Bakterioza obwódkowa fasoli może być ujarzmiona

0
1146

Nowo wprowadzane odmiany fasoli szparagowej są coraz bardziej tolerancyjne na choroby infekcyjne, które kiedyś stanowiły poważny problem w ich uprawie. Niestety, nadal bakterioza obwódkowa fasoli pojawia się na plantacjach fasoli szparagowej w Polsce powodując mniejsze lub większe straty. Sprawcą choroby jest bakteria Pseudomonas syringae pv. phaseolicola (Burkh.) Young, Dye. Ponieważ do rozwoju choroby przyczynia się gęsty siew fasoli, nadmierna wilgotność, jej nasilenie można obserwować w lata wilgotne i w miarę ciepłe.

Nasilenie można obserwować na plantacjach uprawy tego gatunku warzywa w monokulturze. Niestety, objawy chorobowe pojawiają się na wszystkich częściach roślin. Na liściach obserwuje się chlorotyczne, okrągłe, plamy. W samym środku plamy można bardzo często spotkać kanciaste, drobne, nieraz wodniste nacieki, zaś brzegi zwykle otacza brunatna obwódka. I jak zawsze charakterystycznie dla wszystkich bakterioz występuje żółta otoczka wokół plamy, przez co sprawiają one wrażenie przezroczystych. W ekstremalnych warunkach w miarę wzrostu rośliny plamy powiększają się obejmując prawie całą powierzchnię liścia.

Duże straty gospodarcze powoduje choroba w przypadku porażania strąków, na których początkowo pojawiają się okrągłe, jasnozielone plamy, które w miarę upływu czasu zlewają się. W fazie dojrzewania strąków, plamy zwykle przebarwiają się na kolor brunatno-czerwony z towarzyszeniem wodnistej obwódki. I także jest to charakterystyczne dla każdej bakteriozy występującej na roślinach warzywnych, że w okresie wilgotnej pogody w strefie plam mogą być widoczne krople bakteryjnego wysięku. W konsekwencji porażenia strąków porażone nasiona mogą być pokryte tłustymi” szarobrunatnymi plamami, stąd inna nazwa choroby: choroba tłuszczowa fasoli. Z takich porażonych nasion może wyrosnąć roślina systemicznie porażona, co może w fazie początkowego wzrostu, mylnie przypominać fasolę porażoną przez wirus żółtej mozaiki. Źródłem choroby mogą być zakażone nasiona bakterią lub gleba, w której bakteria może bytować przez 2-3 lata. Podczas okresu wegetacji choroba rozprzestrzenia się z kropelkami wody i grudkami zakażonej gleby.

Plantatorów najbardziej interesuje prawidłowa profilaktyka i zwalczanie choroby. Wiemy, że poznanie biologii i patogenezy czyli etapy powstawania choroby jest bardzo ważne w prawidłowym podejściu do ochrony fasoli przed tą bakteriozą. Aby zwalczyć wroga, należy go dobrze poznać. Myślę, że ta formuła nie straciła swojego znaczenia i doskonale sprawdza się w zwalczaniu także bakteriozy obwódkowej fasoli. Zatem znając optymalne warunki do rozwoju, sposób zimowania i obecność patogena na danej plantacji w roku poprzednim możemy sami opracować taktykę walki z tą chorobą. Wiemy, że nasiona mogą być źródłem infekcji, więc należy starać się wysiewać odmiany tolerancyjne na baktriozę obwódkową a także pozyskiwać nasiona z pewnego źródła. Znając korzystne warunki rozwoju choroby przy dużej wilgotności będziemy zakładać plantacje na stanowiskach przewiewnych i stosować rzadki siew nasion. Po zbiorze, resztki chorych roślin należy zniszczyć i pole głęboko zaorać, ponieważ już doskonale wiemy, że resztki roślinne porażone bakterią są groźne dla kolejnych nasadzeń fasoli szparagowej. Przestrzeganie 3-4-letniej przerwy w uprawie fasoli na tym samym miejscu także jest uzasadnione, bo bakteria nie ginie po roku czasu w glebie. I wreszcie musimy skorzystać z grupy bakteriocydów zalecanych do ochrony fasoli przed bakteriozą. Ogólnie są to środki zawierające związki miedzi w postaci tlenochlorku lub wodorotlenku. Także środki zawierające ekstrakt z pestek i miąższu grejpfruta należą do polecanych przeciwko tej chorobie.

Zabiegi opryskiwania powinny być wykonane najlepiej przed infekcją a w ostateczności w momencie pojawienia się pierwszych objawów. Skąd wiadomo, kiedy opryskiwać przed infekcją. W mediach są komunikaty, z którymi należy się zapoznawać. Istnieje także w gronie ogrodników pewna solidarność, polegająca na informowaniu kolegów o występowaniu danej choroby w okolicy. Jest to godny polecenia zwyczaj, bo nie ma sensu celowej dezinformacji plantatorów o braku choroby na okolicznych plantacjach, chociaż choroba szaleje. Takie poczynania nierzadko podszyte niezdrową konkurencją powodują często gwałtowne wybuchy epidemii i wszyscy tracą w okolicy. Tylko jednoczesna ochrona chemiczna okolicznych plantacji fasoli przed chorobą może przynieść sukces. Na przykład jeśli ja opryskam zagrożoną bakteriozą fasolę polecanym Miedzianem 50 WP i nie powiem sąsiadowi o tym, to z jego plantacji, która oczywiście z braku zabiegu będzie porażona, choroba może się przenieść na moją. Obaj ponosimy straty. Trzeba zatem być życzliwym dla kolegi. Z moich obserwacji znana jest też odwrotna sytuacja, także niekorzystna. Otóż ponieważ plantatorzy spotykają się na giełdach ogrodniczych, często informują innych ogrodników o pojawieniu się choroby na ich polu i o środku, jakim wykonano zabieg na fasoli. Wówczas wszyscy, którzy to usłyszeli jadą do swojego gospodarstwa i pierwsza rzecz jaka robią to opryskują plantację takim środkiem, jaki stosował informator sprzed kilku godzin. Źle! Pamiętajmy, że nie zawsze jest potrzeba takiego zabiegu, gdyż choroba nie musi być obecna na plantacjach odległych od siebie o kilkanaście a tym bardziej kilkadziesiąt kilometrów, skąd zjeżdżają się plantatorzy. Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na poprawność diagnozy bakteriozy obwódkowej fasoli. W obecnym roku mamy nietypową pogodę, która powoduje pojawienie się na fasoli szparagowej różnych uszkodzeń nie zawsze pochodzenia infekcyjnego. W zeszłym roku na jednym polu z fasolą znalazłem trzy różne strąki: jeden z objawami bakteriozy, drugi z plamą wskazującą na szarą pleśń a trzeci też z plamami, ale spowodowanymi złą pogodą. Zatem ostrożnie z diagnostyką, bo opryskiwanie roślin nie tymi środkami, co trzeba przynosi tylko niepotrzebne straty w kieszeni, w czasie i powoduje niepotrzebną chemizację środowiska.