reklama
Baner KABAT

reklama
Baner Yara

reklama
Baner BASF

210 krów i 2 mln litrów mleka rocznie. A jednak chce sprzedać całe gospodarstwo

Kazimierz i Agnieszka Więcko przez lata zbudowali w Bożej Wólce duże gospodarstwo mleczne: 210 krów dojnych, około 400 sztuk bydła i 2 mln litrów mleka rocznie. Dziś właściciel chce sprzedać całość – nie z powodu kryzysu w mleczarstwie, ale dlatego, że po prawie 50 latach pracy chce zdążyć jeszcze pożyć inaczej. Materiał opracowano na podstawie publikacji Doroty Kolasińskiej z Topagrar.pl.

reklama
Baner SDF
reklama
Baner Horsch

Od 9 ha do 2 mln litrów mleka

Kazimierz Więcko prowadzi gospodarstwo w Bożej Wólce na Mazurach razem z żoną Agnieszką. Gospodarstwo przejął od ojca w 1980 r. Miało wtedy 9 ha. Dziś to prężnie działająca produkcja mleka, która daje około 2 mln litrów rocznie.

W stadzie jest 210 krów dojnych, około 50 jałówek cielnych, kolejne około 50 przygotowanych do zacielenia oraz około 100 cieląt. Łącznie to około 400 sztuk bydła. Krowy osiągają wydajność przekraczającą 10,5 tys. litrów mleka, a surowiec trafia do Spółdzielni Mleczarskiej Mlekpol w Mrągowie.

reklama
Baner KIOTI
reklama
Baner Rapool

W ciągu prawie 50 lat powierzchnia własna wzrosła do 130 ha. Drugie tyle gospodarstwo dzierżawi. Więcko gospodaruje głównie na ziemi klasy III B, a dzierżawione grunty – jak wynika z materiału źródłowego – z czasem będzie można odkupić od sąsiadów.

Gospodarstwo jest gotowe do przejęcia

To gospodarstwo działa od razu: ze stadem, budynkami, zapasem pasz, maszynami i pełnym zapleczem do produkcji mleka.

Na miejscu jest obora na rusztach dla 50 krów z halą rybia ość 2×4. W 2017 r. powstała nowoczesna obora wolnostanowiskowa na 200 DJP, wyposażona w halę bok w bok 2×12. Ostatnią większą inwestycją był cielętnik w hali łukowej z wybiegiem na około 100 sztuk.

Przy budynkach są cztery duże silosy przejazdowe na pasze objętościowe. Gospodarstwo ma też nowoczesne maszyny rolnicze, wóz paszowy, taksówkę mleczną, zgarniaki, ciągniki i zaplecze potrzebne do bieżącej pracy. Baza paszowa ma wystarczyć dla całego stada co najmniej do najbliższej zimy, a pod koniec maja rusza pierwszy pokos traw na sianokiszonkę.

Gospodarstwo spełnia wymagania weterynaryjne, środowiskowe i dobrostanowe. Z kontroli ARiMR rolnik co roku wychodził bez problemów i otrzymywał dopłaty do dobrostanu.

– Budowałem to sukcesywnie, rozwijałem, powiększałem. Nawet niedawno kupiłem dwa sąsiednie gospodarstwa. Co tu dużo mówić, gospodarstwo jest zadbane, działające, produkujące i dobrze prosperujące. Sprzedajemy je w całości, razem ze zwierzętami, budynkami, ziemią i całym parkiem maszynowym – mówi Kazimierz Więcko.

Zobacz także: Sprzedają krowy i całe gospodarstwo. Przy 1,46 zł/l nie chcą już dokładać do mleka

Sprzedaż tylko w całości

Więcko podkreśla, że nie chce dzielić gospodarstwa i sprzedawać go po kawałku. Chodzi o przejęcie całości jako działającego przedsiębiorstwa rolnego.

– Wszystko jest do dogadania, ale my nie chcemy na pewno sprzedawać po kawałku, chcemy sprzedać całość. Nieruchomości zostały wycenione na 26 mln zł. Co ciekawe, jeśli sprzedaję to w całości, jako działające przedsiębiorstwo, to nie ma podatku VAT, warto to wiedzieć – mówi rolnik.

Oferta gospodarstwa znajduje się TUTAJ. 

Banki nie widzą stałej produkcji

Zainteresowani już się pojawili, ale – jak mówi Więcko – część z nich nie otrzymała kredytu. Rolnik uważa, że banki patrzą przede wszystkim na bieżącą zdolność kredytową i wartość zabezpieczeń, a nie na to, że gospodarstwo każdego miesiąca generuje obrót z produkcji mleka.

– Banki nie rozumieją tego, że to jest funkcjonujące gospodarstwo, z którego co miesiąc jest określony zysk. Tego bank nie widzi, że to jest produkcja i stały obrót, ważna jest jego wartość i zdolność kredytowa na ten moment. Warto porozmawiać z dyrektorem banku, bo to jest dobrze prosperujący biznes i nie ma mowy o braku opłacalności – mówi Więcko.

Jak zaznacza rolnik, maszyny i budynki są spłacone. Zwraca też uwagę, że budowa podobnego obiektu z wyposażeniem kosztowałaby dziś około 10 mln zł, a za taką inwestycją stoją czas, nerwy, formalności i walka z urzędnikami.

– Wystarczy policzyć obrót rocznie ok. 2 mln litrów mleka razy cenę 2,5 zł/l. Rachunek jest prosty – mówi rolnik.

Więcko przekonuje, że kupujący przejmowałby nie tylko ziemię, zwierzęta i budynki, ale też uporządkowaną produkcję, stado z potencjałem i – jak sam mówi – „dach nad głową”.

Dlaczego sprzedaje, skoro gospodarstwo działa?

Za decyzją nie stoi brak opłacalności. Więcko mówi raczej o czasie, zdrowiu, braku następcy i ciężarze pracy, którą produkcja mleka narzuca każdego dnia.

Gospodarstwo właściwie stworzył prawie od zera i rozwijał przez ostatnie 50 lat. Jak podkreślono w materiale źródłowym, dzień w dzień, „świątek-piątek czy niedziela”, trzeba było wstawać skoro świt, doglądać zwierząt i pilnować prac w polu. Przy takiej produkcji na przyjemności zostaje niewiele czasu.

– Jestem emerytem od dwóch i pół roku. Moja żona jest ode mnie sporo młodsza. Muszę mieć z tyłu głowy, że jeśli zachoruję albo cokolwiek się stanie, ta gospodarka zniknie. Nie da się tego sprzedać po kawałku. Podjąłem tę decyzję, a myślałem o tym od kilku lat – mówi Kazimierz Więcko.

Rolnik nie chce czekać z decyzją do momentu, w którym zmusi go do niej zdrowie.

– Dochód jest dobry, więc trzeba sprzedać, kiedy jest opłacalność, a nie czekać, kiedy na przykład nie będę mógł, bo zachoruję. Teraz jest właśnie czas, kiedy chcę bardziej poznać świat, podróżować – mówi.

„Kiedy, jak nie teraz?”

Po latach codziennej pracy przy produkcji mleka Więcko mówi wprost, że chce normalnie żyć: odwiedzać znajomych, podróżować i mieć czas, którego przy tak dużym gospodarstwie zawsze brakowało.

– Mówię znajomym, że kupuję Harleya-Davidsona. Oni się śmieją, ale ja pytam – kiedy, jak nie teraz? Tak, to była ciężka praca, dużo osiągnąłem. Już nie muszę pracować i właściwie nie chcę. Wszystko jest opłacone, zrobione, ustawione, teraz tylko produkować. Nie mam komu przekazać gospodarstwa, chociaż mam dzieci związane po części z rolnictwem, to jednak zbyt duże obciążenie, sam o tym wiem – mówi Kazimierz Więcko.

Jak dodaje, po latach pracy chce „cieszyć się życiem, odwiedzić znajomych, zwiedzać i wreszcie żyć normalnie”. Dlatego gospodarstwo w Bożej Wólce ma trafić do kogoś, kto będzie w stanie przejąć nie pojedyncze elementy, lecz całe działające gospodarstwo.

Źródło: Topagrar.pl

12 KOMENTARZE
  1. Miałem podobną przygodę. Do nas jako rzemieślników przyjechał klient, który zrobił podobnie. Stwierdził że rolnik to żyje jak dziad. Za życia gromadzi ziemię, kupuję maszyny. ma na wszystko co do gospodarstwa. tylko brakuje mu na przyjemności. A jak umiera to jak król. Bo zostanie po nim majątek. O który później biją się dzieci. A on lata temu sprzedał gospodarstwo za 20 milionów i teraz żyję. W dniu w którym przyjechał zamówić nasze wyroby właśnie wracał harleyem z Paryża. 65-letni mężczyzna. Przyjechał do nas zamówić wyroby dla swojej żony. Zawsze opowiadam o tym przykładzie. A tym państwu życzę pogodnej emerytury.

  2. A mówią inni rolnicy jak to w rolnictwie się nie opłaca.Jestem ze wsi i jak się pracuje i myśli.Pprowadzi się gospodarstwo o znacznej powierzchni ,nie 5 hektarów to można żyć dostatnio .Więcej takich gospodarzy a nie karierowiczów do strajkowania

  3. Normalny człowiek po pewnym czasie widzi że dokonał wiele i czas odpocząć bo sił coraz mniej z Wiekiem. Przy tylu krowach gospodarz jest niewolnikiem swojego stada, dlatego życzę bardzo długiego wypoczynku w zdrowiu.

  4. Na pewno jest Ci przykro że tyle siebie włożyliście w to gospodarstwo a teraz nie ma następcy. Ale przy takim majątku i przy tym że wszystko prosperuje jak należy chcesz sprzedać całość by ktoś mógł w tym pracować i z tego żyć jest dla mnie bardzo doświadczoną decyzją. Nie kupi tego nikt kto nie będzie chciał i tego nie będzie lubił. W USA od lat gospodarstwa się sprzedaje i kupuje a nie na siłę przekazuje dzieciom i zmusza do prowadzenia.
    Życzę Wam że jeśli sprzedacie to by nadmiar czasu i gotówki nie pomieszał Wam w głowie( bo to różnie bywa). Chciałbym tak samo jak Ty umieć podjąć tak poważna decyzję a nie słuchać co mówią inni.
    Niech Wam Pan błogosławi w dalszym życiu.
    Szczęść Boże.

    • Ja też tak myślałem przechodząc ponad 10 lat temu na emeryturę,szybko nacieszyłem się podróżami,beztroskim życiem ponad stan i zgnilizną tego świata teraz przerzucam środki z banku do banku aby nie straciły za dużo na wartości…nuda mnie wykańcza…pomimo różnych zajęć…

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Przeczytaj także

None found

Najpopularniejsze artykuły

None found

ARTYKUŁY POWIĄZANE (TAG)
INNE ARTYKUŁY AUTORA




NAJNOWSZE WIADOMOŚCI