gdzie tradycyjne konstrukcje zaczynały zwalniać, płocki kombajn pracował z imponującą skutecznością.
Nie bez kompromisów
Jak to zwykle bywa z konstrukcjami nowatorskimi, rewolucja miała swoją cenę. W zbożach o długiej słomie czy podczas zbioru rzepaku tradycyjny układ klawiszowy nadal miał przewagę. W takich warunkach:
- przepustowość była niższa nawet o 40–50%,
- straty ziarna mogły być dwukrotnie wyższe,
- rosło zużycie paliwa,
- słoma była mocniej rozdrobniona,
- w ziarnie pozostawało więcej zanieczyszczeń.
BS Z110 nie był więc uniwersalnym następcą Rekorda. Był raczej wyspecjalizowaną maszyną dla dużych gospodarstw, które potrafiły wykorzystać jego mocne strony.
Komfort i technika na zachodnim poziomie
Na początku lat 90. wyposażenie BS-a mogło robić wrażenie nawet na użytkownikach zachodnich maszyn. Kombajn oferował:
- hydrostatyczny napęd jazdy,
- rozbudowany układ hydrauliczny,
- automatyzację procesów młócenia,
- komputer pokładowy monitorujący parametry pracy,
- kontrolę strat ziarna,
- nadzór temperatur i prędkości obrotowych.
Były to rozwiązania, które w wielu konkurencyjnych maszynach z Zachodu dopiero zdobywały popularność.
Serce maszyny, czyli mocarny SW-680
Pod osłonami pracował dobrze znany, ale solidny silnik SW-680 z turbodoładowaniem. Jednostka rozwijała moc od 220 do 227 KM (niektóre źródła podają, że nawet 240 KM), zapewniając maszynie odpowiedni zapas siły nawet w trudnych warunkach żniwnych.
Dane techniczne Bizona BS Z110
- Silnik SW-680, 6-cyl., turbodoładowany
- Moc maksymalna 220–227 KM
- Napęd jazdy Hydrostatyczny
- Szerokość hedera 5,0 m
- Średnica bębna młócącego 600 mm
- Szerokość młocarni 1280 mm
- Liczba bębnów separujących 5
- Średnica bębnów separujących 450 mm
- Pojemność zbiornika ziarna 5000 l
- Pojemność zbiornika paliwa 300 l
- Masa własna ok. 10 790 kg
- Długość 8,80 m
- Wysokość 4,05 m
- Przepustowość do 10 kg/s
Maszyna, która przyszła zbyt wcześnie
Największym problemem BS-a nie była konstrukcja, lecz czas, w którym trafił na rynek. Produkcję uruchomiono w 1989 roku – dokładnie wtedy, gdy polska gospodarka przechodziła najtrudniejszą transformację.
Fabryka walczyła o przetrwanie, rolnicy liczyli każdą złotówkę, a sama maszyna wciąż dojrzewała już podczas produkcji seryjnej. To odbiło się na jej reputacji. Wiele egzemplarzy wymagało poprawek, a skomplikowana konstrukcja stawiała przed użytkownikami znacznie większe wymagania niż prosty i sprawdzony Super czy Rekord.
Produkcja i dziedzictwo
W latach 1989–2003 wyprodukowano łącznie 1044 egzemplarze tego modelu. Po przejęciu płockiej fabryki przez New Holland kombajn był nadal rozwijany i oferowany również jako model eksportowy BS 5110, często wyposażony w silniki SisuDiesel i bogatsze wyposażenie łącznie z klimatyzacją.
Łabędzi śpiew polskiej myśli technicznej
Bizon BS Z110 nie był konstrukcją nieudaną. Był konstrukcją ambitną, nowoczesną i – co najważniejsze – wyprzedzającą realia swojej epoki. Gdyby pojawił się kilka lat wcześniej albo w bardziej stabilnych warunkach gospodarczych, jego historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej.
Dziś pozostaje symbolem tego, do czego zdolni byli polscy konstruktorzy. To nie tylko kombajn. To dowód, że w Płocku potrafiono budować maszyny, które bez kompleksów mogły stanąć obok najlepszych zachodnich konstrukcji.
I chyba właśnie dlatego, gdy dziś gdzieś na pokazie zabytkowej techniki pojawia się BS Z110, wielu rolników patrzy na niego z nutą wzruszenia. Bo to był Bizon z czasów, gdy polska technika naprawdę mierzyła wysoko.
















Fmż Płock moje miasto tu się wychowałem dużo fabryk pozamykali w okolicy.
Pretensje do Balcerowiczem i Wałęsy największych złodziei
– smutne, że w Polsce nic sie nie opłaca i wszystko trzeba zaprzepaścić……
Kombajn, nowoczesny z potencjałem i właśnie dziwnym trafem akurat wtedy sprzedano fabrykę i szybko zamknięto temat polskich kombajnów. Polityka typowo polska…
Konstrukcja bębnowego układu separujacego opracowana została w Dziale Badań FMŻ Autorzy systemu bębnowego uzyskali patent na powyższe rozwiązanie i autor powyzszego reportażu dotyczącego kombajnu BS Z 110 powinien o tym wspomieć bo to istotne. Pozdrawi
Miałem przyjemność pracować z tą maszyną w latach 1998-1999. Naprawdę klasa maszyna. I wielka szkoda, że zostało to zaprzepaszczone. Dzisiejsze konstrukcje mechanicznie nie różnią się zbytnio jedynie komputerek więcej automatyki, BS Z110 też można było w ten sprzęt wyposażyć…szkoda!
Wznowić produkcję i to szybko,a chętni się znajdą