Jak zmienił się rynek trzody chlewnej w Polsce w 2020 r.?

fot. Christina Abken, unsplash.com
  • W czwartym kwartale 2020 r. każdego dnia w Polsce likwidowano średnio niemal 50 stad trzody chlewnej, głównie z powodu braku opłacalności oraz ASF.
  • Produkcja wieprzowiny w naszym kraju rozwija się wyłącznie dzięki efektywnym metodom hodowli. Zaledwie 2 proc. gospodarstw utrzymuje już niemal połowę pogłowia świń.
  • Liczba świń w jednej hodowli podwoiła się w ciągu zaledwie trzech lat, przekraczając w 2020 r. pierwszy raz w historii 100 sztuk.
  • Najmniejsze i najmniej efektywne stada (do 10 zwierząt) stanowią wciąż niemal 37 proc. wszystkich, choć utrzymują zaledwie 1,6 proc. pogłowia.
  • Dalsza profesjonalizacja hodowli trzody jest jedynym sposobem na zmniejszenie uzależnienia Polski od importowanej wieprzowiny, na zakup której za granicą wydajemy ok. 400 – 500 mln zł miesięcznie.

Według danych z Systemu Identyfikacji i Rejestracji Zwierząt prowadzonego przez Agencję Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) 6 stycznia 2021 r. w Polsce zarejestrowanych było 103 659 stad trzody chlewnej[1] wobec niemal 119,8 tys. na koniec 2019 r. W samym 2020 r. liczba stad spadła o 13,5 proc.

Jeszcze w 2002 r. świnie trzymano w ponad 760 tys. gospodarstw. W ciągu 18 ostatnich lat hodowlę zakończyło niemal 657 tys. polskich rolników.

Choć rezygnacja z hodowli trzody w Polsce trwa od kilku dekad trend ten nasilił się w ostatnich 2 – 3 latach. W porównaniu z końcem 2018 r. liczba stad trzody w Polsce 6 stycznia 2021 r. była niższa aż o 41,5 proc., natomiast porównując z końcem 2015 r. aż o 57,7 proc.

Na początku 2020 r. dynamika spadku liczby stad nie była duża, ale uległa przyspieszeniu jesienią ub.r. Jeszcze 6 października 2020 r. w Polsce zarejestrowanych było 107 885 stad trzody. Na początku stycznia 2021 r. hodowli było już o 4226 mniej. Oznacza to, że w ostatnim kwartale 2020 r. w Polsce ubywało dziennie średnio 49 stad trzody chlewnej.

Są dwa główne powody tego zjawiska: bardzo niskie cen wieprzowiny i choroba Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF). Brak opłacalności może być nawet istotniejszy od ASF. Wskazuje na to drastyczny spadek liczby stad w 2018 r., który – z powodu niskich cen – był złym okresem dla hodowców.

Przy obecnych warunkach rynkowych hodowcy muszą dopłacać do produkcji jednego tucznika nawet ponad 100 zł. Jeżeli trend widoczny w ostatnim kwartale 2020 r. utrzyma się, to do połowy 2021 r. w Polsce zniknie około 10 tys. kolejnych stad trzody chlewnej.

Spadek liczby stad z powodów ekonomicznych (brak opłacalności) prawdopodobnie w największym stopniu dotknie hodowli mniejszych i średniej wielkości, których właściciele starali utrzymywać się z tej działalności. Można oczekiwać również ubytku najmniejszych liczebnie stad (do 10 świń). W tym wypadku hodowcy trzymają pojedyncze sztuki przede wszystkim na własne potrzeby niezależnie, czy się to opłaca, czy nie.

Komentarz: Jacek Jagiełłowicz – prezes zarządu Agro Gobarto sp. z o.o.

Zmniejszenie liczby gospodarstw zajmujących się hodowlą to efekt braku opłacalności produkcji oraz ASF, który dotarł do Wielkopolski, najważniejszego regionu krajowej produkcji wieprzowiny oraz do Niemiec, europejskiego lidera w tej dziedzinie. Zamykane są przede wszystkim hodowle działające na wolnym rynku. Nie słyszałem natomiast o przypadkach likwidacji stad trzody z powodów ekonomicznych przez gospodarstwa partnerskie produkujące wieprzowinę w oparciu o długoterminowe umowy.

