Marek Sawicki mówi, że z biogazowni rolniczej można mieć ponad milion złotych rocznie. Tymczasem Ministerstwo Rolnictwa informuje, że budżet na program “Energia dla wsi”, z którego można dofinansować budowę biogazowni, został zwiększony do 3 mld zł.
Rolnicy będą mogli dostać dofinansowanie na fotowoltaikę, wiatraki, magazyny energii, elektrownie wodne i biogazownie rolnicze z budżetu wynoszącego 3 mld zł – informuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Dofinansowanie – 25 mln na 100%
Jak informuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, instalacje fotowoltaiczne i instalacje wiatrowe są wspierane w formie pożyczki do 100% kosztów kwalifikowanych, natomiast elektrownie wodne i biogazownie w formie dotacji do 65% kosztów kwalifikowanych i/lub pożyczki do 100% kosztów kwalifikowanych.
Formy dofinansowania to: pożyczka do 25 mln zł na danego beneficjenta; dotacja do 20 mln zł na danego beneficjenta.
Z biogazowni można mieć ponad milion rocznie
Biogazownie rolnicze powinny szczególnie zainteresować gospodarstwa zajmujące się produkcją zwierzęcą.
– Jak rozmawiam z gospodarzem, który ma 400 sztuk bydła i mu mówię, że można z biogazowni 0,5 MW mieć powyżej miliona złotych rocznie, to jemu się oczy zapalają – mówi Marek Sawicki (PSL) w wywiadzie dla MagazynBiomasa.
Z energii wyprodukowanej w biogazowni nie trzeba korzystać tylko na własny użytek – można ją sprzedawać.
– W ustawie dotyczącej przesyłu wprowadzono zapis, że można budować prywatne sieci przesyłowe, czyli przedsiębiorcy, wspólnoty lokalne, energetyczne, jeśli chcą uniezależnić się od zewnętrznego systemu energetycznego, to mają już taką możliwość – mówi Marek Sawicki.
Biogazownia spłaca się w 6 lat
Potencjał Polski do budowy biogazowni rolniczych jest ogromny, a zyski dla hodowcy-biogazownika więcej niż satysfakcjonujące:
– Gospodarstw zajmujących się produkcją zwierzęcą jest około 14 tys. Wytwarzają 95% całej krajowej produkcji zwierzęcej. Gdyby miały swoje biogazownie rzędu niespełna 50 kW, to wówczas ich dochód roczny przekroczyłby 350 tys. zł. W 3 lata, przy tym potencjale, który mamy, możemy zbudować 10 tysięcy instalacji do 0,5 MW. Czyli tyle samo, ile mają Niemcy. Dzisiaj biogazownia rolnicza, taka „pięćsetka” pracująca w systemie szczytowym, spłaca się w sześć lat – jeśli jest finansowana bankowo. Gdyby pojawiła się dotacja 50:50 to może nawet w trzy lata – twierdzi były minister rolnictwa.
Zainwestować, żeby nie zbankrutować
Wszystko wydaje się proste i łatwe, ale takie nie jest – stwierdza to sam Marek Sawicki, mocno przecież zaangażowany w promocję biogazowni rolniczych.
– Dostrzegam działania sabotujące biogaz w spółkach energetycznych czy paliwowych (…) Widzę (…) tendencję, by w przyszłości przymusić rolników do obowiązku utylizacji obornika, gnojówki, gnojowicy i poprzez tzw. ekoschematy dać dopłatę tym, którzy będą korzystali z pofermentu – ok. 200-300 zł do hektara. Powiem szczerze, że takiego poziomu ograbienia gospodarstw się nie spodziewałem. Za trzy lata, gdy wejdzie obowiązek znakowania śladu węglowego na żywności, to gospodarstwa prowadzące hodowlę do stu jednostek dużych zamkną swoją działalność. Nie będzie ich stać na płacenie za ślad węglowy.
















