Agencje ratingowe a gospodarka

Rosnące raty kredytów, coraz wyższe podatki, spadki na giełdzie. To czeka Polskę, jeśli agencje ratingowe obniżą ocenę stanu naszych finansów publicznych i gospodarki. Boleśnie odczujemy także obniżenie ratingów krajów strefy euro. Mimo nasilającej się krytyki i pozornego spokoju na rynkach, cenzurki wystawiane przez trzy największe światowe agencje, czyli Standard&Pors, Moodys i Fitch, mają bowiem olbrzymie znaczenie dla naszych portfeli. Agencje ratingowe rządzą polską gospodarką – taki wniosek wyciągają analitycy Money.pl, których opracowanie prezentujemy poniżej.

Europejskie giełdy dość spokojnie przyjęły obniżenie przez Standard & Poor’s ratingów części państw strefy euro. Decyzja agencji dotknęła: Francję, Austrię, Włochy, Hiszpanię, Portugalię, Słowację, Słowenię, Cypr i Maltę. Co prawda reakcja indeksów europejskich giełd była widoczna, ale paniki nie odnotowano.
Decyzja S&P nie wpłynęła też znacząco na rynki walutowe. Wprawdzie podczas piątkowego handlu złoty się umacniał, ale tylko nieznacznie. 4 grudnia agencja ratingowa S&P umieściła 15 krajów strefy euro na liście tzw. obserwacyjnej. Już wtedy możliwość obniżenia ocen dla tych państw stała się pretekstem dla ucieczki kapitału z europejskich parkietów.
Decyzje agencji ratingowych można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to reakcja na wydarzenia i dane napływające z krajów lub instytucji finansowych. To najczęstsza przyczyna zmiany ratingów. Druga opiera się na antycypowaniu wydarzeń. Obniżka ocen następuje, gdy negatywne efekty decyzji ekonomicznych czy jakiś zdarzeń stają się nieuniknione – mówi Money.pl prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BBC, były wiceminister finansów.

– Rating państwa to ocena jego wiarygodności fiskalnej – tłumaczy prof. Dariusz Filar, członek rady gospodarczej przy premierze. – Najważniejszym ich skutkiem dla rządów jest wycena emitowanych przez nie obligacji, czyli koszt pożyczanego pieniądza. Wbrew temu, co mówi się o wiarygodności tych ocen, między innymi w kontekście oceny Lehman Brothers w 2008 roku, ja bym jednak ich nie dyskredytował – mówi ekonomista.

Ratingi Polski i wybranych krajów

Państwo

S&P

Moody’s

Fitch

Wzrost PKB* (proc.)

Dług publiczny do PKB* (proc.)

Rentowności 10-letnich obligacji

Niemcy

AAA

Aaa

AAA

0,8

81,2

1,77

Szwajcaria

AAA

Aaa

AAA

1,9

37,1

0,66

Wielka Brytania

AAA

Aaa

AAA

0,6

88,8

1,98

Francja

AA+

Aaa

AAA

0,6

89,2

3,13

Stany Zjednoczone

AA+

Aaa

AAA

1,5

105,6

1,87

Chiny

AA-

Aa3

A+

8,6

b.d.

3,42

Czechy

AA-

A1

A+

0,7

41,9

3,48

Japonia

AA-

Aa3

AA

1,8

210

0,94

Hiszpania

A

A1

AA-

0,7

73,8

5,31

Polska

A-

A2

A-

2,5

57,1

5,8

Irlandia

BBB+

Ba1

BBB+

1,1

117,5

7,97

Włochy

BBB+

A2

A+

0,1

120,5

6,77

Rosja

BBB

Baa1

BBB

3,8

9,5

6

Węgry

BB+

Ba1

BB+

0,5

76,5

9,65

Portugalia

BB

Ba2

BB+

-3

111

12,57

Grecja

CC

Ca

CCC

-2,8

198,3

34,28

Źródło: Financial Times, agencje ratingowe, Bloomberg, *Prognozy Komisji Europejskie na rok 2012

Zdaniem prof. Filara, inwestorzy oprócz ratingów kierują się też innymi wskaźnikami. – Potrafią rozdzielać rynek długu i rynek akcyjny. W tym drugim przypadku ratingi mają zdecydowanie mniejsze znaczenie – ocenia.

Cięcie ratingów to wyższe podatki, raty kredytów i…
– Każde kolejne obniżenie ratingów krajów strefy euro zwiększa ryzyko makroekonomiczne w całym regionie, w tym przypadku Unii Europejskiej. To wiąże się z odpływem kapitału portfelowego z krajów takich jak Polska. To z kolei bezpośrednio odbija się na złotym i na kursach giełdowych czyli wycenie przedsiębiorstw – mówi prof. Stanisław Gomułka.
Jako główne zagrożenie dla Polski w najbliższym czasie wskazuje możliwość dalszego pogarszania się sytuacji w Portugalii i na Węgrzech. – Spodziewam się nawet czerwonego, mocno kryzysowego rozwoju sytuacji. Jest duże zagrożenie, że te kraje pójdą w ślady Grecji – prognozuje były wiceminister finansów.
Za oceną Standard & Poor’s prawdopodobnie pójdą pozostałe agencje. Najbardziej dotkliwe skutki to dalsze osłabienie złotego, a co za tym idzie wzrost kosztów kredytów walutowych oraz wzrost kosztów obsługi długów państwa. To drugie będzie wiązało się z gorączkowym poszukiwaniem przez rząd dodatkowych pieniędzy.
Od połowy 2008 roku szwajcarska waluta urosła już wobec złotego o ponad 77 procent, a euro skoczyło o ponad 32 procent. To z kolei spowodowało, że kwota zadłużenia posiadaczy kredytów hipotecznych w walutach obcych gwałtownie wzrosła, w wielu przypadkach znacząco przekraczając nawet wartość zakupionej nieruchomości. I to pomimo spłacania rat przez kilka lat.

Skok wartości franka szwajcarskiego i euro
Około 700 tysięcy osób w Polsce ma kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich. W ogromnej mierze zaciągali je w 2008 roku, gdy złoty był mocny. Z tego też wynikają obecnie wszystkie problemy posiadaczy kredytów hipotecznych w walutach obcych, przede wszystkim we frankach szwajcarskich. Na przykład osoba, która latem 2008 roku wzięła kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich na kwotę 240 tysięcy złotych i dołożyła 60 tysięcy złotych wkładu własnego, dzisiaj ma jeszcze do spłaty blisko 300 tysięcy złotych. W jeszcze gorszej sytuacji są osoby, które zaciągnęły kredyt na 100 procent wartości nieruchomości. W tym samym przypadku do spłaty pozostaje dzisiaj jeszcze ponad 380 tysięcy złotych, czyli ponad jedna czwarta ponad wartość zakupionego mieszkania. Wraz z dalszym osłabianiem się złotego, ich kłopoty jeszcze bardziej się pogłębią.

Rząd sięgnie do naszych kieszeni
Polska wciąż balansuje na 55 proc. granicy długu finansów publicznych wobec PKB. Resort Jacka Rostowskiego zakłada, że w tym roku deficyt budżetowy będzie o ponad 5 mld zł niższy niż w 2011 roku i wyniesie nie więcej niż 35 mld zł. Jednak dziura w budżecie i nakładający się na nią wzrost kosztów obsługi naszego zadłużenia zagranicznego spowodują konieczność podjęcia decyzji o kolejnych cięciach w wydatkach budżetowych albo o podwyżce podatków, tak, by zdobyć pieniądze na jego obsługę.
Zdaniem ekonomistów, mszczą się lata odkładania istotnych reform na później. Rząd, jeżeli chodzi o cięcia i oszczędności, ma coraz mniejsze pole manewru. Chodzi o wzrost deficytu strukturalnego. Główny wpływ na niego mają wydatki sztywne. To pieniądze, które rząd i tak musi wydać, bo takie są zapisy ustawowe, a jakakolwiek próba ich obniżenia wymaga najpierw zmiany przepisów. Te wydatki w ostatnich latach rosły bardzo szybko. Podczas gdy na początku rządów ekipy Donalda Tuska stanowiły 74 proc. wydatków budżetowych, to teraz przekraczają już 79 proc. Warto dodać, że w 2000 roku ten wskaźnik wynosił zaledwie 60 proc. wydatków państwa. Chodzi tutaj głównie o rosnące subwencje do FUS, KRUS i PFRON, dotacje dla samorządów (np. oświatowa) czy wreszcie obsługę zadłużenia, które w tym roku przekroczy 860 mld zł.
Najłatwiejszym sposobem na zdobycie dodatkowych pieniędzy jest podwyżka podatków. Wzrost podatku VAT o jeden punkt procentowy z 23 do 24 proc. – rząd pozostawił sobie otwartą furtkę – przyniósłby dodatkowo około 5 mld zł do budżetu państwa. Poza tym grozić nam może kolejna podwyżka składki rentowej. Jak dotąd podwyższono ją o 2 pkt. procentowe po stronie pracodawców – z 6 do 8 proc. Jak szacuje resort finansów, jej wzrost do poziomu z 2007 roku, czyli 13 proc, przyniósłby budżetowi co najmniej 15 mld zł.

W ocenie ekonomistów, w przypadku dalszych cięć ratingów krajów strefy euro czy nawet Polski, czeka nas ucieczka kapitału z warszawskiego parkietu. – Najnowsza obniżka ratingów czy choćby groźba jej obniżenia w przypadku Polski spowoduje ucieczkę inwestorów do krajów postrzeganych jako bezpieczne – mówi prof. Krzysztof Rybiński.
Wpływ, jaki decyzje agencji ratingowych mogą mieć na rynki finansowe, można dobitnie pokazać na sensacyjnej obniżce ocen przez agencję S&P. Mowa tu zmniejszeniu oceny wiarygodności kredytowej dla Stanów Zjednoczonych.

Skąd się wzięły ratingi państw?
Rating jest to ocena ryzyka kredytowego dokonywana przez niezależne instytucje, zwane agencjami ratingowymi, w stosunku do podmiotu zaciągającego dług. Ryzyko kredytowe jest prawdopodobieństwem nie wywiązania się z warunków umowy kredytowej – mówiąc prościej – niespłacenia długu oraz odsetek.
Rating bierze pod uwagę zarówno sytuację finansową badanego podmiotu, jak i warunki zewnętrzne panujące na rynku. Ocenie mogą podlegać przedsiębiorstwa, samorządy, międzynarodowe instytucje oraz gospodarki państw. Rating kredytowy podlega ciągłemu monitorowaniu i może ulec zmianie.
Oceny ratingowe najczęściej powstają na zlecenia firm lub banków, czyli podmiotów najbardziej zainteresowanych rynkiem długu. Instytucje finansowe oraz przedsiębiorstwa starające się pozyskać kapitał powierzają badanie niezależnym agencjom ratingowym w celu określenia kondycji finansowej podmiotu chcącego zaciągnąć dług. Za taką usługę agencje ratingowe dostają wynagrodzenie.
Skąd zatem ratingi państw? Oprócz funkcji prestiżowej oraz medialnej daną ocenę wiarygodności kredytowej państwa może zlecić bank, który jest zainteresowany inwestycją w obligacje bądź bony skarbowe danego kraju.

Co oznaczają oceny agencji ratingowych

Rating

Opis oceny

AAA

Najwyższej jakość kredytowa. Bardzo wysoka zdolność emitenta do obsługi swoich zobowiązań

AA

Bardzo wysoka jakość kredytowa. Bardzo wysoka zdolność emitenta do obsługi swoich zobowiązań

A

Wysoka jakość kredytowa. Wysoka zdolność emitenta do obsługi swoich zobowiązań. Istnieją jednak czynniki, które mogą w przyszłości spowodować obniżenie oceny

BBB

Dobra jakość kredytowa. Zadowalająca zdolność emitenta do obsługi swoich zobowiązań

BB

Obsługa zobowiązań może być wątpliwa w przypadku wystąpienia niekorzystnych zjawisk w otoczeniu emitenta

B

Obsługa zobowiązań jest wątpliwa w przypadku wystąpienia niekorzystnych zjawisk w otoczeniu emitenta

CCC

Obsługa zobowiązań jest prawdopodobna jedynie w przypadku wystąpienia sprzyjających warunków w otoczeniu emitenta

CC

Obligacje poważnie zagrożone zaprzestaniem płatności przez emitenta

C

Obligacje emitentów znajdujących się w trakcie postępowania upadłościowego, ale zapewniające ciągle umówione płatności

D

Obligacje, dla których zaprzestano płatności odsetek lub niewykupione

Oceny ratingowe wyrażane są odpowiednimi symbolami literowymi, gdzie ocena AAA jest uznawana za poziom o zerowym ryzyku kredytowym. Wiarygodność kredytowa przedsiębiorstwa nie może być wyższa niż rating kraju, z którego pochodzi. Taka sytuacja sprawia, że obniżka oceny danego państwa utrudnia działania firm znajdujących się dobrej kondycji finansowej.
Oceny ratingowe respektowane przez świat finansów pochodzą z trzech amerykańskich agencji – Standard & Poor’s, Fitch i Moody’s. Istnieje więcej instytucji przyznających ratingi (m. in. polskie KUKE czy chiński Dagong), aczkolwiek najbardziej medialne są te ze Stanów Zjednoczonych.
Oceny S&P i Fitch w zasadzie się nie różnią. Problem polega na interpretacji ocen agencji Moody’s. Zamiast trzech dużych liter posługuje się ona jedną dużą oraz dwiema małymi. Moody’s nie stosuje też minusów i plusów. Zamiast tego przyznaje dodatkową cyfrę. 1 oznacza plus, 3 oznacza minus, z kolei 2 odpowiada ocenie bez dodatkowego znaku.
Źródło: Money.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Please enter your name here
Please enter your comment!

Polityka Prywatności