Przy obecnych warunkach rynkowych oraz dalszej ekspansji wirusa ASF w Polsce i Niemczech na koniec 2021 r. w naszym kraju może pozostać  około 70 tys. gospodarstw  hodujących trzodę. Nic nie wskazuje, aby małe hodowle trwale odzyskały rentowność, nawet jeśli aktualne niskie ceny wieprzowiny pójdą do góry. To niewątpliwie problem dla samych hodowców, choć nie dla całego sektora produkcji żywności. Likwidacji małych hodowli nie odczują też konsumenci, ponieważ dostawy z najmniejszych gospodarstw mają już teraz marginalne znaczenie, a ponadto mogą zostać z łatwością zastąpione przez większe gospodarstwa.

Zmiany na rynku trzody są konieczne i nieuniknione jeśli chcemy budować rolnictwo radzące sobie z konkurencyjnym i nieprzewidywalnym otoczeniem międzynarodowym. Co więcej, zmiany mogłyby być bardziej dynamiczne, gdyby nie państwowe „kroplówki” w formie pomocy finansowej dla najmniejszych, stale deficytowych i nieefektywnych gospodarstw. Wspieranie ich w ten sposób to wydatek dla polskich podatników, który tylko powstrzymuje konieczną transformację.

Jest ona również bardzo ważna w kontekście bezpieczeństwa żywnościowego Polski, a w konsekwencji także zmniejszenia importu wieprzowiny, na zakup której co miesiąc wydajemy kilkaset milionów złotych. Naszym zdaniem bezpieczeństwo mogą zagwarantować jedynie profesjonalne, efektywne gospodarstwa. W Niemczech funkcjonuje zaledwie 20 tys. gospodarstw, w których utrzymywanych jest 2,5 razy więcej świń niż w ponad 100 tys. hodowli w Polsce. Gdyby zachować te proporcje to aktualne krajowe pogłowie wynoszące 11,26 mln sztuk moglibyśmy utrzymywać w niespełna dziewięciu tysiącach gospodarstw.

Z powodu trudnej sytuacji rynkowej wywołanej niskimi cenami skupu wieprzowiny i ASF pogłowie trzody w Polsce zmniejszyło się – według stanu z 6 stycznia 2021 r. – o 2,4 proc. w porównaniu z połową 2020 r. Największy spadek pogłowia odnotowano w woj. lubuskim mocno dotkniętym przez epidemię ASF. Warto zauważyć, że w regionie tym istnieje stosunkowo niewiele hodowli, więc likwidacja nawet kilku gospodarstw przekłada się mocno na statystykę.

Profesjonalizacja hodowli zapobiegła krachowi

W 2020 r. po raz pierwszy w historii Polski średnia liczba świń w pojedynczym stadzie przekroczyła 100 sztuk. Na początku 2021 r. w statystycznym stadzie trzymano prawie 109 sztuk trzody, tj. o 19 więcej w porównaniu z końcem 2019 r. W ciągu zaledwie pięciu lat średnia liczba zwierząt w stadzie zwiększyła się ponaddwukrotnie, zaś w porównaniu z początkiem XXI w. ponad czterokrotnie.

Pomimo dużych zmian produkcja trzody w Polsce jest wciąż mocno rozdrobniona. Na początku 2021 r. w całym kraju funkcjonowało ponad 38 tys. stad, w których utrzymywano do 10-ciu świń. Stanowiły one niemal 38 proc. ogółu gospodarstw hodowlanych, choć utrzymywano w nich zaledwie 1,6 proc. pogłowia.

Komentarz: Jacek Jagiełłowicz – prezes zarządu Agro Gobarto sp. z o.o.

Należy poważnie zastanowić się nad sensem utrzymywania i systemowego wpierania stad do 10 sztuk. Nie dość, że produkcja na tak małą skalę od dawna nie ma ekonomicznego uzasadnienia, to jeszcze rodzi dodatkowe ryzyka i problemy.

Małe hodowle są najbardziej zagrożone wystąpieniem ASF, a nieustanne roszczenia i oczekiwanie ich wspierania przez państwo kosztuje podatników. W dodatku w dobie braków kadrowych, z jakimi boryka się inspekcja weterynaryjna, wyłączenie z nadzoru niemal 40 proc. gospodarstw pozwoliłoby jeszcze mocniej skupić się np. na walce z wirusem, oszczędzając jednocześnie wydatki nawet tak prozaiczne, jak te związane z kosztem i czasem dojazdu.

