Agrolotnictwo – dziedzina zapomniana

0
2120

Obarczony ładunkiem chemikaliów samolot wykonuje ciasne manewry nad polem pszenicy. Jest godzina 8 rano. Pilot pewną ręką prowadzi Antonowa jak po sznurku, pomiędzy kolorowymi chorągiewkami wbitymi regularnie na skraju pola. Oprysk wydobywający się z dysz aparatury agro kładzie się równomiernie za maszyną. 80-cio hektarowe pole zostało obrobione w niespełna 3 godziny.

Taki obraz czytelnicy zapewnie pamiętają. Przypegeerowskie bazy agrolotnicze funkcjonowały prężnie do połowy lat 80. samoloty i śmigłowce przystosowane do wykonywania zabiegów polowych zniknęły z polowych lądowisk wraz z PRL-em i pegeerami. Pozostały wspomnienia, dorobek techniczny i dydaktyczny i piloci. Czy to dobrze? Ośmielę się stwierdzić że nie.
Likwidowane w latach 1990 – 2000 z pasją i systematyką gospodarstwa wielkopowierzchniowe, powracają w doskonalszej formie do kanonu rolnego. Nierzadko możemy spotkać łany zbóż o powierzchni 50-90 hektarów. Wykonanie oprysku na takiej powierzchni zajmuje nie tylko bardzo dużo czasu, ale również powoduje określone szkody w uprawie. Szkody są nie tylko widoczne w postaci ścieżek pod maszynę, zmniejszeniu przez to powierzchni uprawy. największe szkody są jednak niewidoczne. Ukryte są niekiedy, w zależności od rodzaju gleby, nawet 3 metry pod ziemią.
Intensyfikacja produkcji rolnej pociąga za sobą konieczność budowania coraz większych maszyn. Większych znaczy również cięższych! Widok ogromnych traktorów ciągnących gigantyczne agregaty uprawowe jest obecnie bardzo częsty. Co dzieje się w glebie kiedy kilkanaście ton podpartych na wąskich kołach wjedzie na pole? Za sprawą nieodłącznych wibracji maszyna taka działa jak zagęszczarka do gruntu i ubija ziemię kilkadziesiąt centymetrów w głąb.
Problem można bagatelizować, lecz można by przekornie postawić pytanie. Skąd się biorą agresywne choroby grzybicze i po co stosować coraz to nowsze, silniejsze i bardziej szkodliwe fungicydy, pestycydy i inne środki ochrony roślin? W jednym tylko przypadku odpowiedź jest bardzo prosta. Choroby grzybicze znajdują się w glebie. Są tam za naszą sprawą i na nasze życzenie. Ugnieciona, nie przewietrzona i niewłaściwie uprawiona gleba odpłaca się nam pięknym za nadobne.

A może oprysk z powietrza?
Jak rzecz się ma w przypadku zabiegów wykonywanych w trakcie wegetacji uprawy za pomocą samolotu? Oczywistym jest, że wielu prac agrotechnicznych nie da się wykonać inaczej jak za pomocą maszyn poruszających się po ziemi. Orka, kultywatorowanie, wykopki czy żniwa, mogą być wykonane tylko przez sprzęt naziemny. Jednak pomiędzy siewem i zbiorem należy wykonać kilka zabiegów, które z powodzeniem mogą być wykonane za pomocą samolotu wyposażonego w specjalną aparaturę. Materiały sypkie, ciekłe i wszelkie zawiesiny, mogą być z powodzeniem nakładane” na uprawę bez absolutnie żadnych szkód w uprawie i glebie. Oprócz oczywistego argumentu jakim jest nieinwazyjność, dodatkowym, równie istotnym jest szybkość wykonywania. Wzór Balitna-Kostii (do uzyskania od autora tekstu – adres odnajdziecie Państwo na końcu tekstu) ma zastosowanie dla zabiegów wykonywanych przy użyciu śmigłowca agrolotniczego. Dla potrzeb niniejszego artykułu celowo nie rozdzielam agrolotnictwa śmigłowcowego i samolotowego. Jest to oczywiste uproszczenie lecz forma gazetowa nie pozwala na wyczerpanie tematu. Mimo to osoba zainteresowana posiadając niezbędne dane do podstawienia do wzoru może wyliczyć czas pracy agro-śmigłowca dla swojego pola i areału. Oczywiste jest, że wydajność rolniczego statku powietrznego jest tym większa, im krótszy jest czas pojedynczego lotu. Sposób wykonywania lotu przez pilota ma na to znaczny wpływ. Również istotna jest szerokość robocza maszyny, mająca bezpośredni wpływ na szerokość rozkładu rozprzestrzenianych preparatów.
Technika wykonywania lotu agro, tak dla śmigłowca jak również dla samolotu jest niezmiernie obszerna. Jej wyczerpanie na łamach opracowania gazetowego jest niemożliwe. Zainteresowanych odsyłam do specjalistycznych firm zajmujących się takimi usługami. Firma HELISECO z Zielonej Góry prowadzi usługi śmigłowcowe a Zakład Usług Agrolotniczych w Warszawie wykonuje zabiegi za pomocą samolotów.

Czym dysponujemy
Zmiana ustroju po 89 roku zachwiała polską gospodarką. W wyniku przemian znacznemu zahamowaniu uległo również rodzime agrolotnictwo. W czasach PRL-u, państwo szczodrą ręką finansowało rozwój tej dziedziny lotnictwa. W wyniku wytężonej pracy inżynierów, pilotów i teoretyków, polska była potentatem na skale światową w tej dyscyplinie. Polskie samoloty z polskimi załogami latały na całym świecie. W Egipcie, Sudanie, Hiszpanii, Ameryce Łacińskiej. Dawało to ogromny kapitał doświadczeń tak praktycznych jak i teoretycznych. Eksploatowany sprzęt nie należał do najnowocześniejszych, ale w agrolotnictwie nie to jest najważniejsze. Samoloty An-2, PZL M18 Dromader, śmigłowce Mi-2 są niezwykle odporne na niezwykle trudne egipskie warunki, na ekstremalną eksploatację w agrolotnictwie. PZL M18 Dromader jest, co warto zaznaczyć, jednym z najlepszych samolotów tej klasy. Eksportowany do wielu krajów świata, m.in. do USA(!)- zagłębia lotniczego, jest polskim hitem eksportowym. Ponadto w Polsce działały liczne szkoły kształcących pilotów w tej specjalności. Dorobek naszego kraju jest imponujący. W Polsce szkolili się i szkolą piloci z wielu krajów, nie tylko arabskich, ale również z Europy zachodniej i obu Ameryk.

Praktyka
Właściwie rozwinięte i wykorzystane agrolotnictwo, wzorem Stanów Zjednoczonych, Jest niezwykle efektywnym narzędziem w rolnictwie. Wcale nie droższym niż metody konwencjonalne. Dużą zaletą techniki lotniczej jest operatywność i wysoka wydajność pracy. Samolot lub śmigłowiec przy wykonywaniu zabiegów ochrony roślin mogą zastąpić aż 24 agregaty naziemne. W nawożeniu i wysiewie nasion wydajność jest 8-krotnie wyższa w stosunku do metod tradycyjnych. Dla przykładu: Badano technologię siewu nasion bobiku samolotem An-2 i śmigłowcem Mi-2 w porównaniu do siewnika talerzowego w warunkach produkcyjnych. Badania prowadzono na glebie brunatnej wytworzonej z gliny średniej i ciężkiej kompleksu pszennego. Gleba charakteryzowała się średnią zawartością substancji organicznej – 1,87% oraz średnią zasobnością fosforu, potasu, wapnia i magnezu. Uwzględniono połączenie techniki lotniczej siewu nasion i wysiewu nawozów mineralnych jako wpływ sprzężony. Ustalono, że w ciągu 8 godzin pracy 1 maszyna agrolotnicza zapewnia wykonanie siewu nasion na pow. około 260 ha. Przy siewie nasion samolotem An-2 i śmigłowcem Mi-2 nasiona były rozłożone pojedynczo. Powierzchnia przypadająca na jedną roślinę wynosiła od 0,015 – 0,018 m kw. Dzięki temu wytworzyły się korzystniejsze warunki powietrzne, mikroklimatyczne wpłynęło to też na lepsze nasłonecznienie wszystkich roślin. Przy siewie rzędowym bobiku /siewnik/ stwierdzono nadmierne zagęszczenie w rzędzie, co stworzyło znacznie gorsze warunki dla wzrostu i rozwoju roślin. Ponadto siew tradycyjny był utrudniony dodatkowo ze względu na zbitość gleby. Dane opracował dr Zbigniew Misiejuk.
Z porównywanych ze sobą technologii siewu i sposobów przykrycia nasion, najwyższe plony otrzymano przy zastosowaniu agrolotnictwa z przykryciem nasion pługiem podorywkowym do 5,15 – 3,47 tony z 1 ha oraz w przypadku przykrycia nasion broną talerzową. jednośladową pod kątem 30°, uzyskane plony kształtowały się na poziomie średnio 4,85 – 3,30 ton / ha. Zdecydowanie niższe plony uzyskano przy siewie siewnikiem talerzowym – średnio 2,72 tony z 1 ha.
Wyniki nie wymagają komentowania. To się musi opłacać. Najważniejsze aby zmienić sposób myślenia i zapatrywania na tak niezwykły sposób pracy.

Zainteresowanych zapraszam do korespondencji. Dysponuję sporym zbiorem bibliograficznym. Korespondencję proszę kierować na adres elektroniczny alan@sky-lan.zapto.pl


Pilot Daniel Alankiewicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności