Żywienie, a odchów cieląt

0
231

„Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci” – to znane przysłowie ma także zastosowanie w przypadku odchowu zwierząt gospodarskich. Właściwie odżywiona i wypielęgnowana młodzież zarówno hodowlana, jak i produkcyjna w czasie późniejszego użytkowania nastręcza zawsze mniej kłopotów niż sztuki zabiedzone, charłacze. Dzieje się tak również w przypadku bydła, dla którego jednak występują wyraźne różnice między zasadami prawidłowego odchowu cieląt w stadach mięsnych i mlecznych.

 W przypadku bydła mięsnego, cielę po urodzeniu pozostaje przy matce, co jest odwzorowaniem stanu naturalnego. Wykazując instynktowny odruch ssania, w normalnej sytuacji (fizjologiczny przebieg ciąży, prawidłowy poród itp.) pobiera od początku właściwe ilości najpierw siary, potem pełnowartościowego mleka, co przy dostępie do dobrej jakościowo paszy stałej (np. siana, pastwiska) gwarantuje właściwe zaopatrzenie rozwijającego się młodego organizmu we wszystkie niezbędne składniki odżywcze.

W odchowie cieliczek ras mlecznych w systemie wyspecjalizowanym w kierunku produkcji mleka, postępowanie zaraz po urodzeniu jest zupełnie inne, co sprawę nieco komplikuje i w znacznie większym stopniu uzależnia od czynności wykonywanych przez człowieka. Zasada tu jest pozornie przeciwstawna naturze – cielę należy jak najszybciej po urodzeniu zabrać od krowy. Chodzi o to, aby nie narodziła się więź emocjonalna między matką a jej dzieckiem, co wg badań następuje w ciągu pierwszych sześciu godzin po porodzie. Pamiętać bowiem należy, że ze względu na pozyskiwanie od krowy handlowego mleka spożywczego, cielę przy niej stać nie może, wobec czego trzeba je od niej odseparować najlepiej od razu.

Następnie, znaną i powszechnie stosowaną praktyką jest jak najszybsze napojenie noworodka zdojoną od matki lub pochodzącą od innej krowy (np. wcześniej zamrożoną) siarą. Pobrane z siarą przeciwciała chronią narażony na infekcje młodziutki organizm, gwarantując zachowanie zdrowia w pierwszych dniach jego życia. W późniejszym okresie przechodzi się na odpajanie pokarmem płynnym oraz skarmianie paszami stałymi.

Pierwszym problemem jest rozstrzygnięcie, czy stosować mleko krowie, czy preparaty mlekozastępcze. Jest wiele opinii, że nie ma co „wyłamywać otwartych już drzwi” – mleko krowie jest naturalnym, a więc najlepszym, a czasem i najtańszym pokarmem, zaś preparaty mlekozastępcze to sprytnie wypromowany produkt, mający na celu „nabić kabzę” ich producentom i dystrybutorom. Czy są one prawdziwe? Otóż okazuje się, że w warunkach nowoczesnego chowu pełne mleko nie zapewnia pokrycia wszystkich wysokich potrzeb cielęcia. Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze – w naturze cielę swobodnie ssąc matkę, pobiera znacznie więcej mleka niż w warunkach fermowego odpajania. Po drugie – w chowie krowy przed porodem pobierają zazwyczaj za mało związków mineralnych i witamin, co odbija się oczywiście na ich niższej koncentracji w mleku. Po trzecie – wysokowydajne krowy produkują dużo mleka o generalnie zbyt niskiej w stosunku do potrzeb koncentracji białka, witamin i związków mineralnych, a za dużej – tłuszczu (zbytnie otłuszczenie, biegunki). Po czwarte wreszcie – w warunkach fermowych cielęta narażone są na podwyższony stres środowiskowy, któremu towarzyszą wyższe potrzeby na składniki pokarmowe.

Niekiedy wreszcie pomysłem na skarmianie pełnego mleka jest wykorzystanie jego nietowarowej, odpadowej puli (np. od krów chorych, leczonych). Trzeba jednak pamiętać, że taka oszczędność może przynieść bardzo złe skutki, ponieważ pokarm ten wykazuje bardzo dużą chwiejność składu chemicznego i wartości odżywczej, a czasem dodatkowo jest wręcz niebezpieczny dla zdrowia cielęcia, krowy i ludzi – może być źródłem patogenów, a ewentualna obecność antybiotyku niekontrolowanie wprowadzonego do cyklu produkcji, przyczynia się do wzrostu oporności mikroorganizmów chorobotwórczych na leki. Z tego powodu stosowanie w odchowie cieląt mleka z mastitis, z wysoką ilością komórek somatycznych i z antybiotykiem nie powinno być w ogóle praktykowane!

Można więc w konkluzji stwierdzić, że z reguły dobrej jakości preparat mlekozastępczy daje w porównaniu do metody odpajania mlekiem lepsze rezultaty w postaci wyższych przyrostów i poprawy stanu zdrowia cieląt w czasie odchowu. Sposób taki jest także wygodny ze względu na możliwą do wprowadzenia standaryzację działań w czasie przygotowania pójła.

Aby w pełni wykorzystać genetyczny potencjał odchowywanych cieliczek, obok odpowiedniego pojenia preparatem mlekozastępczym, od 4 dnia życia powinny mieć one wolny, stały dostęp do treściwych pasz stałych (natomiast siano w diecie pojawia się dopiero po skończeniu podawania preparatu). Zalecenia sugerują stosowanie w tym okresie całych ziaren kukurydzy, czy gniecionych innych zbóż. Bardzo dobre efekty dają także specjalnie spreparowane mieszanki typu starter w formie ekstrudowanych płatków („musli”), z dodatkiem komponentów poprawiających smakowitość (np. melasy, suszonych jabłek czy innych owoców). Pobierane w dużej ilości takie startery, obok dostarczania odpowiednio zbilansowanych składników pokarmowych, drażnią ściany żwacza, przyśpieszając rozwój mięśniówki jego ścian.

W tym czasie bardzo ważne jest równoczesne udostępnienie stałego dostępu do wody, ale podawanej w wiadrze bez smoczka ustawianym na podłożu. Tu odwrotnie, jak to jest w przypadku preparatu mlekozastępczego podawanego przez smoczek z wiadra zawieszonego co najmniej 30 cm nad podłogą (w takiej sytuacji przy ssaniu rynienka przełykowa ulega zamknięciu, a pójło trafia bezpośrednio do trawieńca), chodzi o to, aby woda dostała się do żwacza, gdyż procesy trawienne i fermentacyjne mogą w nim zachodzić jedynie w środowisku płynnym. Przy piciu wody w ten sposób rynienka przełykowa jest otwarta i woda trafia w miejsce docelowe.

Z odpowiednio dobranym programem żywieniowym cieląt współgrać powinno ich utrzymanie. Najnowsze trendy w tym zakresie sugerują ich dwutygodniowy odchów w indywidualnych wolno stojących na powietrzu lub ewentualnie pod wiatą budkach z wybiegami, ścielonymi słomą, z zawieszonymi wiadrami ze smoczkami, karmnikami ze starterem i z wiadrami z wodą. Indywidualne utrzymanie pozwala na precyzyjną kontrolę stanu zwierząt oraz zapobiega częstym w pierwszym okresie życia przy utrzymaniu grupowym obsysaniu innych osobników. Konstrukcja i materiały stosowane w tego rodzaju budkach powodują, że cielęta bez żadnych dodatkowych zabiegów znoszą zarówno okresy mrozów, jak i upałów. Po dwóch tygodniach cielęta są łączone w równowiekowe grupy po kilka sztuk utrzymywanych w kojcach grupowych, co pozwala im na wykształcenie zachowań socjalnych, niezbędnych w późniejszym funkcjonowaniu krów w stadzie.

dr hab. inż. Rafał Bodarski