Kompleksowo, czyli bezpiecznie

0
975

O podrabianych środkach ochrony roślin mówi się w ostatnich latach coraz więcej. Tendencja podrabiania produktów dla rolnictwa niestety może zatoczyć szersze kręgi. W ostatnich dwóch latach sporadycznie, ale zaczęły się już pojawiać doniesienia o podrabianiu nawozów rolniczych. Są to przypadki bardzo rzadkie, ale w  myśl zasady „przezorny zawsze ubezpieczony”, warto wiedzieć, na co zwracać uwagę, kupując nawozy. Zapytaliśmy o to w firmie Timac Agro Polska.

Reżim musi być. Oczywiście, technologiczny i produkcyjny

Timac Agro Polska należy do międzynarodowej grupy Roullier, obecnej w 46 krajach na wszystkich kontynentach. Łącznie ma ok. 80 zakładów, z czego wiele jest umiejscowionych w Europie. Wytwarzane są tu specjalistyczne nawozy z dodatkiem biostymulujących kompleksów pochodzących z alg morskich.

To jest produkcja, która odbywa się w określonych reżimach technologicznych. Mamy różne certyfikaty, spełniamy wszystkie normy unijne, ale też wewnątrzkrajowe, jeśli to nie są kraje zrzeszone w Unii Europejskiej. W naszych fabrykach są produkowane zarówno nawozy granulowane, jak i płynne. Bo trzeba mieć świadomość tego, że są to w pewnym sensie dwie różne grupy produktów, przynajmniej jeśli chodzi o produkcję i niezbędne do niej linie i procesy technologiczne – wyjaśnia Maciej Sroczyński, PR manager Timac Agro Polska.

Do 2005 roku w fabryce w Austrii produkowano 15−20 formuł nawozowych. Aktualnie jest ich ponad 90. Około 20 z nich trafia na polski rynek. − Porównując ofertę wielu firm można zauważyć, że jest ona mocno okrojona, ponieważ nawozy są ciężkie do wyprodukowania technologicznie. To  jest często mieszanie ze sobą surowców, które w naturze się ze sobą nie mieszają. I trzeba to zrobić tak, żeby produkt był stabilny, żeby można było go zastosować, żeby się ani nie pylił, ani nie brylił – podkreśla Agata Stolarska, prezes Timac Agro Polska.

W siedzibie firmy w Saint−Malo we Francji niecały rok temu powstało ogromne centrum badawcze. – To jest w zasadzie olbrzymie supernowoczesne laboratorium, wyposażone w najnowocześniejszą aparaturę badawczą. Jego celem jest wynalezienie, wytworzenie całkowicie innowacyjnych rozwiązań dla rolnictwa. Ciągle pracujemy nad efektywnością azotu, fosforu, potasu. Na pewno w przeciągu 1−2 lat coś takiego konkretnego powstanie. W końcu moce przerobowe tego laboratorium są tak duże, że ten postęp jest nieunikniony… – mówi Bartłomiej Anioła, product manager Timac Agro Polska.

Na pewno chcemy uruchomić naszą współpracę pomiędzy naszym centrum badawczym, a jednostkami naukowymi tutaj w Polsce – dodaje Agata Stolarska. – Z resztą już na początku istnienia naszej firmy w Polsce podjęliśmy współpracę  z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu, wcześniej Akademią Rolniczą i profesorem Grzebiszem, czy doktorem Szczepaniakiem. W zasadzie to były pierwsze osoby, które pomagały nam ułożyć pierwsze składy nawozowe: co jest potrzebne, czego nie ma na rynku, w którym kierunku powinniśmy się rozwijać – wspomina.

Kompleksowo, znaczy bezpiecznie

Jak podkreślają przedstawiciele firmy, produkty Timac Agro są wytwarzane „kompleksowo” w ramach grupy Roullier – założeniem jest tu ścisła kontrola wszystkich etapów produkcji i sprzedaży, od momentu wydobycia surowca, aż do klienta. Nawozy granulowane, które trafiają do Polski, są produkowane w Pischelsdorf pod Wiedniem (Austria). W przypadku nawozów płynnych, dostawy są z Francji (Fertileader) lub z Hiszpanii (Fertiactil). I z tych trzech fabryk, produkty są dostarczane zazwyczaj, w większości przypadków bezpośrednio do klienta, z pominięciem dystrybutora na etapie dostawy.

Są dwie ścieżki dostawy towaru. Jedna jest bezpośrednio z fabryki, głównie z Austrii. Dotyczy to nawozów granulowanych, w big−bagach, na paletach, czy w 50 kg workach. Te dostawy jadą bezpośrednio do klienta lub ewentualnie, jeżeli są to małe opakowania, na plac dystrybutora, który dostarcza je do swoich klientów. Druga ścieżka to dostawy z naszego magazynu. Cały łańcuch wygląda w ten sposób, że pobieramy towar w fabryce w Hiszpanii albo we Francji. Przewozimy go do naszego magazynu i stąd w przesyłkach drobnicowych jest wysyłany bezpośrednio do klienta lub na plac dystrybutora, który podobnie jak w pierwszym przypadku, wysyła je do rolników – tłumaczy Wojciech Rogalski, manager działu logistyki Timac Agro Polska. – Nie ma możliwości, żeby podjechało jakieś inne auto i załadowało nasze nawozy, czy wywiozło gdzieś bez naszego pośrednictwa. Nasze systemy w Polsce są tak połączone z fabryką w Austrii, że każde nasze zamówienie jest widoczne w fabryce i dopiero na podstawie tego oraz wysyłanych przez nas dokumentów załadunkowych do każdej dostawy, zamówienia są wysyłane do klienta. I ta dostawa też odbywa się autem z określonym numerem i z konkretnym numerem dostawy. Nie ma przeładunków na trasie, chyba że już u dystrybutora, ale to też monitorujemy – mówi.

Jak podkreśla Wojciech Rogalski, większość nawozów trafia bezpośrednio do klienta – w przypadku granulatów jest to ok. 80% dostaw. W tak ściśle kontrolowanym środowisku raczej niemożliwe jest, aby ktoś niepowołany miał dostęp do nawozów. Zabezpieczenie łańcucha dostaw to bardzo ważny element działalności Timac Agro Polska. Droga od dystrybutora do rolnika też jest dokładnie sprawdzona. Handlowcy firmy generują zamówienia i sprawdzają, czy towar dotarł do klienta. Istotny jest też tutaj fakt, że produkty Timac Agro (z małymi wyjątkami – niektóre nawozy płynne do stosowania w sadach) nie są dostępne na sklepowych półkach, czy u innych źródeł, niż autoryzowany dystrybutor. Może właśnie dlatego reklamacje towaru zdarzają się tu bardzo rzadko, a o podrabianiu nawozów raczej nie może być mowy.

Diabeł tkwi w szczegółach? Niekoniecznie.

Rolnicy muszą jednak wiedzieć, że nawóz od tego samego producenta, z tym samym składem, może się od siebie trochę różnić wyglądem. Zależy to od źródła pochodzenia surowców, kopalin, np. odcień granulek może być trochę inny – podkreśla Bartłomiej Anioła.

Okazuje się więc, że jak w przypadku środków ochrony roślin każde „odstępstwo od normy”, czyli np. różnica w odcieniu preparatu powinna być alarmująca, tak w kwestii nawozów nie jest to już tak oczywista sprawa. Za to zarówno w jednym, jak i drugim przypadku, najważniejsze jest, aby dokładnie przeczytać etykietę i zastosować produkt w optymalnym terminie, przy wskazanych w instrukcji warunkach atmosferycznych. Jeśli nawóz granulowany będzie wysiany w czasie suszy, nie możemy oczekiwać, że rozpuści się on tak szybko, jak w okresie deszczowym. W przypadku śor wprost przeciwnie – intensywne deszcze zaraz po oprysku mogą spłukać preparat i wymyć go, przez co jego skuteczność będzie znacznie mniejsza. Dlaczego warto o tym wspomnieć? Bo nie zawsze to, że nawóz nie działa oznacza, że jest on zły, nieskuteczny. Bardzo często zdarza się, że wina leży po stronie rolnika i błędów przez niego popełnionych.

Jeśli chodzi o chemię, czy nawozy, to wiedza rolników często jest pobieżna. Tylko kilka procent rolników czyta etykiety stosowanych preparatów. Ich pewność wobec nawozów jest często taka, że wydaje im się, że nie muszą czytać instrukcji stosowania. Tylko 6-8% rolników robi analizę gleby, bada zawartość składników pokarmowych. A to oznacza, że reszta stosuje nawozy „na oko”, jak uznają za słuszne. Problem pojawia się w momencie, kiedy coś nie zadziała albo zadziała nie tak, jak powinno. Do tego, niektóre nawozy, aby się rozpuściły, poza wodą potrzebują również kwasów glebowych. Bez wymieszania ich z ziemią proces ten jest znacznie utrudniony – mówi Bartłomiej Anioła.

Na co więc zwracać uwagę?

Etykiety powinny być zunifikowane, w Timac Agro w większości przypadków wyglądają one tak samo, są w kilku językach, w tym również w języku polskim. Jednak nie zawsze – zdarza się, że zamówień jest znacznie więcej, niż wcześniej zakładano. Jeśli jest takie „ponadprogramowe” zamówienie z Polski, wtedy fabryka produkuje dodatkową partię nawozów przeznaczonych tylko i wyłącznie na nasz rynek, dla polskich klientów. W takiej sytuacji, etykieta będzie tylko i wyłącznie w języku polskim. Ważne jest, aby był na niej wypisany skład produktu.

Dodatkowo, na opakowaniu zawsze musi być wybity/wydrukowany nr partii. Często jest w nim zawarta data produkcji. Jest to istotne np. w przypadku płynów, które mają pewien okres „przydatności do zastosowania”, kiedy producent gwarantuje ich jakość. – Są dwa typy opisania: w przypadku Fertiactil końcówka numeru oznacza rok i  tydzień produkcji, natomiast na nawozach Fertileader początek numeru partii to rok i miesiąc. Kod różni się z uwagi na fakt, że produkty te produkują dwie różne fabryki – wyjaśnia Bartłomiej Anioła. Na opakowaniach zawsze musi się też znajdować logo firmy.

Wszystkie opakowania produktów Timac Agro są produkowane dla grupy Roullier przez fabrykę należącą do tej właśnie grupy. Beczki są plombowane, big−bagi również u góry mają plombę, wszystkie mniejsze opakowania też są zaplombowane. Mniejsze opakowania nawozów płynnych mają zakrętki, których każde uszkodzenie czy otwarcie będzie widoczne.