Alternatywy dla pasz i żywności modyfikowanych genetycznie

Polska ma duże możliwości uniezależnienia się od importu ogromnych ilości kontrowersyjnych pasz i żywności GMO.

Profesor K. Noworolnik, ekspert w dziedzinie uprawy roślin rolniczych opracował gotową już do wdrożenia technologię produkcji kilku gatunków roślin motylkowych i mieszanek strączkowo-zbożowych. Według eksperta w dziedzinie żywienia zwierząt, profesora J. Prusińskiego, cena kilograma białka w importowanej śrucie sojowej GMO wynosi około 3 zł, a w śrucie nasion łubinu żółtego tylko około 1.83 złotych.

Informacje profesorów Noworolnika i Prusińskiego potwierdziły wyniki badań dr K. Mikuły z Katedry Żywienia Zwierząt Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Stwierdził on, że pasze produkowane na bazie roślin strączkowych wolnych od GMO są nie tylko tańsze, lecz także chętniej zjadane przez zwierzęta.  

Warunki klimatyczne i  glebowe w Polsce zdecydowanie odpowiadają uprawie roślin strączkowych. Zdaniem wybitnego genetyka W.R. Doruchowskiego, dobrą alternatywą dla GMO mogą być także odmiany heterozyjne F1 uzyskane w oparciu o najnowsze osiągnięcia genomiki i biologii molekularnej przy zachowaniu genetycznych praw Mendla. W ten sposób można otrzymać bardziej wydajne gatunki roślin niż z GMO, z kompleksową odpornością na szkodniki i choroby, tolerancyjne na warunki środowiska oraz podniesione wartości odżywcze i inne korzystne cechy. Odmiany heterozyjne  F1 uzyskujemy w sposób naturalny.
Przy zastosowaniu klasycznej metody hodowli, na Filipinach wyhodowano nową odmianę ryżu /IR 68144/ z wysoką zawartością witaminy A, żelaza i cynku oraz odporną na choroby wirusowe.

Duży postęp w ostatnich latach w klasycznej hodowli pozwolił także na uzyskanie niemodyfikowanych genetycznie, wolnych od GMO, a przy tym tańszych od importowanych, odmian soi, które z powodzeniem mogą być uprawiane także w naszych warunkach klimatycznych.

W badaniach prowadzonych między innymi w Stacji Oceny Odmian w Głubczycach oraz w Katedrze Genetyki i Hodowli Roślin Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu wykazano duże, potencjalne możliwości uprawy soi konwencjonalnej w polskich warunkach klimatycznych. Potwierdzili to rolnicy w poznańskim Henrykowie, zachodniopomorskim Łączyniu i innych rejonach, uzyskując od 2.5 do 3 ton nasion z hektara.

Od 2011 roku w naszym kraju działa ukraińska firma AgroYoumis Pl, która rozpoczęła promocję i  dostarczanie na polski rynek soi konwencjonalnej, wolnej od GMO. W roku 2012 przy współpracy ze wspomnianą firmą, polscy rolnicy zasiali soję wolną od GMO na powierzchni około 2000 ha, uzyskując dobre wyniki.

Między innymi uprawiano odmiany Annushka, Mavka, Aldona, Ród PGR-408 i szereg innych bardzo dobrze rozwijających się w naszym kraju. Na uwagę zasługuje krajowa odmiana Augusta, dojrzewająca już w końcu sierpnia lub na początku września. Jej okres wegetacji to około 100 dni.

Soja charakteryzuje się silnym oddziaływaniem plonotwórczym na rośliny następcze, wzbogaca gleby w azot, a dzięki głębokiemu ukorzenieniu wykorzystuje składniki pokarmowe wymyte do głębszych warstw. Jest ona również doskonałym przedplonem dla innych upraw i stanowi częściową bazę pożytkową dla pszczół.

Wstępna kalkulacja uprawy współczesnych niemodyfikowanych genetycznie odmian soi w Polsce wg  prof. Józefa Tyburskiego 2012

 

 

Konkurencyjność przychodu rolniczego z uprawy zbóż i soi

zboża paszowe

5.0 t ziarna z ha

po 700 zł za tonę

3500 zł

soja – nasiona

2.5 t nasion z ha

po 1300 zł za tonę

3250 zł

 

soja –

dodatkowe korzyści

80 kg N w resztkach pożniwnych

294 zł

wzrost wydajności zbóż uprawianych po soi o 1 t z ha

700 zł

dodatkowa dotacja do uprawy roślin strączkowych

220 zł

Razem przychód z uprawy soi z 1 ha

4464 zł

 

Dla zaspokojenia potrzeb paszowych, w Polsce należałoby przeznaczyć około miliona hektarów pod uprawę soi. Wprowadzenie soi konwencjonalnej, nie modyfikowanej genetycznie do uprawy w naszym kraju wzbudziło duże zainteresowanie polskich rolników, którzy chcą wziąć produkcję znacznie tańszego i nie kontrowersyjnego białka we własne ręce.

Profesor T. Sakowski, wybitny genetyk i hodowca zwierząt, proponuje także jako częściowy zamiennik dla soi GMO, poekstrakcyjną śrutę rzepakową. Wprowadzone w ostatnich latach ulepszone odmiany rzepaku, zawierające tylko śladowe ilości kwasu erukowego i glukozynolanów stanowią wysokowartościową paszę białkową. Śruta rzepakowa charakteryzuje się także wyższą zawartością metioniny i cysteiny oraz Ca, P i Mg.

Opracowanie technologii bezpiecznej mączki mięsno-kostnej, zarzuconej z powodu choroby szalonych krów i prionów, może również stanowić poważne źródło własnej paszy białkowej.
W interesie Polski leży możliwie szybkie wycofanie importowanych w ogromnych ilościach pasz GMO i całkowite przejście na pasze rodzime, wolne od GMO. Przyniosłoby to nieocenione korzyści dla Polski i naszego rolnictwa, dzięki temu, że około 3 miliardy polskich złotych wydawanych co roku na import kontrowersyjnych pasz i żywności GMO w dużej części trafiłyby do naszych rolników.

Alternatywą dla GMO w najbliższych latach jest także rolnictwo integrowane wprowadzane przez Komisję Europejską od 2014 roku, zapewniające wysokie ilościowo i także dobre jakościowo plony. Polska ma duże szanse na integrowaną produkcję wolną od GMO i eksport zdrowej żywności wolnej od transgenów, metali ciężkich, pozostałości pestycydów, azotanów i innych szkodliwych substancji. Uwolnienie do środowiska rolniczego GMO byłoby równoznaczne z załamaniem eksportu i dobrej opinii naszej zdrowej żywności. Zgodnie z  Eurobarometrem Komisji Europejskiej z 2010 roku, ponad 75%  obywateli Unii jest zdania, że żywność GMO jest nienaturalna, niebezpieczna dla zdrowia i zagrażająca przyszłym pokoleniom, przy czym jest to tendencja wzrostowa.

Do opracowania artykułu wykorzystano także informacje umieszczone w publikacjach następujących autorów: W.R. Doruchowski, W. Konieczny, K. Noworolnik, J. Prusiński,       T. Sakowski, K. Lisowska, J. Suchorzebski,  J.Tyburski.
                                                                                  
Jan Narkiewicz-Jodko, prof. dr nauk rolniczych i dr hab. nauk przyrodniczych