Wyeliminować szkodniki glebowe kukurydzy

0
1058
Pędrak; fot. P. Bereś

Aby w jak największym stopniu ograniczać liczebność i straty powodowane przez szkodniki glebowe w tych rejonach, w których się pojawią, konieczna jest znajomość ich wyglądu, biologii i szkodliwości. Tym bardziej, że uszkodzenia, jakie powodują niektóre gatunki są do siebie tak podobne, że  bez złapania sprawcy „na gorącym uczynku” nie można stwierdzić, który z nich je spowodował. A ochrona chemiczna, niestety, w tym przypadku nie istnieje.

Drutowce to larwy chrząszczy z rodziny sprężykowatych, które dorastają do 3 cm długości. Pokryte są mocnym chitynowym pancerzem o żółto−pomarańczowej barwie. Mają trzy pary nóg i krótkie trzyczłonowe czułki i są bardzo proste do rozpoznania.

Pędraki to larwy chrabąszczy. Mają białawe, łukowato wygięte, grube ciało, z wyraźnie brunatną głową oraz trzema parami silnych odnóży tułowiowych. Również są bardzo łatwe do identyfikacji.

Rolnice to gąsienice motyli nocnych z rodziny sówkowate. Na kukurydzy spotyka się najliczniej rolnicę zbożówkę. Gąsienice są walcowate, szare, brunatne lub oliwkowe z tłustym połyskiem, osiągają do 4−5 cm długości.

Stonka kukurydziana to chrząszcz, którego larwy są najgroźniejszym stadium rozwojowym. Mają ciało wydłużone, barwy białej lub kremowej z brązową głową i tarczką na końcu odwłoka oraz trzema parami odnóży tułowiowych.

Śmietka kiełkówka to muchówka, której stadium szkodliwym są larwy. Dorastają one do 6−8 mm długości, są barwy kremowo−żółtej, bezgłowe, beznogie, a na zwężającej się przedniej części ciała mające dwa czarne haki gębowe.

W ostatnich kilku latach szkodniki glebowe zaczęły coraz liczniej się pojawiać na lokalnych plantacjach kukurydzy. Jest to wpływ kilku czynników. Po pierwsze, od 2013 roku nie ma już żadnej możliwości chemicznego zwalczania drutowców, pędraków i rolnic z powodu zakazania stosowania w kukurydzy zapraw nasiennych zawierających imidachlopryd. A ponieważ tylko takie były zarejestrowane, stąd też wszystkie zostały wykreślone z rejestru. Osobnym problemem jest stonka kukurydziana (larwy) i śmietka kiełkówka, które od wielu lat nie mają dedykowanego żadnego insektycydu do zwalczania.

Brak środków chemicznych do zwalczania tej zróżnicowanej grupy szkodników to szczególnie duży problem tam, gdzie stosuje się wieloletnią monokulturę oraz uprawy bezorkowe. Te bowiem systemy uprawy (występujące często w połączeniu) w warunkach braku jakichkolwiek insektycydów sprzyjają rozwojowi szkodników glebowych. Nie bez znaczenia jest także popularność kukurydzy – coraz więcej rolników decyduje się na uprawę tej rośliny i niekiedy pod nią zaorywane są trwałe użytki zielone, na których z reguły szkodników glebowych jest sporo (drutowców i pędraków).

Drutowce, pędraki i rolnice (gdy zimują w stadium gąsienicy) można wykryć na polu jeszcze przed siewami kukurydzy i wówczas określić poziom zagrożenia z ich strony. W tym celu, w przypadku pędraków i drutowców, w kwietniu lub maju należy przesiać glebę z dołków o wymiarach 25 x 25 cm i głębokości 30 cm poszukując owadów. Na 1 ha uprawy kukurydzy należy wykonać co najmniej 32 odkrywki glebowe w różnych miejscach, zwracając uwagę także na pasy brzeżne. Wraz z każdym kolejnym hektarem liczbę odkrywek należy zwiększać o 2. Przy rolnicach należy przesiać glebę z dołków o wymiarach 100 x 100 cm i głębokości 30 cm. Na 1 ha uprawy kukurydzy wykonać co najmniej 2 odkrywki glebowe. Wraz z każdym kolejnym hektarem liczbę odkrywek należy zwiększać o 2 o wymiarach 25 x 25 cm i głębokości 30 cm.

Niestety nie można przed siewami określić liczebności jaj stonki kukurydzianej (na monokulturach) i śmietki kiełkówki. Tu obserwacje prowadzi się już na roślinach, pod kątem ich więdnięcia, żółknięcia i zasychania, a w przypadku stonki także i wylegania. Takie obserwacje prowadzi się raz w tygodniu od siewu do połowy lipca. Na plantacjach wielkoobszarowych z pomocą przychodzi technika – nie jest już zaskoczeniem widok dronów lub wiatrakowców latających nad polami kukurydzy od wiosny, które fotografują/filmują uprawę z wysokości na obecność wypadających (puste place) lub pokładających się na glebie roślin. W takich miejscach następnie należy ocenić rośliny (odkrywki glebowe i/lub analiza korzeni) pod kątem przyczyny uszkodzenia bądź zniszczenia. Jeżeli wykażą one obecność szkodników glebowych to ochrony chemicznej i tak nie możemy zastosować, a wiedza ta przyda się nam dopiero po zbiorach, gdy przystąpimy do ich zwalczania za pomocą metod niechemicznych.

W chwili obecnej w celu ograniczenia wpływu szkodników glebowych na obsadę roślin, plantatorzy mają do dyspozycji tylko metodę agrotechniczną oraz w pewnym tylko stopniu metodę hodowlaną. W tej pierwszej kluczową rolę odgrywa płodozmian. Jest on bardzo ważny na polach silnie opanowanych przez szkodniki glebowe. Zalecana jest co najmniej 2−3−letnia przerwa w wysiewie kukurydzy na takim polu. Trzeba pamiętać, że tylko na monokulturach kukurydzy pojawiają się larwy stonki kukurydzianej, a dodatkowo rozkładające się ubiegłoroczne resztki pożniwne, słabo przyorane (lub nieprzyorane w systemach bezorkowych) mogą zwabiać muchówki śmietki kiełkówki.

Pomocna jest także zwiększona ilość uprawek gleby, których celem jest mechaniczne uszkodzenie larw i gąsienic znajdujących się w glebie, a także pogorszenie im warunków do rozwoju. Zaleca się tu zatem m.in. wykonywanie orki, bronowania, czy też włókowania. Na plantacjach prowadzonych w monokulturze w systemie bezorkowym przy braku zarejestrowanych chemicznych środków ochrony roślin jedynym rozwiązaniem jest zwiększenie normy wysiewu ziarna np. o 10−20%, choć nie jest to gwarancją, że nie pojawią się straty w plonach. W związku z coraz częstszym pojawem śmietki kiełkówki należy także zwracać uwagę na dokładne przyorywanie obornika oraz resztek pożniwnych.

W metodzie hodowlanej zaleca się wysiewać takie odmiany, które mają szybki wzrost początkowy oraz wytwarzają silny system korzeniowy, nawet w warunkach niższych temperatur w okresie wiosny. Będzie on w stanie szybko się regenerować, a także częściowo kompensować redukcję masy korzeni. Takie odmiany w połączeniu z zabiegami agrotechnicznymi mogą wpłynąć na mniejszą szkodliwość wymienionych gatunków, choć nie wyeliminują całego zagrożenia.

Prof. nadzw. dr hab. Paweł K. Bereś, Instytut Ochrony Roślin – PIB, Terenowa Stacja Doświadczalna w Rzeszowie