Trudno o lepszy moment na dyskusję w tej sprawie. Dziś, kiedy borykamy się z brakiem opłacalności i bardzo niskimi cenami żywca, z pewnością łatwiej będzie przekonać małych hodowców do zaniechania produkcji w mikrostadach.

W Polsce funkcjonuje prawie 24,4 tys. stad trzody chlewnej liczących do pięciu sztuk świń. To 23,5 proc. wszystkich stad. Łącznie trzymano w nich niecałe 62,8 tys. świń, tj. zaledwie 0,56 proc. pogłowia.

Niewielkie stada świń najczęściej spotykane są w Polsce południowo-wschodniej: w woj. lubelskim było ich 4,3 tys., a w podkarpackim ponad 2,1 tys. W obydwu przypadkach stanowią one ponad 40 proc. wszystkich stad istniejących w tych województwach. Oznacza to, że w regionach tych hodowla trzody jest najbardziej rozdrobniona. Zupełnie inna sytuacja występuje w Polsce Zachodniej, gdzie małe hodowle zostały już w większości zlikwidowane.

Gdyby wszystkie 24,4 tys. najmniejszych hodowli trzody w Polsce (do pięciu sztuk) zostało zamkniętych z dnia na dzień z pewnością nie miałoby to negatywnego wpływu na krajowy rynek mięsa wieprzowego. Wystarczy jednak zaledwie kilkadziesiąt profesjonalnych gospodarstw, aby uzupełnić ten ubytek produkcji.

Jednocześnie na początku stycznia 2021 r. w Polsce było 2076 stad trzody liczących po tysiąc i więcej świń. Najwięcej w woj. wielkopolskim (504), mazowieckim (453) oraz łódzkim (254). Duże gospodarstwa stanowią wciąż ułamek wszystkich hodowli w Polsce. Odsetek stad liczących więcej niż tysiąc świń to zaledwie 2 proc. ogółu wszystkich hodowli. Utrzymywano w nich łącznie ponad 5,3 mln świń, co stanowiło ponad 47,4 proc. pogłowia.

Na Pomorzu Zachodnim, Dolnym Śląsku oraz w Lubuskiem w dużych gospodarstwach utrzymuje się ponad ¾ całego pogłowia trzody. W woj. zachodniopomorskim na każde 10 hodowanych świń aż dziewięć pochodzi z dużych gospodarstw.

Kosztowny import

Według Głównego Urzędu Statystycznego w pierwszych dziewięciu miesiącach 2020 r. sprowadzono do Polski ponad 490 tys. ton mięsa wieprzowego, o 4,1 proc. mniej rok do roku (produkt oznaczony kodem celnym CN 0203 – mięso ze świń świeże, schłodzone lub zamrożone). Polscy importerzy wydali na ten cel 4,68 miliarda złotych, o 0,75 proc. więcej niż w tym samym okresie 2019 r.

Interesująca sytuacja wystąpiła w pierwszym kwartale 2020 r., kiedy średnie miesięczne wydatki na import wieprzowiny były o około 30 proc. wyższe niż w 2019 r., podczas gdy import tonażowy się zmniejszył. Znacząca zmiana sytuacji nastąpiła wraz z wybuchem pandemii koronawirusa. Jej skutkiem był znaczny spadek cen importowanego mięsa.

Co ciekawe import w ujęciu tonażowym pomimo ogromnych perturbacji nie spadł w takim zakresie. Od kwietnia do września 2020 r. do Polski trafiło około 319 tys. ton wieprzowiny, a rok wcześniej w tym samym czasie sprowadzono 328,7 tys. ton. Z danych GUS wynika, że co miesiąc importujemy przynajmniej 50 tys. ton wieprzowiny płacąc za nią około 500 mln zł.

[1] Liczba stad trzody chlewnej w praktyce oznacza liczbę gospodarstw zajmujących się hodowlą świń.

Niniejsza analiza została przygotowana przez firmę Gobarto Hodowca Sp. z o.o. na podstawie dostępnych danych i informacji oraz najlepszej wiedzy ekspertów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności