90% polskiej wołowiny trafia na eksport

Spożycie wołowiny w Polsce jest na bardzo niskim poziomie. Powodem jest zapewne jej wysoka cena w porównaniu z innymi rodzajami mięsa oraz brak odpowiedniego marketingu. Trzeba więc szukać nowych rynków eksportowych.

Spożycie wołowiny w Polsce jest ponad dziesięć razy niższe, niż unijna średnia. Dlatego producenci tego mięsa swojej szansy powinni upatrywać w eksporcie. I tak też się dzieje – w ciągu trzech kwartałów 2015 roku sprzedaż zagraniczna polskiej wołowiny wzrosłao 14% w relacji rocznej. Perspektywiczne dla polskiej wołowiny są rynki azjatyckie i arabskie.

Jak wyliczył Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w 2015 roku spożycie tego mięsa w Polsce to od 1,7 kg do 1,8 kg na osobę. Unijna średnia wynosi z kolei 19 kg. – Mamy bardzo niską konsumpcję wewnętrzną, najniższą w Europie, trochę mniejszą niż w Indiach – potwierdza w wypowiedzi dla Newserii Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego. – Za nami dwa lata prosperity, kiedy otwarta była Turcja i mieliśmy do czynienia z dużym popytem na krajową wołowinę, a ceny utrzymywały się na bardzo wysokim poziomie. W tej chwili mamy rozwarstwienie średniej unijnej i polskiej ceny – tłumaczy. Skoro więc Polacy nie jedzą wołowiny, to 90% rodzimej produkcji trafia na zagraniczne rynki.

W ciągu trzech pierwszych kwartałów 2015 roku za granicę wywieźliśmy 324 tys. ton żywca, mięsa oraz przetworów wołowych i cielęcych. W porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku, wynik ten był o 14% lepszy. Dla porównania, w tym samym czasie eksport drobiu wzrósł o 15%, a wieprzowiny o 4%.

Destynacją polskiej wołowiny najczęściej są kraje Unii Europejskiej: Niemcy, Holandia, Hiszpania i Włochy. Bardzo perspektywiczne są z kolei rynki arabskie i Chiny. Abby jednak tam eksportować, musimy spełnić kreślone, surowe normy sanitarne.

Są one domeną służb państwowych, które negocjują warunki dwustronnych porozumień – tłumaczy Jerzy Wierzbicki. – Komisja Europejska też jest aktywna, ale najczęściej są to umowy bilateralne dotyczące dwóch krajów. Emiraty Arabskie mamy już otwarte, podobnie jak Algierię. Gdy rynek jest już otwarty, nie ma barier, wtedy rusza biznes i zaczynają się negocjacje handlowe i dyskutowanie o dopasowaniu oferty do unikalnych wymagań konsumentów. Cała Unia zwiększa eksport wołowiny, a my jesteśmy jednym z tańszych i lepiej zorganizowanych przemysłów wołowych wspólnoty, mamy więc szansę, żeby w eksporcie do krajów trzecich zająć odpowiednie miejsce i także tutaj szukać szans na rozwój – zauważa.

Renata Struzik, źródło: Newseria